O godz. 15.00 sejmowa komisja zdrowia rozpoczęła pierwsze czytanie projektu, który w przypadku zakażenia umożliwi żądanie odszkodowania od kolegi z pracy, który nie okazał negatywnego wyniku testu w kierunku koronawirusa. Tzw. projekt lex Hoc trafił do kosza. Autorstwo obecnej ustawy przypisuje się prezesowi PIS Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Komisja zdrowia miała pracować nad projektem w poniedziałek, jednak przegłosowano przełożenie posiedzenia na wtorek.
Podczas wtorkowego posiedzenia przewodniczący Tomasz Latos poinformował, że są dwa wnioski: pierwszy - o odrzucenie ustawy w całości, a drugi - o wysłuchanie publiczne.
Jan Szopiński (Lewica) dopytywał, o której rozpocznie się posiedzenie Sejmu, zaplanowane na godz. 16.00, na którym rozpatrywany miałby być projekt. Michał Szczerba (PO) pytał z kolei o status projektu ustawy złożonej przez Czesława Hoca. Tomasz Latos wyjaśnił, że komisja zakończyła prace nad tym projektem i przekazała go do prezydium Sejmu. Także Grzegorz Braun (Konfederacja) chciał odroczenia posiedzenia komisji do czasu wyjaśnienia losów projektu Czesława Hoca.
Wnioskodawca nowego projektu Paweł Rychlik (PiS) wyjaśniał, że celem jest wprowadzenie rozwiązań umożliwiających przeprowadzanie pracownikom nieodpłatnych testów oraz możliwość żądania przez pracodawców podania informacji o negatywnym wyniku testu. Jak tłumaczył, szczepienia przeciw Covid-19 znacząco ograniczają ryzyko zachorowania, a w przypadku choroby łagodzą jej przebieg, ale nie eliminują ryzyka zachorowania, stąd potrzeba innych instrumentów ograniczających rozprzestrzenianie się koronawirusa.
Rychlik tłumaczył, że projekt załada, iż pracownik, który nie podda się testowi, nadal będzie świadczył pracę na tych samych zasadach, jednak w przewidzianych sytuacjach będzie mogł być zobowiązany do wypłaty odszkodowania za zarażenie koronawirusem innego pracownika. O takie odszkodowanie miałby występować zakażony pracownik składając wniosek do pracodawcy. Ten miałby 7 dni od otrzymania wniosku na zweryfikowanie, czy wśród pracowników była osoba, która nie okazała wyniku testu. Listę takich pracowników pracodawca przekazywałby wojewodzie, który wszczynałby postępowanie i wydawał decyzję o odszkodowaniu. Wysokość odszkodowania to pięciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Jak uzasadniał P.Rychlik, drugim celem ustawy jest wprowadzenie obowiązku udzielania pacjentowi skierowanemu do odbycia izolacji w warunkach domowych udzielenia porady, w trakcie której na podstawie badania fizykalnego lekarz określi stan zdrowia pacjenta.
Z kolei trzeci cel - jak mówił - to wykreowanie wśród wszystkich służb kategorii podstawowych służb do zwalczania wirusa Sars-CoV-2. Miałyby to być policja, straż gminna, żandarmeria, państowa straż pożarna i straż graniczna.
Ostatnie założenie, to wprowadzenie nowego czynu zabronionego polegającego na nieprzestrzeganiu obostrzeń. Grzywna miałaby wynosić do 6 tys. zł.
Opozycja krytyczna wobec projektu
Rajmund Miller (PO) ocenił, że ustawa jest "konfidencka" i "skłócająca społeczeństwo".
Także poseł Marek Rutka (Lewica) stwierdził, że "to projekt, który urąga podstawowym zasadom państwa prawa i zasadom życia społecznego, uwłacza rozsądkowi i elementarnej przyzwoitości".
- Ten projekt nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. To legislacyjny bubel, który można nazwać "donosiciel plus", bo według niego warto donosić na koleżanki i kolegów, bo to się może bardzo opłacać - przekonywał M. Rutka. Jak podkreślił, nowy projekt nie odnosi się do kwestii szczepień i weryfikacji certyfikatów covidowych, a więc nie ma tu rozwiązania, ktore zahamowałoby rozwój pandemii.
Także Monika Wielichowska (PO) mówiła, że jest to projekt "o donosicielstwie i podziale społeczeństwa", projekt "haniebny". Poinformowała, że Platforma już złożyła wniosek o odrzucenie tego projektu w I czytaniu. Podkreślała, że jest wiele opinii przedstawicieli środowiska pracodawców oraz naukowców, negatwynie oceniających projekt.
Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) stwierdziła zaś, że "jesteśmy jedynym krajem, gdzie rządzący stwierdzili, że szczepienia można zamienić na donoszenie".
Podkreślała, że współpracownik to nie jedyne źródło zarażenia w miejscu pracy, bo np. nauczyciel może zarazić się od uczniów, a pracownik sklepu - od klientów. Według niej, ta ustawa nie jest oparta na wiedzy merytorycznej. - Ta ustawa to bubel, który powinien być odrzucony w I czytaniu. Ta ustawa to jest udawanie, że coś się robi, to pozorowanie, bo zabrakło działań - oceniła K. Lubnauer.
Jan Szopiński (Lewica) przekonywał, że ta ustawa powinna trafić do kosza i demonstracyjnie przepuścił dokument przez niszczarkę. Dopytywał też, z kim PiS zamierza tę ustawę przegłosować, bo przeciw jest opozycja, ale także część posłów PiS. Dodał, że taka ustawa spowodowałaby masowy paraliż punktów testowania, załamanie systemu diagnostycznego w szpitalach, paraliż urzędów administracji oraz ogromne koszty.
Posłowie sejmowej komisji tuż przed godz. 16:00 przerwali posiedzenie komisji, aby udać się na posiedzenie Sejmu i zapowiedzieli wznowienie go 10 minut po zakończeniu głosowań proceduralnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!