Wartym 54 mld złotych polskich rynkiem aptecznym rządzą wielkie hurtownie leków wspierane przez samorząd aptekarski – tak wynika z oskarżycielskiego materiału Sylwestra Latkowskiego. Naczelna Izba Aptekarska odrzuca te zarzuty i zapowiada pozew sądowy wobec dziennikarza.
Sylwester Latkowski – dziennikarz śledczy, dokumentalista, który zasłynął kilkoma mocnymi artykułami i reportażami. Przedstawił m.in. prawdziwe oblicze działalności znanego sopockiego klubu Zatoka Sztuki.
Naczelna Izba Aptekarska – samorząd zawodowy, organizacja zawodu zaufania publicznego. Izbą kieruje Naczelna Rada Aptekarska, na czele której od 2004 roku stoi Marek Tomków.
„Apteka dla aptekarza” – potoczne określenie ustawy, która weszła w życie w 2017 roku. Jej celem było uporządkowanie rynku aptecznego. Wskazuje, że nowo powstające apteki mogą otwierać tylko farmaceuci lub spółki farmaceutów.
Prawo to powstało w odpowiedzi m.in. na masowe powstawanie nowych aptek, a jednocześnie miało zatrzymać koncentrację rynku przez sieci aptekarskie. Regulacja miała zapobiegać przejmowaniu aptek przez sieci.
Obecnie jeden podmiot może mieć do czterech aptek w całym kraju. Ustawa dotyczyła nowych zezwoleń, więc istnieją podmioty, które mają ich więcej. Każdą nową aptekę może prowadzić tylko farmaceuta lub farmaceuci w ramach spółek osobowych.
W 2023 r. ustawa została znowelizowana – zakazano m.in. przejęcia apteki przez osobę, która wchodzi w skład organów spółki posiadającej zezwolenie na prowadzenie hurtowni farmaceutycznej lub zajmującej się pośrednictwem w obrocie produktami leczniczymi.
Tyle trzeba wiedzieć, żeby zrozumieć, czego dotyczy najnowsza afera w świecie aptekarskim.
Opinie o zasadzie „apteka dla aptekarza” są podzielone. Jedni uważają, że to zbyt duże ograniczenie, inni mówią, że przepisy przynoszą pozytywne skutki.
W lutym tego roku Naczelna Izba Aptekarska przedstawiła raport, z którego wynika, że od 2017 r. wydano 630 nowych zezwoleń na prowadzenie apteki, a zamyka się ich dwa razy mniej niż przed wejściem w życie ustawy.
[news;1759906]
Trzeba też wiedzieć, że sprawa ma kilka znaczeń – po pierwsze finansowych. Na koniec 2024 roku wartość rynku aptecznego szacowana była na 54 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 11 proc. rok do roku.
PEX PharmaSequence wylicza, że tylko we wrześniu tego roku wartość sprzedaży w polskich aptekach wyniosła blisko 5,4 mld zł – o 13,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Z tej analizy wynika, że przeciętna placówka wygenerowała sprzedaż na poziomie 437,5 tys. zł (o 15,1 proc. więcej r/r).
Drugą kwestią jest dostęp do aptek. O ile w dużych miastach nie ma z tym większego problemu, to w małych miejscowościach i na wsiach często aptek po prostu nie ma.
Zgodnie z najnowszą analizą Instytutu Finansów Publicznych z października tego roku:
„Apteka dla aptekarza” spowodowała spadek liczby aptek działających w Polsce, a w konsekwencji ograniczenie dostępności leków. Zmniejszyła bezpieczeństwo lekowe ludności, nie poprawiając sytuacji małych podmiotów aptecznych. „Apteka dla aptekarza” jest przykładem zbędnej regulacji, która zakłóciła normalne funkcjonowanie rynku, nie przynosząc żadnych (spodziewanych) pozytywnych efektów.”
Raport wskazuje, że w Polsce działa 11 171 aptek ogólnodostępnych i 1 103 punkty apteczne (łącznie 12 274). Na 100 tys. ludności przypada 30 aptek – to mniej niż średnia w UE, gdzie wskaźnik wynosi 33,2.
Kilka miesięcy temu samorządowcy wystąpili do Ministerstwa Zdrowia o zmianę przepisów i wskazali (na podstawie danych Rządowego Rejestru Aptek i GUS), że nawet 2 miliony osób ma utrudniony dostęp do leków. Chodzi głównie o małe miejscowości – problem dotyczy ponad 400 gmin w Polsce, a ponad 100 nie posiada nawet punktów aptecznych.
W styczniu tego roku Najwyższa Izba Kontroli zaczęła badać rynek apteczny. We wrześniu wydała komunikat, w którym czytamy o licznych nieprawidłowościach w kwestii „działania organów państwa dla zapewnienia dostępności produktów leczniczych i legalności obrotu nimi”.
„Ponadto w trakcie trwania kontroli wobec kontrolerów NIK doszło do zachowań, które miały na celu zastraszanie i naruszenie niezależności konstytucyjnego naczelnego organu kontroli, jakim jest NIK. Po gruntownej analizie Prezes NIK skierował zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przedstawiciela Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego” – podała Izba i zastrzegła, że wkrótce przedstawi szczegóły.
W odpowiedzi GIF zapewnił, że współpracuje z NIK i „nie zostały poczynione ustalenia wskazujące na istotne nieprawidłowości, które miałyby znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa lekowego państwa”.
GIF zaprzeczył także, jakoby doszło do jakichkolwiek niewłaściwych zachowań, a w sprawie zawiadomienia do prokuratury dotyczącego jednego z pracowników zapowiedział:
„Główny Inspektorat Farmaceutyczny rozważy – po zapoznaniu się z dokumentacją – podjęcie stosownych kroków prawnych”.
To pokazuje, że sprawa aptek i tego rynku w Polsce to gorący temat. Kolejne wątki dokłada Sylwester Latkowski.
Dziennikarz opublikował w sieci dwuczęściowy reportaż na temat aptek, rynku i NIA. Latkowski wprost mówi o „układzie lekowym w Polsce” i oskarża firmy produkujące oraz handlujące lekami o pełną dominację na rynku.
– Kto się właściwie obawia tej kontroli? – pyta Latkowski, odnosząc się do działań NIK, i od razu odpowiada: chodzi o największe firmy obracające lekami.
Tłumaczy, że o ile rynek aptek ma rynkowe ograniczenia, to sprzedaż hurtowa leków jest zdominowana przez trzy największe podmioty (70 proc. rynku), z których największy to Neuca – z 30-procentowym udziałem.
Na stronie firmy można przeczytać:
„Neuca S.A. jest największą hurtownią farmaceutyczną w Polsce – dostarczamy leki do prawie wszystkich aptek, ale żadnej nie posiadamy. Brak własnych aptek to świadoma decyzja – nie chcemy konkurować z naszymi klientami. Naszymi strategicznymi partnerami są niezależni aptekarze, których wspieramy w codziennym prowadzeniu aptek, dostarczając narzędzi do budowania konkurencyjności i rentowności.”
Reklama
Firma podaje, że w 2024 r. zanotowała prawie 400 mln zł zysku EBITDA, a zysk netto przekroczył 170 mln zł.
To pokazuje, że mówimy o ogromnych pieniądzach. I właśnie to – jak podkreśla Latkowski – jest istotą problemu. Nie chodzi mu jednak tylko o hurtownie i apteki, ale także o działanie państwowych urzędów i samorządu aptekarskiego.
Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych, w materiale mówi wprost, że aptekarze boją się o swoje interesy i możliwość prowadzenia aptek, które mogą być zamykane wskutek decyzji urzędników.
Twierdzi, że „niewygodni” aptekarze nie są dopuszczani do rynku lub są z niego eliminowani.
Wszyscy eksperci mówią, że to prawo to wynik agresywnego lobbingu na rzecz podmiotów, które na nim skorzystały. Dlatego wierzę i mocno trzymam kciuki, że kontrola NIK przyniesie efekty. Wyjaśni, skąd biorą się problemy, które objawiają się obecną sytuacją na rynku aptecznym – mówi farmaceuta.
Podkreśla, że trzeba wesprzeć rynek detaliczny, aby mógł przeciwstawić się wielkim hurtowniom i np. negocjować lepsze ceny.
Rozmówcy Latkowskiego twierdzą, że pozycję wielkich hurtowni wspiera Naczelna Izba Aptekarska oraz jej prezes, Marek Tomków.
W materiale Latkowskiego pojawia się oskarżenie:
„Prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej Marek Tomków, już po przyjęciu ustawy Apteka dla aptekarza w 2017 roku, przyjmował pieniądze od spółek Świat Zdrowia i NEKK – należących do Grupy Kapitałowej Neuca.”
To miałoby wskazywać na konflikt interesów. Anonimowy rozmówca zarzuca Tomkowowi, że bardziej zajmuje się interesami hurtowni niż aptek i ich właścicieli.
W swoim materiale Sylwester Latkowski odwiedził siedzibę NIA, ale nie udało mu się z nikim porozmawiać.
Rzecznik Izby, Konrad Madejczyk, w rozmowie z nami tłumaczy, że treści materiału są nierzetelne, oparte na kłamstwach i pomówieniach formułowanych przez „osoby o zerowej wiarygodności i wątpliwej moralności”.
Rzecznik podkreśla, że to osoby, które od dawna próbują podważać zaufanie do samorządu aptekarskiego i które same „mają poważne problemy z wiarygodnością”.
„Jedna z nich odbyła karę więzienia, a druga posiada wielomilionowe długi. Pomimo tej wiedzy autor programu zdecydował się oprzeć swoje tezy właśnie na ich relacjach” – dodaje Madejczyk.
Odpowiada też na pytania o rzekomą współpracę biznesową prezesa Tomkowa z firmą Neuca:
„Pan Marek Tomków, Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, nigdy – ani po 2017 roku, ani wcześniej – nie przyjmował żadnych korzyści materialnych od spółek z grupy Neuca ani od jakiegokolwiek innego podmiotu z branży farmaceutycznej. Jedyną formą współpracy była publikacja felietonów w magazynie Aptekarz, za które wypłacano w pełni udokumentowane, opodatkowane wynagrodzenie nieprzekraczające 450 zł za tekst. Współpraca ta miała charakter umowy o dzieło zawartej zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego i nie stanowiła żadnej formy sponsoringu, darowizny ani korzyści majątkowej w rozumieniu przepisów prawa karnego.”
Madejczyk stanowczo sprzeciwia się również zarzutom, że samorząd aptekarski blokuje otwieranie nowych aptek. Takie stwierdzenia nazywa „elementami manipulacji medialnej”.
„Wypowiedzi osób przywołanych w materiale, w tym pana Mariusza Kisiela, opierają się na informacjach niezweryfikowanych i wprowadzających opinię publiczną w błąd. Publikacja pana Latkowskiego ma charakter pomawiający i narusza przepisy art. 212 §1–2 Kodeksu karnego oraz art. 23–24 Kodeksu cywilnego” – ostrzega rzecznik prasowy.
Zapowiada również:
„W związku z powyższym Naczelna Izba Aptekarska wytoczy proces sądowy w sprawie pomówień, które padły w materiale pana Latkowskiego. Sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania karnego i cywilnego wobec autorów oraz dystrybutorów treści naruszających dobre imię Prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej i całego samorządu aptekarskiego.”
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze