Optymistyczne jest to, że zbliżamy się do zarejestrowania i wyprodukowania szczepionki przeciwko COVID-19, jednak eksperci są ostrożni co do terminu jej dostaw, a także przygotowania łańcucha dostaw oraz modelu szczepień w szybkim czasie tak dużej populacji.
Jest potencjalna szczepionka, ale są też wyzwania
W poniedziałek Amerykańska firma Pfizer i niemiecka firma BioNTech ogłosiły, że przygotowana przez nich szczepionka ma skuteczność 90 proc.
Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Michał Byliniak w rozmowie z Polityką Zdrowotną wskazał, że "na pewno bardzo dobrą informacją jest to, że mamy szczepionkę, która jest skuteczna. To budzi w nas wszystkich dużo nadziei i pokazuje, że istnieje pewna namacalna szansa, aby skończył się ten trudny dla wszystkich czas". Jednocześnie zastrzegł, że informacje, które otrzymujemy będą wymagały pewnej weryfikacji, m.in. informacje o bardzo specyficznych warunkach przechowywania i transportowania.
- Te warunki na dziś stawiają duże wymagania i wyzwania przed całym łańcuchem logistycznym. Mówimy o transporcie w temperaturze - 80 stopni. Firma deklaruje przygotowanie specjalnych kontenerów do transportu, ale my mówimy o skali 1,3 mld szczepionek, co oznacza setki tysięcy kontenerów, w których te szczepionki mogą być przechowywane 10 dni, a następnie mogą trafić do lodówki na 2 dni, więc jest to karkołomna konstrukcja oznaczająca duże wyzwanie - stwierdził M.Byliniak.
Pytany o warunki przechowywania w -80 stopniach przyznał, że takich warunków, przechowywania w suchym lodzie, w tak niskiej temperaturze, wymagają nieliczne leki na polskim rynku dostępne raczej w ramach programów lekowych, a ilość opakowań przechowywanych i transportowanych w takich warunkach jest niewielka.
- To ekstraordynaryjna sytuacja, która postawi przed całym systemem ogrom wyzwań - podsumowuje M. Byliniak.
Według niego, musimy poczekać na więcej informacji technicznych dotyczących szczepionki na koronawirusa.
Zapewnić łańcuch dostaw
Jak podkreśla, mamy obecnie wyścig o dostarczenie produktu. - Wartością jest bycie pierwszym, ale też bycie pierwszym w taki sposób, który jest możliwy do zrealizowania w łatwy sposób, czyli dostarczenie szczepionki z wykorzystaniem obecnej infrastruktury - wskazał M.Byliniak.
Dodał, że na przygotowanie kwestii logistycznych jest jeszcze trochę czasu, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę czas na rejestrację oraz produkcję. - Potrzebne tez są szczegółowe informacje na temat dostaw, np. skąd szczepionki będą transportowane do Polski; czy ze Stanów Zjednoczonych czy z innego kraju w Europie, bo to będą setki tysięcy opakowań - zaznaczył.
Według M.Byliniaka, trzeba skupić się na tym, jak zaplanować takie szczepienie populacyjne i przystosować do tego nasz system. - Badania mówią, że 50 proc. społeczeństwa jest zainteresowanych zaszczepieniem się, czyli będzie to ok. 20 mln osób w Polsce, a szczepienie u każdej osoby trzeba wykonać dwukrotnie, czyli będzie to ok. 40 mln zaszczepień - wylicza wiceprezes NRA.
Kto wykona szczepienia?
Pytany o zapowiedź włączenia punktów drive thru, stwierdził, że "bardziej istotne jest nie gdzie, ale kto wykona te szczepienia". Szczepienie nie jest związane tylko z wbiciem igły i wstrzyknięciem szczepionki, ale trzeba też przeprowadzić wywiad z pacjentem, sprawdzić czy jego stan zdrowia pozwala na to, aby taką szczepionkę podać. Dodatkowo po szczepieniu pacjent powinien też przez pewien czas pozostać w miejscu, gdzie wykonano szczepienie na wypadek, gdyby doszło do jakiejś gwałtownej niepożądanej reakcji - przypomina M. Byliniak.
Czy farmaceuci zaszczepią przeciw covid-19?
- Jako farmaceuci deklarujemy, ze jesteśmy gotowi w szybkim tempie się przygotować do włączenia się w szczepienia. Ten temat jest już dyskutowany od kilku lat i jest coraz więcej pozytywnych głosów o tym, że to dobry pomysł, a patrząc na to jak to działa za granicą, można powiedzieć, że to się sprawdza. Nie mamy tu wątpliwości, że farmaceuci są w stanie się tego nauczyć i wspierać system - podkreśla Michał Byliniak.
- To jest taki czas, gdy lekarze i pielęgniarki są zaangażowani w walkę z COVID, więc włączenie w szczepienia farmaceutów, to prosty sposób, aby zwiększyć o wiele tysięcy osób tę grupę, która będzie mogła szczepić przeciwko koronawirusowi - mówi M.Byliniak. Jak wylicza, na pacjenta trzeba podczas szczepienia poświęcić kilka-kilkanaście minut, a będzie 40 mln szczepień do wykonania.
Czasem obietnice zawodzą
Także wirusolog, profesor Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego ostrożnie odnosi się do informacji o wynikach badań nad szczepionką na koronawirusa koncernu Pfizer.
- To jest na pewno optymistyczna wiadomość, ale optymizm jest troszeczkę umiarkowany. Znam historię szczepionek, która jest dość kręta. Czasami obietnice zawodzą - mówi wirusolog.
Dodała, że "czasami obietnice zawodzą" na co wskazuje jej długoletnia praktyka z wieloma wirusami i historia szczepionek. - Tutaj jest to bardzo obiecujące, ale tak jak mówię, to jest wciąż jeszcze nie szczepionka. To jest zapowiedź szczepionki. Bardzo daleko posunięta, bo ta zapowiedź jest z dużej firmy po wykonaniu badan klinicznych trzeciej fazy na bardzo dużej grupie osób, ale w dalszym ciągu te wyniki są wciąż wstępne – podkreśliła.
Jednocześnie wskazała, że "to, co na pewno firma sprawdziła to jest bezpieczeństwo, że szczepionka nie daje, przynajmniej doraźnie, żadnych skutków ubocznych" a wśród osób, które otrzymały szczepionkę, a nie placebo ogromna większość odpowiedziała, wyprodukowała w swoich organizmach narzędzia obronne.
Kiedy realnie dostaniemy szczepionki
W ocenie prof. K. Bieńkowskiej-Szewczyk "nasz premier jest trochę dużym optymistą", mówiąc o tym, że w ciągu trzech miesięcy dostaniemy ponad 20 milionów szczepionek.
- Ta szczepionka może być produkowana ze względu na jej naturę rzeczywiście w bardzo dużych ilościach i bardzo szybo, ale byłabym ostrożna z wyrokiem, że jest to absolutne panaceum na tę chorobę – podkreśliła.
Także dr hab. nauk medycznych Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wskazuje, że "procedura rejestracyjna, nawet w warunkach skrócenia podczas pandemii, to jest w granicach czterech do sześciu tygodni". - Nawet zakładając, że firma Pfizer teraz kończy już trzecią fazę badań klinicznych, to rejestracja to akurat w tym momencie listopad- grudzień. Może będzie w styczniu, może będzie później – mówił w TVN24.
To kandydaci na szczepionkę
W ocenie dra T. Dziesiątkowskiego do czasu formalnej rejestracji i dopuszczeniu na rynek, cały czas naleźy mówić raczej o "kandydacie na szczepionkę".
Ponadto według niego, w pierwszej kolejności na szczepionkę amerykańską będzie czekał rynek amerykański, więc Polska może być beneficjentem preparatów, nad którymi pracują inne firmy jak np. AstraZeneca.
Wyraził nadzieję, że szczepionki przeciw koronawirusowi będą dostępne w pierwszym kwartale przyszłego roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!