Właśnie dziś w życie wchodzą zmiany, które mogą diametralnie zmienić sposób funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego w Polsce. To nie są kosmetyczne korekty – to pełnoskalowa modernizacja, która dotyczy zarówno karetek, jak i dyspozytorni, a także czasu dotarcia do szpitali. W centrum tych zmian: pacjent, którego życie i zdrowie mają być chronione szybciej, skuteczniej i nowocześniej.
W ramach nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, Ministerstwo Zdrowia wprowadza nowe rodzaje zespołów ratowniczych:
2-osobowe podstawowe zespoły ratownictwa medycznego,
3-osobowe podstawowe zespoły,
zespoły specjalistyczne,
motocyklowe jednostki ratunkowe, które mają szansę stać się hitem w miastach i w terenach trudno dostępnych.
To właśnie motoambulanse mają znacznie skrócić czas oczekiwania na pomoc. Jeden taki zespół przypadać ma na 400 tys. mieszkańców. 35 jednostek ma ruszyć sezonowo – od maja do września. Powód? Motocykl przeciska się przez korki tam, gdzie tradycyjna karetka może utknąć – zwłaszcza w dużych aglomeracjach.
Zmienią się również zasady planowania szpitalnych oddziałów ratunkowych. Każdy SOR będzie miał wyznaczony obszar działania obejmujący maksymalnie 200 tys. osób, a czas dojazdu zespołu ratownictwa medycznego do najbliższego SOR-u nie może przekroczyć 45 minut. To oznacza, że pacjenci – bez względu na miejsce zamieszkania – mają mieć zagwarantowany dostęp do pomocy w czasie, który ma realny wpływ na szanse przeżycia.
Nowelizacja ustawy to również zmiany dla samych dyspozytorni medycznych. Po raz pierwszy pojawi się obowiązek gromadzenia i analizowania szczegółowych danych:
liczba zgłoszeń na numery 112 i 999,
czas reakcji dyspozytora i zespołu na zgłoszenie,
poziom obciążenia poszczególnych stanowisk.
Dane te mają być podstawą do oceny wydolności systemu, a także do planowania zasobów kadrowych w dyspozytorniach. Krótko mówiąc: nie tylko szybciej, ale też bardziej precyzyjnie.
Dotychczasowy podział na pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego i "pozostałych" – znika. Ministerstwo tłumaczy to brakiem praktycznej przydatności takiej klasyfikacji, ponieważ NFZ i tak stosuje bardziej złożony system kategoryzacji w zależności od zakresu udzielonych świadczeń.
Wszystkie zmiany zawarte w nowym rozporządzeniu ministra zdrowia są odpowiedzią na rosnące wyzwania w ochronie zdrowia: przeciążone SOR-y, niedobory personelu, problemy z dojazdem do pacjentów. Choć część reform będzie wdrażana etapami, już dziś wiadomo, że są one największą przebudową ratownictwa medycznego od lat.
Czy ten system zadziała lepiej? To pokażą najbliższe miesiące. Ale jedno jest pewne: Polska służba zdrowia – przynajmniej na papierze – właśnie wkroczyła w nową erę ratownictwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze