22,5 tys. osób skorzystało do tej pory z pomocy medycznej dzięki Teleplatformie Pierwszego Kontaktu. Została ona uruchomiona pod koniec maja tego roku. Ma m.in. rozwiązać odwieczny problem tych pacjentów, którzy w nocy lub w weekend z każdą dolegliwością kierują się na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie powinny trafiać najcięższe przypadki, osoby z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia lub życia.
O trudnej sytuacji na polskich szpitalnych oddziałach ratunkowych i w izbach przyjęć mówi się od dawna. Chodzi o dziesiątki pacjentów czekających na pomoc po kilka godzin, przemęczony personel, niedostateczne środki finansowe. Niestety na SOR trafia wielu pacjentów z błahymi powodami blokując miejsce tym, którzy faktycznie są w stanie zagrożenia życia i zdrowia.
Polska Federacja Szpitali w 2019 r. postanowiła zbadać problem u źródeł i poprosiła zrzeszone szpitale o raportowanie liczby pacjentów, którzy pojawili się w tych miejscach. Odpowiedziało 49 placówek, które w swoich strukturach miały SOR. W ciągu tygodnia placówki te przyjęły łącznie ponad 20 tys. pacjentów. Co istotne, niemal 6 tys. wizyt - w ocenie kierowników oddziałów - nie wymagało zaopatrzenia na SOR-ze lub w izbie przyjęć. To blisko jedna trzecia wszystkich wizyt na SOR.
Ministerstwo zdrowia próbuje rozwiązać problem systemowo wprowadzając np. obowiązkowy triaż, czyli medyczną segregację pacjentów, aby ocenić, którzy wymagają pomocy w pierwszej kolejności, a którzy mogą czekać na końcu często kilkugodzinnej kolejki.
Rozwiązaniem miało być też lokowanie punktów Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej właśnie w szpitalach, które mają oddziały SOR. Wówczas rejestratorka z SOR może przekierować pacjenta, który nie ma bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, właśnie do NOL. Obecnie nad usprawnieniem nocnej opieki pracuje w MZ specjalny zespół
Część pacjentów jednak nadal czuje się w całym systemie zagubiona i nie wie gdzie ma szukać pomocy w godzinach wieczornych czy nocnych oraz w weekendy, gdy nie pracuje ich przychodnia POZ.
TPK jako uzupełnienie systemu
Pod koniec maja NFZ uruchomił więc Teleplatformę Pierwszego Kontaktu (TPK). To bezpłatny numer telefonu (800 137 200), gdzie pacjenci otrzymać mogą niezbędną pomoc medyczną między godz. 18 a 8 rano oraz całodobowo w weekendy i święta. Pandemia oswoiła wielu pacjentów z teleporadami, a niektórzy wolą korzystać właśnie z takiej formy pomocy w lżejszych przypadkach.
Podczas połączenia z TPK w razie potrzeby, personel medyczny może wystawić pacjentowi e-receptę, e-skierowanie lub e-zwolnienie. Wszystko odbywa się cyfrowo i bez potrzeby udawania się do placówki.
Jeżeli taka konsultacja za pomocą TPK okaże się niewystarczająca, wówczas personel medyczny zaleci wizytę w najbliższej stacjonarnej placówce nocnej i świątecznej opieki. Pomoże też zlokalizować najbliższą taką przychodnię. Jeżeli zaś w trakcie konsultacji okaże się, że jest to przypadek nagłego zagrożenia zdrowia i życia, wówczas zaleci wezwanie karetki.
Jak to działa?
W pierwszej kolejności z pacjentem łączy się pielęgniarka lub położna, która po sprawdzeniu czy pacjent ma prawo do świadczeń w ramach NFZ, przeprowadza wywiad niezbędny do oceny stanu zdrowia. Wówczas może wystawić e-receptę, udzielić porady, a jeżeli potrzebna jest dodatkowa konsultacja - wówczas przekieruje do lekarza w ramach tego samego połączenia. W stanach nagłych zaleci wezwanie karetki.
Od 25 maja, czyli przez 2,5 miesiąca z TPK skorzystało w sumie ponad 22 tys. pacjentów. Trudno ocenić, czy to dobry wynik, bo wielu pacjentów nadal nie wie, że taka możliwość istnieje.
Zmienić przyzwyczajenia pacjentów
Prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski podkreślił w rozmowie z Polityką Zdrowotną, że rozwiązanie samo w sobie jest dobre, jednak według niego musi minąć jeszcze sporo czasu, aż pacjenci będą z niego korzystać na szerszą skalę. - Przyzwyczajenia pacjentów są bardzo trudne do zmiany. Pacjenci, którzy mają poczucie zagrożenia zdrowia lub życia jadą prosto na SOR - mówi i zaznacza, że nie jest to kwestia racjonalności, ale emocji w sytuacji, gdy człowiek czuje zagrożenie.
Jak dodaje J. Krajewski, potrzebna byłaby bardzo szeroka akcja informacyjna, aby pacjenci najpierw mieli świadomość, że takie rozwiązanie istnieje, a następnie przekonali się do korzystania z TPK. M.in. placówki opieki zdrowotnej powinny informować o takiej możliwości, np. poprzez wywieszanie w poczekalniach plakatów. Ten kanał przekazu może jednak na razie nie być wystarczający, ponieważ nadal wielu pacjentów korzysta z teleporad i nie odwiedza przychodni osobiście.
Informacje o TPK powinny więc - jak wskazuje J. Krajewski - pojawiać się też np. w social mediach, aby jak najszerzej informować o nowej możliwości.
Jakich porad najwięcej?
W sumie przez 2,5 miesiąca z pomocy medycznej dzięki TPK skorzystało ponad 22,5 tys. osób. Nieco ponad połowę (52 proc.) stanowiły porady pielęgniarskie, a w przypadku pozostałych pacjentów konieczna była porada lekarska (48 proc.).
Najwięcej połączeń na TPK wykonywanych jest w weekendy, pomiędzy godziną 18.00 a 21.00.
Porady udzielane są w 4 językach, tj. polskim, angielskim, ukraińskim oraz rosyjskim. Na 22,5 tys. porad blisko 600 udzielonych było w języku obcym. Ponad połowę stanowiły konsultacje w języku rosyjskim (308), a ponad jedną czwartą - w języku ukraińskim (167), zaś pozostałe - w języku angielskim (122).
Co istotne, ze zdalnej konsultacji z pielęgniarką, położną lub lekarzem mogą korzystać także osoby niesłyszące poprzez specjalny videoczat. Komunikacja odbywa się w języku migowym, przy wsparciu tłumacza języka migowego. Do tej pory z tej możliwości skorzystało 13 osób.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!