Lekarze odchodzą ze szpitali nie tylko z powodu niskich wynagrodzeń, ale nie działających systemów informatycznych. Tyle, że wielu dyrektorów placówek medycznych przyznaje, że nie stać ich na zatrudnienie specjalisty IT i płacenie mu kilkunastu tysięcy zł netto miesięcznie.
Kadry i ich brak - to dziś jedna z największych bolączek szpitali. Jak przyjęło się powszechnie myśleć, nie brakuje tylko lekarzy i pielęgniarek. Dyrektorzy szpitali nie mogą także miesiącami znaleźć personelu administracyjnego i technicznego. Ogromne trudności mają ze zrekrutowaniem wykwalifikowanych informatyków. Głównie przez to, że ich stawki są niekonkurencyjne.
Zawieszone systemy
Przed miesiącem kraj obiegła informacja o tym, że ponad dwudziestu specjalistów, w tym pediatrzy, złożyli wypowiedzenia w krakowskim Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym. Zażądali wyższych wynagrodzeń, a szpital nie był w stanie tego spełnić. Jak nieoficjalnie dowiedziała się Polityka Zdrowotna, nie o wynagrodzenia jednak tylko poszło. Medykom nie podobają się warunki pracy w szpitalu, a zwłaszcza praca z elektroniczną dokumentacją medyczną. Systemy informatyczne się zawieszają, usterki nie są naprawiane. Nierzadko placówki zatrudniają młodych, niedoświadczonych informatyków, którzy nie mają od kogo się uczyć, a sami szybko nie są w stanie naprawić awarii.
Medycy zaś w takich warunkach pracować nie chcą.
- Dziś rozmowy z informatykami, których chcemy zatrudnić w szpitalu rozpoczynają się od kwot 8,5-10 tys. zł netto. O innych stawkach nie ma mowy. Mnie nie stać na to, aby nie zatrudniać doświadczonych osób, gdyż niedoświadczona nie będzie dla nas wsparciem. A informatyk jest nam potrzebny nie tylko do obsługi stanowisk komputerowych, których mamy w szpitalu 470. Bez niego nie zadziała chociażby pracownia tomografii komputerowej. To system naczyń połączonych - mówi Dorota Gołąb-Bełtowicz, dyrektor ds. finansowych Szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Jej placówka zatrudnia trzech informatyków i dwóch techników informatyki.
Dostawców oprogramowania placówki medyczne muszą wybrać w drodze przetargu - Mamy też problemy z dostawcami, bo systemy się zawieszają. Dlatego sami też musimy zatrudniać informatyków, którzy będą reagować i odbierać wskazówki od pracowników firmy zewnętrznej - wskazuje Dorota Gołąb-Bełtowicz.
Spory w sądach z dostawcami
Szpitale mają problem z dostawcami zewnętrznego oprogramowania do tego stopnia, że wchodzą z nimi w spór.
- Nam system dostarczony przez zewnętrzną firmę nieustannie się zawiesza. Zgłaszamy usterki, powinny być one na bieżąco naprawiane, a po zewnętrznej stronie nie ma reakcji. Toteż mamy sprawę w sądzie z zewnętrzną firmą informatyczną- wskazuje Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim. Przyznaje, że stawki jakich informatycy, których chciałby zatrudnić szpital, mają dla niego zaporowe stawki.
Doświadczony specjalista IT oczekuje dziś wynagrodzenia rzędu kilkunastu tys zł. netto. A jak szpitala publicznego na niego nie stać, zatrudni go prywatny podmiot leczniczy. Poza tym, pandemia koronawirusa upowszechniła pracę zdalną. Przez co na serwisach społecznościowych dla specjalistów, rekrutację programistów prowadzą intensywnie head hunterzy pracujący dla zagranicznych firm.
3 mln zł potrzebne na oprogramowanie
Do obowiązków informatyka w szpitalu należy m.in. utrzymywanie w ruchu eksploatacyjnym sprzętu i systemów informatycznych, wykonywanie przeglądów pod kątem poprawności używania sprzętu komputerowego, stanu sprawności urządzeń oraz praw dostępu i zabezpieczeń i nadzór nad kontami użytkowników w systemach komputerowych.
Inna sprawa jest taka, że dyrektorzy szpitali narzekają, iż trzeba wdrażać nowe oprogramowania, elektroniczną dokumentację medyczną, a nie ma wsparcia finansowego ze strony rządowej. Niektóre tylko szpitale jak np. ten w Makowie Mazowieckim skorzystał przed dwoma laty ze wsparcia z programów unijnych. Inną kwestią jest, czy to sprawa dobrego zarządzania szpitalem czy rzeczywistego braku wsparcia przez decydentów.
Tymczasem wyposażenie 300 łóżkowego szpitala w nowoczesne i spełniające standardy oprogramowanie kosztuje dziś pond 3 mln zł. Szpitale się zadłużają bo muszą zatrudniać personel i medyczny i poza medyczny, na który ich dziś często nie stać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!