Jesienią ubiegłego roku wprowadzono na Węgrzech elektroniczny system usług opieki zdrowotnej. Do korzystania z nowych rozwiązań zobligowano wszystkie publiczne placówki ochrony zdrowia. Dobrodziejstwem stała się e-recepta. Polski system e-zdrowia w założeniach pozostaje bardzo zbliżony do tego węgierskiego. Po niemal roku funkcjonowania cyfrowej rewolucji u Węgrów analizujemy jego dobre i złe strony.
Kompleksowość danych
Węgierski system e-zdrowia przewiduje możliwość dostępu lekarzy do specjalnej platformy, na której zgromadzone są dane dotyczące dotychczasowego leczenia pacjenta. Chory nie musi zatem przedkładać chociażby wyników badań diagnostycznych, gdyż wszystkie te informacje dostępne są w jednym miejscu.
System przewiduje także możliwość sprawdzenia, jakie leki pacjent aktualnie przyjmuje, na co choruje, na co ewentualnie jest uczulony oraz jakie zabiegi przeszedł. Wyjątkiem są dane wrażliwe, w postaci m.in. informacji na temat chorób przenoszonych drogą płciową.
Węgierska e-recepta
Topowym elementem tamtejszego systemu jest e-recepta. Dzięki temu rozwiązaniu pacjent może wykupić lek w aptece jedynie po okazaniu dowodu oraz karty ubezpieczenia zdrowotnego. Projekt zakładał, iż początkowo pacjent, będzie otrzymywał potwierdzenie w postaci recepty papierowej, gdyż przejście na system e-recept miało nastąpić stopniowo.
Uważa się, iż nowy system, jaki zdecydowały się wprowadzić Węgry zwiększył bezpieczeństwo chorych oraz wykluczył problem powielania wizyt lekarskich czy realizacji tych samych badań diagnostycznych.
Rozwiązanie poprzedzone pilotażem
Warto podkreślić, że podobnie jak ma to miejsce w Polsce, wprowadzenie elektronicznego systemu opieki zdrowotnej na Węgrzech poprzedził pilotaż z udziałem tamtejszych lekarzy rodzinnych, specjalistów oraz farmaceutów. Zgodność wersji papierowej recepty z wystawianą przez medyka w systemie informatycznym potwierdzono na 4 tys. recept.
I choć e-recepta swoim zasięgiem nie objęła jeszcze wyrobów medycznych - co zaplanowane jest na kolejny etap - Węgrzy z zadowoleniem odbierają wprowadzone rok temu rozwiązanie.
Po roku od wejścia w życie tych zmian potwierdzono, iż system skutecznie ogranicza biurokrację a przede wszystkim eliminuje błędne bądź nieczytelne recepty w formie papierowej.
Udostępnianie danych na platformie a RODO
Teraz Węgrzy stoją przed wyzwaniem jakim jest ścisłe uregulowanie dostępu do danych gromadzonych na platformie oraz edycji tych informacji w świetle unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO).
Nowe prawo - jak to zwykle bywa - narzuca nowe obowiązki. Obecnie rozwiązanie przyjęte na Węgrzech nie przewiduje zasadniczo możliwości zakazu przekazywania danych dotyczących np. badań przez pacjenta czy tez wnioskowania o usunięcie zgromadzonych informacji - zgodnie z RODO takie prawo jednak jest.
Zawiłość ta wynika z faktu, iż tamtejszy system zaprojektowany został w oparciu o inne przepisy dotyczące danych osobowych. Unijne rozporządzenie przewiduje możliwość zbierania danych do celów statystycznych. Przyjęty system gromadzi jednak znacznie szerszy zbiór danych a takiej możliwości nowe prawo nie dopuszcza. Przed Węgrami więc spore wyzwanie, by po roku działania systemu pochylić się nad nim ponowie i w perspektywie czasu gromadzić dane wyłącznie tych pacjentów, którzy wyrażą na to zgodę.
Źródło: mat/pras
Anna Grela
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!