Kiedy dni stają się krótsze, a słońce pojawia się rzadziej, wielu z nas odczuwa spadek nastroju, senność i brak motywacji. To nie przypadek. Depresja sezonowa (SAD) to biologiczna reakcja organizmu na niedobór światła i zaburzenie rytmu dobowego. Choć objawia się jak „jesienna chandra”, ma konkretne przyczyny i sprawdzone metody łagodzenia – od diety po sen i świadome zarządzanie emocjami.
Jesień i zima sprzyjają pogorszeniu nastroju. Mniej światła słonecznego oznacza zaburzenie rytmu dobowego, spadek poziomu serotoniny i nadprodukcję melatoniny – hormonu snu. Skutkiem są zmęczenie, senność, obniżony nastrój i tzw. „głód węglowodanowy”. Już Hipokrates zauważał, że melancholia nasila się w określonych porach roku, a w 1979 roku psychiatra Norman Rosenthal opisał grupę pacjentów, u których objawy depresji pojawiały się cyklicznie – jesienią i zimą.
Jak tłumaczy Agnieszka Pankau, psychodietetyczka w Szpitalu Ars Medical w Pile:
Symptomatologia depresji zimowej przypomina depresję atypową – z nadmiarem snu, trudnościami w porannym wstawaniu, zwiększonym łaknieniem, zwłaszcza węglowodanów, obniżonym nastrojem, spowolnieniem i myślami rezygnacyjnymi.
Wbrew obiegowym opiniom, depresja sezonowa nie jest tylko „chandrą”.
Według DSM-5 SAD nie jest osobną chorobą – to specyfikator przy rozpoznaniu depresji nawracającej lub choroby dwubiegunowej, jeśli co roku objawy wracają w tej samej porze przez co najmniej dwa lata – wyjaśnia ekspertka.
Reklama
W klasyfikacji ICD-11 traktowana jest jako sezonowa odmiana zaburzeń depresyjnych. Szacuje się, że 2–4 proc. Polaków spełnia kryteria depresji sezonowej, a nawet 10 proc. doświadcza jej łagodniejszych form. Częstość występowania rośnie wraz z szerokością geograficzną – im mniej słońca, tym większe ryzyko.
Warto o tym pamiętać szczególnie w październiku, kiedy obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego – dobry moment, by przyjrzeć się swojemu samopoczuciu i potraktować zdrowie psychiczne z taką samą troską, jak fizyczne.
Naukowcy coraz częściej podkreślają, że to, co jemy, wpływa bezpośrednio na nasz nastrój.
Dieta bogata w produkty wysoko przetworzone – słodycze, napoje gazowane, białe pieczywo i fast food – sprzyja nasileniu procesów zapalnych i stresu oksydacyjnego – wyjaśnia Agnieszka Pankau. Te procesy zaburzają funkcjonowanie osi podwzgórze–przysadka–nadnercza, która reguluje reakcję organizmu na stres.
Ekspertka dodaje:
Mózg pracuje najlepiej, gdy dostaje paliwo w postaci wartościowych składników odżywczych. Warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty, orzechy i ryby morskie to fundament diety wspierającej układ nerwowy. Zawarte w nich kwasy omega-3 poprawiają plastyczność synaptyczną, a witaminy z grupy B i minerały – jak magnez i cynk – regulują produkcję neuroprzekaźników: serotoniny, dopaminy i melatoniny.
Reklama
W praktyce oznacza to, że kolorowe warzywa, pełne ziarna i zdrowe tłuszcze to najprostsza „dieta dla mózgu”, wspierająca pamięć, koncentrację i odporność psychiczną. Nawet niewielki deficyt wody może nasilać zmęczenie i rozdrażnienie, dlatego warto dbać o odpowiednie nawodnienie przez cały dzień.
Psychodietetyka oferuje konkretne techniki pomagające radzić sobie z sezonowym spadkiem nastroju. Jedną z nich jest metoda HALT – zanim sięgniesz po słodycze, zapytaj siebie, czy nie jesteś hungry (głodny), angry (zdenerwowany), lonely (samotny) lub tired (zmęczony). To proste narzędzie uczy rozpoznawania emocjonalnych potrzeb, które często maskujemy jedzeniem.
Równie skuteczne jest mindful eating, czyli uważne jedzenie w skupieniu, bez telefonu i telewizora. Pozwala ono szybciej zauważyć sygnały sytości i ograniczyć przejadanie się. Warto też przygotować listę drobnych przyjemności – krótki spacer, telefon do przyjaciela, kilka minut medytacji – które mogą zastąpić „nagrodę” w postaci batonika.
Zbyt krótki sen i alkohol potrafią skutecznie zniweczyć efekty zdrowej diety.
Niewystarczający sen zwiększa apetyt na węglowodany i zmniejsza kontrolę impulsów, co sprzyja sięganiu po słodycze. Alkohol z kolei, choć chwilowo rozluźnia, działa depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy, zaburza architekturę snu i pogłębia obniżenie nastroju – mówi Agnieszka Pankau.
Reklama
Światowa Organizacja Zdrowia zaleca minimum 7 godzin snu na dobę. Tymczasem 40 proc. Polaków śpi krócej, a 41 proc. deklaruje niezadowolenie z jakości swojego snu – co znacząco zwiększa podatność na depresję sezonową.
Depresja sezonowa to nie „lenistwo” ani „brak silnej woli”, lecz efekt działania biologicznych mechanizmów. Światło, sen, dieta i styl życia mają tu kluczowe znaczenie. Warto więc dbać o ekspozycję na naturalne światło, wychodzić na spacer nawet w pochmurne dni, utrzymywać stałe godziny snu i sięgać po produkty wspierające pracę mózgu.
Bo – jak podkreśla Agnieszka Pankau – „mózg pracuje najlepiej, gdy dostaje paliwo”. A odpowiednie paliwo to nie tylko pożywienie, ale też odpoczynek, relacje i troska o siebie – każdego dnia, nie tylko jesienią.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze