Administracja Donalda Trumpa wszczęła dochodzenie w sprawie wpływu importowanych leków i składników farmaceutycznych na bezpieczeństwo narodowe. Decyzja ta może otworzyć drogę do wprowadzenia ceł na zagraniczne produkty medyczne – co wywołuje niepokój zarówno wśród producentów, jak i pacjentów.
Departament Handlu USA uruchomił formalne dochodzenie w ramach sekcji 232 Ustawy o Ekspansji Handlu z 1962 roku. To narzędzie prawne było dotąd stosowane głównie w sektorach przemysłowych, takich jak stal czy aluminium. Tym razem jednak celem stał się rynek farmaceutyczny, a konkretnie zależność Stanów Zjednoczonych od zagranicznych dostaw leków i składników aktywnych.
Sekretarz handlu argumentuje, że zbyt duża koncentracja dostawców poza granicami kraju może stanowić ryzyko – zarówno z punktu widzenia dostępu do leków w czasie kryzysów, jak i potencjalnego nacisku politycznego ze strony innych państw.
Śledztwo obejmuje leki gotowe (w tym generyczne), jak i substancje czynne oraz surowce niezbędne do ich produkcji. Według przedstawicieli administracji Trumpa, efektem dochodzenia mogą być taryfy celne na te produkty. Ich celem ma być pobudzenie krajowej produkcji i uniezależnienie się od zagranicznych źródeł.
Jednak krytycy ostrzegają, że taka strategia może doprowadzić do wzrostu cen leków, zakłóceń w łańcuchach dostaw, a nawet niedoborów na rynku amerykańskim. Szczególnie niebezpieczne mogą okazać się te działania dla leków generycznych, które są produkowane głównie poza granicami USA.
Choć śledztwo potrwa maksymalnie 270 dni, pierwsze decyzje – w tym potencjalne taryfy – mogą zapaść znacznie szybciej. Administracja Trumpa zapowiada, że nie zamierza negocjować w tej sprawie z innymi krajami, traktując temat jako kluczowy z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego.
Ta decyzja wpisuje się w szerszą strategię handlową Trumpa, który w swojej kadencji wielokrotnie podkreślał konieczność „przywracania produkcji do Ameryki” i zmniejszenia zależności od Chin oraz innych zagranicznych partnerów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze