Czas ucieka. Jeszcze do końca września można w poradni wnioskować o przywrócenie terminu wizyty u lekarza bez konieczności usprawiedliwiania się dlaczego się na nią nie stawiło.
Kolejki do lekarzy specjalistów na wizyty finansowane przez NFZ, a de facto przez składki zdrowotne obywateli, są ogromne. Przekonał się o tym nie jeden pacjent, który dostawał informację w rejstracji poradni, że na wizytę do kardiologa trzeba czekać pół roku, a do laryngologa dziecięcego rok.
Tym większą stratę odczuwa się, gdy po oczekiwaniu na termin przez kilka miesięcy, z jakiegoś konkretnego powodu, z dnia na dzień, okazuje się, że nie ma możliwości stawienia się na tej wizycie. Na czas stanu zagrożenia epidemicznego wprowadzono jednak komfortowe rozwiązanie dla pacjentów, gdyż parlament uprościł zasady składania wniosków o przywrócenie terminu. Było na to 14, a nie 7 dni. Dodatkowo nie było konieczności uprawdopodabniania, że niestawienie się na wizycie było spowodowane siłą wyższą. W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku, pacjent powinien zostać wpisany na pierwsze wolne miejsce w kolejce.
Tak stanowi par. 1 ust. 2 lit. b noweli rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 sierpnia 2022 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu zagrożenia epidemicznego pacjenci
Po 30 września 2022 roku, pacjenci będą mogli powołać się niezmiennie na regułę określoną w art. 20 ust. 10 e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych okoliczność, zgodnie z którą, w przypadku niezgłoszenia się na ustalony termin udzielenia świadczenia, pacjent podlega skreśleniu z listy oczekujących, chyba że uprawdopodobni, że niezgłoszenie się nastąpiło z powodu siły wyższej - mówi dr Sebastian Sikorski, adwokat, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Reklama
Podkreśla jednocześnie, że jest też ust. 10f tego przepisu zgodnie z którym, wniosek o przywrócenie na listę oczekujących, świadczeniobiorca jest obowiązany zgłosić niezwłocznie, nie później niż w terminie 7 dni od dnia ustania przyczyny niezgłoszenia się na ustalony termin udzielenia świadczenia. Krótko mówiąc od początku października następuje powrót do starych zasad, zgodnie z którymi na wnioskowanie o przywrócienie terminu jest 7, a nie 14 dni i trzeba to usprawiedliwić.
Niemniej jednak, dyrektorzy szpitali zaznaczają, że nie podchodzą aż tak rygorystycznie do tych terminów.
Jak pacjent dzwonił i później tłumacząc się, że nie stawił się na wizytę do specjalisty i miał sensowne uzasadnienie, to przywracaliśmy mu termin. Jeśli osoba nie awanturuje się, tylko spokojnie z nami rozmawia, to idziemy na rękę - wskazuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim.
Lekarze zaznczają, że że to co jest problemem dla szpitala, to nie odwołane wizyty, na które pacjenci po prostu nie stawiają się i o tym nie informują.
- Mamy wprawdzie system bramki, z którego wysyłamy sms do pacjenta z prośba o potwierdzenie lub odwołanie, ale starsze osoby nam nie potwierdzają. Nie pojawiają się też na wizytach a później dzwonią i proszą o przywrócenie terminu, bo nie było ich komu wcześniej przywieźć - dodaje Jerzy Wielgolewski.
Reklama
W miastach, w których żyje sporo starszych osób, a młodzi wyjechali dalej, to rosnący problem. Starszych ludzi nie ma kto zawieźć do przychodni czy lekarza. Zajmują się tym czasem taksówkarze, bywa, że finansowani przez samorząd.
W zeszłym roku, tylko w systemie publicznym, było blisko 18 mln nieodwołanych wizyt.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze