Wotum nieufności wobec Jolanty Sobierańskiej-Grendy to obecnie główny temat debaty publicznej, jeżeli chodzi o zdrowie. Opozycja zarzuca minister pogłębienie kryzysu, a resort odpowiada, że zmiany są konieczne dla poprawy efektywności systemu. W tle są cięcia w diagnostyce, konsolidacja szpitali i luka finansowa sięgająca 18 mld zł.
Sejm zajął się wnioskiem o odwołanie minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, który złożyli m.in. posłowie PiS. Opozycja twierdzi, że minister „ponosi pełną odpowiedzialność za pogłębienie kryzysu finansowego w ochronie zdrowia, chaotycznie wprowadzane zmiany w szpitalnictwie i niezrealizowanie postawionych celów”.
Szefowa resortu zdrowia odpiera zarzuty i podkreśla potrzebę zmian systemowych. Jej zdaniem debata wokół wotum nieufności może być okazją do rozmowy o przyszłości ochrony zdrowia.
Jolanta Sobierańska-Grenda objęła funkcję ministra zdrowia w lipcu 2025 r., zastępując Izabelę Leszczynę. Premier Donald Tusk zapowiadał wtedy „odpolitycznienie ministerstwa” i oddanie zarządzania w ręce ekspertów.
Po objęciu stanowiska minister przeprowadziła zmiany kadrowe i rozpoczęła reorganizację resortu. Wśród jej współpracowników znaleźli się m.in. Tomasz Maciejewski i Katarzyna Kęcka.
Jednym z filarów działań ministerstwa jest reforma szpitalnictwa. Ustawa umożliwia łączenie placówek i ich reorganizację – w całym kraju planowanych jest około 80 procesów konsolidacyjnych.
Jednocześnie sytuacja finansowa wielu szpitali pozostaje trudna. Według danych OZPSP nawet 40 szpitali powiatowych może być zagrożonych upadłością.
Minister podkreśla jednak, że problemy finansowe mają dłuższe źródło:
W związku z tym należałoby skierować pytania do poszczególnych nadzorów właścicielskich i dyrektorów szpitali, jaka jest przyczyna tej sytuacji.
Budżet NFZ na 2026 rok to około 221 mld zł, ale według szacunków pojawi się luka finansowa na poziomie 18 mld zł. Ministerstwo zaproponowało wcześniej oszczędności sięgające ponad 10 mld zł.
Planowane ograniczenia dotyczyły m.in.:
- finansowania świadczeń,
- wynagrodzeń,
- darmowych leków dla dzieci i seniorów (ok. 1,5 mld zł oszczędności).
Resort tłumaczył, że były to jedynie wstępne analizy.
Od 1 kwietnia wprowadzono nowe zasady finansowania badań:
- 60 proc. stawki za gastroskopię i kolonoskopię ponad limit,
- 50 proc. za rezonans i tomografię.
Wcześniej było to 100 proc. finansowania. Zmiana ma przynieść 625 mln zł oszczędności w 2026 roku.
Ministerstwo uzasadnia decyzję wynikami audytu: system miał premiować liczbę badań, a nie ich jakość. Jak wskazano, dochodziło do powtarzania procedur bez uzasadnienia.
Środowisko medyczne krytykuje zmiany. Prof. Katarzyna Karmelita-Katulska ostrzega:
Lekarze będą musieli decydować o leczeniu bez ostatecznej diagnozy.
Eksperci obawiają się, że ograniczenia mogą wydłużyć czas wykrywania chorób i pogorszyć dostęp do diagnostyki.
Jolanta Sobierańska-Grenda broni reform i podkreśla konieczność uporządkowania systemu:
Musimy tak uporządkować finansowanie, aby pieniądze w pierwszej kolejności przekładały się na szybszą i bardziej skuteczną diagnostykę pacjentów.
Reklama
Dodaje też:
Przede wszystkim potrzebna jest właśnie rzetelna rozmowa. Być może ta rozmowa o faktach, a nie rozmowa populistyczna powoduje, że niektóre rzeczy są po prostu dopiero wyraźnie słyszalne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze