Reklama

NFZ liczy straty przez nieodwołane wizyty. Pojawiają się pomysły kar finansowych dla pacjentów

Nieodwoływane wizyty lekarskie i badania diagnostyczne to realny problem dla systemu ochrony zdrowia w Polsce. Szacuje się, że w 2024 roku aż 9,2 proc. umówionych świadczeń nie zostało zrealizowanych z powodu niestawienia się pacjentów. Lekarze w większości popierają wprowadzenie sankcji finansowych, ale Ministerstwo Zdrowia obawia się ograniczenia dostępu do świadczeń dla osób w trudnej sytuacji.

Problem nieodwołanych wizyt

Brak informacji o rezygnacji z umówionej wizyty wydłuża kolejki i dezorganizuje pracę placówek medycznych. Choć część takich sytuacji pozwala lekarzom nadrobić opóźnienia w grafiku, większość kończy się realną stratą dla systemu. Z badań wynika, że w 2024 roku pacjenci opuścili ponad 3,3 mln wizyt – czyli 9,2 proc. wszystkich umówionych świadczeń. Gdyby je odwołano, kolejki mogłyby być krótsze nawet o 4,2 proc.

Monitoring wizyt wciąż ograniczony

Narodowy Fundusz Zdrowia rozwija system AP-KOLCE, który pozwala prowadzić centralne listy oczekujących, wysyłać SMS-y z przypomnieniami oraz identyfikować zdublowane zapisy. Docelowo system ma objąć wszystkie świadczenia, ale na początku 2025 r. monitorowanie obejmowało zaledwie kilkadziesiąt specjalizacji. Rozporządzenie z lutego 2025 r. rozszerzyło ten zakres m.in. o neurologię, urologię, nefrologię, okulistykę, diabetologię i gastroenterologię.

Reklama

Koszty i korzyści

Funkcjonowanie systemu nie jest darmowe – w 2025 roku przewiduje się wysyłkę 11,25 mln wiadomości SMS do pacjentów, co będzie kosztować około 690 tys. zł brutto. Dodatkowo 3000 placówek musi wprowadzić dane do aplikacji ręcznie, co wymaga zaangażowania personelu. Jednak – jak wskazują eksperci – koszty te są niewielkie w porównaniu z potencjalnymi zyskami dla systemu i pacjentów.

Dlaczego pacjenci nie odwołują wizyt?

Przyczyny bywają różne. Część pacjentów nie może dodzwonić się do placówki, inni decydują się na prywatne leczenie ze względu na odległe terminy w systemie publicznym. Niektórzy zapisują się w kilku miejscach naraz, część boi się diagnozy albo wstydzi się swojego problemu zdrowotnego. Bywa też, że przeszkodą jest brak transportu czy koszty związane z dojazdem. Zdarzają się również skrajne przypadki – pacjent nie odwołuje wizyty, bo sam umiera w oczekiwaniu na świadczenie.

Reklama

Kara czy przedpłata?

Coraz częściej w debacie publicznej pojawiają się propozycje karania pacjentów za nieodwołane wizyty. W czerwcu 2025 roku do Ministerstwa Zdrowia trafiła petycja w sprawie wprowadzenia opłaty w wysokości 50 zł. Według badania SuperExpressu, 90 proc. lekarzy uważa takie rozwiązanie za uzasadnione, a 75 proc. sądzi, że zmniejszyłoby to kolejki. Ministerstwo jest jednak sceptyczne, wskazując na konieczność równego dostępu do świadczeń i obawy o sytuację finansową pacjentów.

Alternatywą może być tzw. „koszyczkowe” – przedpłata zwracana pacjentowi po odbyciu lub terminowym odwołaniu wizyty, pod warunkiem, że placówka zapewni łatwy sposób kontaktu.

Reklama

Co dalej?

Problem nieodwoływanych wizyt dotyka całego systemu ochrony zdrowia. Lekarze oczekują działań dyscyplinujących, pacjenci wskazują na trudności w komunikacji z placówkami, a ministerstwo obawia się nadmiernego obciążenia finansowego obywateli. Jedno jest pewne – bez zmian w organizacji i większej odpowiedzialności pacjentów, kolejki do lekarzy w Polsce będą wciąż rosły.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiał prasowy Aktualizacja: 03/10/2025 15:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości