"Działania za publiczne środki otaczają nas wszędzie i każdego dnia" - wskazują autorzy Czarnej księgi wydatków publicznych. W drugiej już edycji publikacji nie zabrakło przykładów niegospodarności w zakresie ochrony i promocji zdrowia.
Autorzy "Czarnej Księgi" jako jeden z 49 przykładów marnowania pieniędzy podatników podają "szczepionkowe darowizny". Nazwa ta nie odbiega od prawdy, bo przypomnijmy, że rząd Zjednoczonej Prawicy w czasie pandemii kupił 129 milionów szczepionek przeciw COVID-19, z czego blisko 13 milionów oddał właśnie w formie darowizny. Stało się tak, ponieważ ówcześni rządzący preparaty przeciwko koronawirusowi kupowali na zapas, a kiedy okazało się, że nie ma aż tylu chętnych do przyjęcia szczepionek, zaczęto je przekazywać innym krajom.
Dzięki niekompetencji polskich rządzących szczepionki covidowe trafiły do: Armenii, Bangladeszu, Bośnii i Hercegowiny, Czarnogóry, Egiptu, Filipin, Gruzji, Iranu, Kenii, Kirgistanu, Laosu, Macedonii Północnej, Rwandy, Serbii, Tajwanu, Ukrainy, Uzbekistanu i Wietnama. Warto dodać, że w tym czasie Unia Europejska prowadziła działania wspierające kraje, które mają z nią stosunki, w walce z pandemią. Polegały one zarówno na wysyłaniu szczepionek, negocjowaniu kontraktów na ich zakup po korzystniejszych cenach czy przekazywaniu know how, które państwa te miały później wykorzystywać do samodzielnej produkcji preparatów.
Problemem nie jest jednak samo podarowanie szczepionek, ale skala utopionych w ten sposób pieniędzy. Przez zakup niemal 3 i pół raza więcej preparatów niż wszystkich obywateli, budżet państwa uszczuplił się o 1,3 mld złotych. Dodatkowo 3,5 mln złotych rząd przeznaczył na transport szczepionek w formie darowizny. Za tyle pieniędzy, jak wskazują autorzy publikacji, można by zmodernizować 130 km drogi krajowej.
Jak podało Ministerstwo Zdrowia, polski rząd oddał za friko co dziesiątą zakupioną szczepionkę - czytamy w "Czarnej Księdze".
Reklama
Dodatkowo przez zbyt duże zakupy szczepionek, dziesiątki milionów dawek musiały zostać zutylizowane. Sytuację próbowano ratować renegocjacjami kontraktów z Pfizerem, jednak nieskutecznie. W odpowiedzi na to oraz wybuch wojny w Ukrainie, Polska zdecydowała się na wstrzymanie realizacji tych umów.
Warto podkreślić, że decyzja ówczesnego ministra zdrowia, Adama Niedzielskiego, przyczyniła się do wykluczenia Polski ze wspólnego mechanizmu zakupu leków, co z kolei utrudniło w kolejnych latach (w tym ostatniej jesieni) zakupy po preferencyjnych cenach szczepionek przeciwko COVID-19 nowej generacji. Koniec końców obecne kierownictwo resortu zdrowia zamawiało część preparatów na własną rękę, a część odkupiło od Litwy. Natomiast Pfizer pozwał Polskę i żąda zapłaty 6 mld złotych.
W czasie pandemii utopiono również z publicznych pieniędzy ponad 0,5 mld złotych na budowę szpitali tymczasowych. W sprawie tej kontrolę przeprowadziła już NIK, która wykazała, że państwo otworzyło 14 niepotrzebnych szpitali, na co wydało ponad 600 milionów złotych.
Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie ujawniała, że pomimo posiadania aktualnych danych o skali pandemii, minister zdrowia podjął decyzje o utworzeniu niemal połowy z 33 szpitali tymczasowych bez realnego powiązania z rzeczywistą sytuacją epidemiczną w kraju. Co więcej, trzy placówki powstały, ale nigdy ich nie otwarto, co kosztowało aż 31,5 mln zł. Przykładem jest szczecińska Hala Netto Arena, gdzie nie przyjęto ani jednego pacjenta.
Nieskoordynowane w skali kraju działania doprowadziły do powstania nadmiernej, w stosunku do potrzeb, rezerwy łóżek covidowych i personelu medycznego - podkreślał NIK.
Realnie jednak niegospodarność państwa wyszła poza 600 mln złotych przeznaczonych na samą budowę szpitali tymczasowych, ponieważ koszty utrzymania ich gotowości w latach 2020–2022 wyniosły 7 mld zł, podczas gdy na faktyczne leczenie pacjentów z COVID-19 przeznaczono mniej niż 5 mld zł. Najbardziej uderzające jest to, że samo utrzymanie pustych łóżek kosztowało podatników 2 miliardy złotych. Wydatki były jeszcze większe, ponieważ w analizie nie uwzględniono dodatków covidowych dla personelu medycznego.
Oczywiście rząd mógł i powinien wdrożyć mechanizmy zapobiegania pandemii. Tyle że zareagował histerycznie, niewspółmiernie i zmarnował gigantyczne strumienie pieniędzy, które można było ulokować znacznie lepiej. Choćby w rozwój i sprzęt szpitali, które stoją do dziś i ratują pacjentów. Panika covidowa udzieliła się władzy. Z niekorzyścią dla portfeli Polaków i dostępności służby zdrowia - komentują autorzy "Czarnej Księgi".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze