Samorząd lekarski sprzeciwia się pomysłowi całkowitego zakazu stosowania przymusu bezpośredniego wobec osób z zaburzeniami psychicznymi. Według niego, brak takiej możliwości mógłby prowadzić do poważnego zagrożenia dla pacjentów, personelu medycznego i otoczenia.
Naczelna Rada Lekarska odniosła się do petycji posłanki Urszuli Augustyn, która wzywa do całkowitego zakazu stosowania przymusu bezpośredniego wobec osób z zaburzeniami psychicznymi, w tym dzieci. Lekarze podkreślają, że obecne przepisy powinny zostać utrzymane, a ewentualne zmiany mogą jedynie precyzować ich stosowanie.
Zdaniem NRL, przymus bezpośredni jest narzędziem używanym tylko w sytuacjach, gdy zachowanie pacjenta stwarza poważne zagrożenie dla jego życia, zdrowia lub bezpieczeństwa innych. Usunięcie tej możliwości mogłoby prowadzić do wielu niebezpiecznych sytuacji.
- Przymus bezpośredni jest narzędziem stosowanym w wyjątkowych sytuacjach, gdy zachowanie pacjenta zagraża jego życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu innych osób. Jego wyeliminowanie mogłoby prowadzić do poważnego zagrożenia dla pacjentów, personelu medycznego i otoczenia - podkreślają lekarze.
Lekarze dodają, że w przypadkach ostrego kryzysu psychicznego, przymus bywa jedynym sposobem na zapobieganie samookaleczeniom lub agresji.
Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej uważa, że zamiast wprowadzać całkowity zakaz przymusu bezpośredniego, należy skupić się na poprawie nadzoru nad jego stosowaniem. Lekarze podkreślają, że incydenty nadużywania tego narzędzia, powinny być eliminowane poprzez lepsze szkolenia personelu i wprowadzenie skuteczniejszych mechanizmów kontrolnych.
Ich zdaniem, obecne przepisy są wystarczające, ale wymagają większej precyzji w ich egzekwowaniu. NRL stanowczo sprzeciwia się rezygnacji z przymusu bezpośredniego, zwracając uwagę, że w niektórych sytuacjach jest to jedyny sposób na zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom i otoczeniu.
- Ponadto pragniemy podkreślić, iż rozwiązania zaproponowane w petycji, nie uwzględniają realiów pracy w ochronie zdrowia psychicznego oraz mogą prowadzić do pogorszenia bezpieczeństwa pacjentów i personelu medycznego - zaznaczają lekarze.
Reklama
Zakazania przymusu bezpośredniego w szpitalach psychiatrycznych, domagała się Katarzyna Dąbrowska, prawniczka i działaczka pro bono, która walczy o lepsze warunki leczenia psychiatrycznego w Polsce. W swojej petycji, skierowanej do Sejmu, nazwała tę praktykę niehumanitarną, przemocową i opresyjną. Jej zdaniem, należy odejść od stosowania pasów na rzecz bardziej empatycznych i nowoczesnych metod pomagania pacjentom.
Katarzyna Dąbrowska wspomniała w swojej petycji o wynikach kontroli przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK), które pokazały, że przymus bezpośredni, będący z założenia ostatecznością, jest w praktyce często nadużywany, łamiąc prawa człowieka i naruszając godność pacjentów.
W odpowiedzi na jej petycję Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że zajmie się nowelizacją ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, co może być szansą na omówienie tego problemu.
Według danych przedstawionych przez Biuro Rzecznika Praw Pacjenta, przymus bezpośredni jest stosowany wobec około 23 tysięcy osób rocznie, w tym 2,5 tysiąca dzieci i młodzieży. Do biura wpłynęło też około 100 skarg dotyczących tej procedury.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.