Nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości miała ograniczyć spożycie alkoholu, ale budzi poważne wątpliwości w branży spirytusowej. Producenci ostrzegają, że nowe przepisy są nieprecyzyjne i mogą być trudne do egzekwowania. Zamiast poprawy, może dojść do chaosu prawnego i ograniczenia wolności gospodarczej.
Nowe przepisy w ustawie o wychowaniu w trzeźwości mają przeciwdziałać nadmiernemu spożyciu alkoholu, ale – zdaniem branży – są nieprecyzyjne i mogą być nieskuteczne. Szczególne kontrowersje wzbudza rozszerzenie definicji promocji alkoholu o rabaty, programy lojalnościowe, nagrody czy inne korzyści. To zapis, który oparto na art. 49 ust. 3 ustawy o refundacji leków, znanym z licznych sporów prawnych w branży farmaceutycznej. Tymczasem, jak zauważają eksperci, rynek leków refundowanych działa inaczej niż rynek napojów alkoholowych – m.in. z powodu regulowanych cen i marż.
Przedsiębiorcy zwracają też uwagę, że nowe przepisy nie precyzują, czy zakaz dotyczy kontaktów B2B, czy relacji z klientem. A przecież wiele mechanizmów – takich jak rabaty w hurcie – nie wpływa na spożycie alkoholu, a są powszechną praktyką w gospodarce wolnorynkowej.
– Wprowadzenie tak szerokiego zakazu, bez dowodów na jego skuteczność, może naruszać zasadę proporcjonalności i pewności prawa, zawartą w art. 2 Konstytucji RP – tłumaczy Emilia Rabenda, prezes zarządu Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.
Kolejny punkt sporu to propozycja zakazu promocji napojów alkoholowych w specjalnie wydzielonych strefach sprzedaży. Dla wielu producentów to nieuzasadnione ograniczenie możliwości konkurowania.
– Zamiast wprowadzać nowe zakazy, lepiej egzekwować te, które już istnieją – szczególnie te dotyczące reklamy w przestrzeni publicznej i dostępności dla nieletnich – podkreśla Rabenda.
Reklama
Branża przypomina, że osoby odwiedzające strefy z alkoholem już podjęły decyzję o zakupie, a zakaz promocji w tych miejscach jest nie tylko trudny do egzekwowania, ale i uderza w wolność działalności gospodarczej – jedną z podstawowych zasad gwarantowanych przez Konstytucję RP (art. 22).
Obecne przepisy pozwalają na publiczną reklamę piwa, ale już nie innych napojów alkoholowych, jak wódka, wino czy whisky. Branża postuluje ujednolicenie tych regulacji, podkreślając, że wszystkie te produkty zawierają tę samą substancję – etanol – i mają wpływ na zdrowie.
– Naszym zdaniem każda forma alkoholu powinna podlegać takim samym przepisom reklamowym. To kwestia uczciwej konkurencji, ale też spójnej polityki zdrowotnej państwa – mówi Rabenda.
Piwo odpowiada dziś za aż 54% całkowitego spożycia czystego alkoholu w Polsce. Tymczasem jego reklama bywa kojarzona z rozrywką, sportem i młodzieżą – co może zniekształcać obraz tego trunku.
Dziś tylko mocniejsze napoje alkoholowe muszą być sprzedawane w wydzielonych strefach sklepów powyżej 200 m². Piwo nie podlega takim wymogom, choć zawiera etanol i odpowiada za największy udział w strukturze spożycia alkoholu.
Branża apeluje, by wszystkie kategorie były traktowane jednakowo – jeśli celem jest ograniczenie dostępności alkoholu, nie można pomijać piwa. Zmiana mogłaby też zmniejszyć jego nadmierną ekspozycję w dużych placówkach handlowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze