Zdajemy sobie sprawę z dysproporcji w zakresie wynagrodzeń w służbie zdrowia. Niektóre płace są naprawdę bardzo niskie - mówi w rozmowie z nami marszałek Senatu Stanisław Karczewski i deklaruje, że projekt obywatelski, pod którym zebrano ćwierć miliona podpisów, nie trafi do kosza. Tymczasem dziś Senat wraca do prac nad rządowym projektem ustawy o minimalnych wynagrodzeniach.
PZ: Jak Pan odbiera fakt, że z jednej strony rządowy projekt ustawy o płacach minimalnych w ochronie zdrowia jest końcowym etapie procedowania, w Senacie, a równolegle na pierwsze czytanie zostaje wprowadzony projekt obywatelski? Podstawowa i to kolosalna różnica to proponowane stawki…
SK: No właśnie i skąd te pieniądze wziąć? To kwestia realiów budżetowych. Co do równoległości procedowania projektu rządowego i obywatelskiego – to takie sytuacje czasem się zdarzają. Deklarowaliśmy, że nie zignorujemy żadnej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej i to jest tego efekt. Podkreślaliśmy też, że nie będzie odrzucenia w pierwszym czytaniu. Projekt rządowy, odłożony do najbliższego posiedzenia, to dowód traktowania problemów wynagrodzeń niezwykle poważnie. Rząd na wyjazdowym posiedzeniu proceduje przyszłoroczny budżet, ale również będzie rozpatrywana poprawka dotycząca zwiększenia finansowania służby zdrowia.
PZ: Nie obawia się Pan, że przy równoczesnym wprowadzeniu ryczałtu i dużej presji płacowej te pieniądze po prostu zostaną przekazane na podwyżkę wynagrodzeń zamiast na leczenie?
SK: Takie ryzyko istnieje zawsze, ale zdajemy sobie też sprawę z dysproporcji w zakresie wynagrodzeń w służbie zdrowia. Niektóre płace są naprawdę bardzo niskie.
PZ: Jest Pan lekarzem – czy w sytuacji trwających protestów na tle płacowym jest Pan podany presji swojego środowiska zawodowego?
SK: Nie. Bardzo często spotykam się z lekarzami – choćby wczoraj z kardiochirurgami dziecięcymi i zawsze rozmawiamy o problemach związanych z leczeniem, z organizacją systemu, kształceniem, ale rzadko kiedy, a w zasadzie nigdy o wynagrodzeniach. Przynajmniej te środowiska, z którymi mam kontakt nigdy nie podejmują tego tematu. Uważam, że patrząc z dystansu lekarze dziś zarabiają dużo lepiej niż kiedyś. Oczywiście zawsze oczekuje się czegoś więcej.
PZ: Jaka jest Pana opinia w zakresie ustawy o działalności leczniczej? Idea współpłacenia i eliminacji outsourcingu wywołała zamieszanie…
SK: To ważny z punktu widzenia systemu projekt – będę jeszcze o nim rozmawiać z ministrem. Myślę, że jedynym błędem, jaki został popełniony, był brak wyprzedzającej debaty na ten temat. Taka ustawa wymaga przygotowania, dyskusji. Ministerstwo zdrowia wykonało sporą pracę – część dotycząca outsourcingu jest bardzo dobra.
PZ: Jest pan zwolennikiem rezygnacji z zewnętrznych świadczeniodawców? Sporo firm zainwestowało w ten obszar, który dla publicznych placówek był albo zbyt kosztowny albo nie dość atrakcyjny, aby samemu to organizować…
SK: Osobiście gdy byłem dyrektorem szpitala miałem bardzo złe doświadczenia związane z outsourcingiem – począwszy od sprzątania, a na diagnostyce skończywszy. Jestem za tym, aby te obszary wróciły do szpitala i stanowiły integralna część działalności. Najważniejsze, aby w wyniku tych zmian pacjent nic nie stracił. Pacjent jest naszym priorytetem.
Rozmawiała Lucyna Roszyk
Foto: stanislawkarczewski.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!