W czwartek odnotowano ponad 15 tys. nowych zakażeń i 8,5 tys. hospitalizacji z powodu COVID-19. Odpowiedzią ministerstwa jest m.in. otwieranie kolejnych szpitali tymczasowych w przystosowywanych na ten cel halach, np. na Okęciu. Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego gen. Grzegorz Gierelak jeszcze przed wzrostem IV fali, w połowie października przekonywał, że lepiej uruchamiać je w formule modułowej. Przyniosłoby to oszczędności, wystandaryzowaną infrastrukturę, a także bazę na kilka lat.
Minister zdrowia Adam Niedzielski przyznał w czwartek, że mamy do czynienia ze skokiem liczby zakażeń i ocenił sytuację jako "niepokojącą".
Jak przekonywał, obecnie najważniejszym zagadnieniem jest monitorowanie sytuacji w szpitalach. - Mamy już ponad 8,5 tys. hospitalizacji. W ubiegłym roku o tej porze było ich 18,5 tys., co pokazuje różnicę, jaką czynią szczepienia - mówił minister. Zapewnił, że podejmowane są decyje o otwieranniu kolejnych szpitali tymczasowych, poszerzaniu bazy łóżkowej dla pacjentów covidowych.
Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował, że obecnie przygotowana baza jest na poziomie 13. tys. łóżek i będzie zwiększana do poziomu 20 tys. - Robimy to elastycznie - mówił wskazując na potrzebę pozostawienia takiego buforu, aby nie zagrażał on dostępności do hospitalizacji pozostałych pacjentów niecovidowych.
- Mamy już uruchomionych 18 szpitali tymczasowych. W tym tygodniu zostanie uruchomiony szpital tymczasowy na Okęciu z 280 łóżkami, głównie dla mieszkańców Mazowsza - poinformował W. Kraska.
Szpitale tymczasowe - czy dobra formuła?
Szpitale tymczasowe szukają więc pracowników
Także w zwykłych szpitalach decyzja wojewodów przekształcane na covidowe są zwykłe łóżka. Szpitale jednak zgłaszają problemy dotyczące m.in. infrastruktury i niedostosowanej do potrzeb pacjentów covidowych instalacji tlenowej. Najpierw takie problemy zgłaszał stołeczny Szpital Południowy
, a teraz Szpital Praski.Mimo, że to już IV fala medycy zarzucają rządzącym powtarzanie błędów i niewyciąganie wniosków z poprzednich fal.
Raport WIM
W zaprezentowanym w połowie października raporcie pn. "Jak przygotować Polską ochronę zdrowia na kolejne epidemie" – autorstwa WIM i Instytutu Jagiellońskiego znalazła się m.in. kwestia tworzenia szpitali tymczasowych. Raport zawiera w sumie 100 wytycznych dla administracji rządowej i samorządowej w zakresie gotowości państwa na czas kryzysu.
Szef WIM gen. prof. Grzegorz Gielerak przekonuje w nim m.in., że większe korzyści przyniosłoby tworzenie szpitali tymczasowych na bazie szpitali modułowych niż dostosowywanie różnych obiektów. Generał pozytywnie ocenia zasadność tworzenia szpitali modułowych jako jednostek trwałych i efektywnych kosztowo.
W raporcie przedstawiono wyliczenia MZ dotyczące nakładów na tworzenie szpitali tymczasowych, czyli 616 mln zł, w tym 23 mln zł na przywrócenie funkcjonalności obiektów gospodarzy oraz znaczące różnice w wysokości pomiędzy podmiotami - od 3 do 75 mln zł.
Szpitale modułowe
"Powszechnie stosowany do tej pory w Polsce model powstawania placówek oparty na dostosowaniu powierzchni użytkowych (np. hal ekspozycyjnych), obok atutu jakim jest skrócenie czasu uruchomienia szpitala tymczasowego, stanowił jednocześnie o poważnym ograniczeniu jego walorów użytkowych związanych z najważniejszą funkcją – wsparciem systemu ochrony zdrowia" - czytamy w raporcie.
Autorzy raportu przekonują, że doświadczenia Wojskowego Instytutu Medycznego nabyte w trakcie projektowania i budowy szpitala tymczasowego w formule modułowej "dowodzą, że trwałość konstrukcyjna inwestycji, tj. gotowość do realizacji procedur medycznych ogólnointernistycznych oraz intensywnej terapii, sięga co najmniej 10-15 lat przy jej nominalnym – jednostkowym koszcie wynoszącym ok. 32 mln zł".
Plusy modułu
Wyliczają argumenty za tworzeniem szpitali modułowych m.in. relatywnie niski koszt budowy i wyposażenia, standaryzacja elementów projektu budowlanego i oprzyrządowania szpitala tak w części medycznej, jak i bezpieczeństwa epidemicznego, rozmieszczenie na terenie kraju w stopniu adekwatnym do potrzeb (...), trwałość inwestycji gwarantująca stałe wsparcie systemu bezpieczeństwa państwa w perspektywie co najmniej dekady, brak dodatkowych kosztów związanych z odtworzeniem majątku adoptowanego na potrzeby działalności szpitali tymczasowych, podobnie jak nie przekraczający 12 tygodni czas inwestycji".
Według autorów raportu te argumenty "dobitnie przemawiają" za uznaniem proponowanej koncepcji "za najbardziej racjonalną tak z ekonomicznego, jak i praktycznego punktu widzenia".
Argumenty ekspertów nie przekonały resortu
Jak widać jednak po ostatnich decyzjach resortu zdrowia, te racjonalne argumenty nie przekonały rządzących do zmiany formuły szpitali tymczasowych, gdy był jeszcze na to czas przed wzrostem IV fali koronawirusa. Gdyby takie decyzje podjęto w połowie października, dzisiaj mielibyśmy już gotowe placówki modułowe, które mogłyby powstaważ tuż przy szpitalach je nadzorujących.
Zapewniłoby to dodatkowo lepszy dostęp do zaplecza specjalistów w awaryjnych sytuacjach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!