Reklama

Rynek leków bez nadzoru - alarmuje NIK

Polityka Zdrowotna
22/03/2016 11:21

NIK skontrolowała funkcjonowanie Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej. Wnioski są jednoznaczne. Wciąż brakuje właściwego nadzoru nad wywozem leków, a pacjenci nie mają gwarancji zaopatrzenia w leki ratujące życie. Przyczyną m.in. braki kadrowe w inspekcji farmaceutycznej i brak skutecznych narzędzi do walki w tzw. odwróconym łańcuchem dystrybucji. 

W ocenie Izby sytuacja poprawiła się po wprowadzeniu przepisów tzw. ustawy antywywozowej. Zarówno producenci, hurtownie farmaceutyczne, jak i apteki zostały tą ustawą zobowiązane do raportowania stanów magazynowych i wielkości sprzedaży leków. Trzeba też zgłaszać ewentualny zamiar wywozu leków, których w Polsce brakuje. Do 10 marca br. Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał ponad 1300 decyzji sprzeciwiających się wywozowi tych leków.

Wcześniej inspekcja farmaceutyczna nie miała narzędzi do właściwego nadzoru i skutecznego przeciwdziałania wywozowi leków, w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji. Zdaniem NIK efektywność obecnych przepisów wymaga jednak wciąż stałego monitorowania. Konieczna jest też współpraca pomiędzy inspekcją a organami kontroli skarbowej.

Reklama

NIK uznał też za niezasadną opinię Ministerstwa Zdrowia, w której urzędnicy uznali, że w przypadku eksportu leków za granicę nie trzeba stosować sztywnej marży i cen urzędowych (obowiązuje ona w przypadku sprzedaży leków na terenie RP i wynosi 5%). Oznaczało to, że hurtownie sprzedając lek np. do Niemiec mogą zastosować dowolną wysokość marży. Taka interpretacja powodowała, że eksport leków za granicę w wielu przypadkach był bardziej opłacalny niż ich sprzedaż w kraju.

Ta sprawa trafiła nawet do prokuratury, ale po wyjaśnieniu śledztwo umorzono. Resort tłumaczył swoje stanowisko między innymi swobodą przepływu towarów i usług, ale według wielu ekspertów taka opinia MZ przyczyniła się dodatkowo do niekontrolowanego wywozu leków.

Reklama

Zdaniem NIK, Ministerstwo Zdrowia zbyt długo też nie podejmowało działań zapobiegających odwróconemu łańcuchowi dystrybucji, mimo wielu sygnałów ze strony inspekcji farmaceutycznej. Korzystając z odwróconego łańcucha dystrybucji apteki i punkty apteczne zamiast sprzedawać leki pacjentom, odsprzedawały je innym aptekom i hurtowniom farmaceutycznym. Hurtownie natomiast masowo wywoziły te leki za granicę do krajów, w których ich cena była dużo wyższa. NIK wskazał także, że w odwróconym łańcuchu dystrybucji uczestniczą również placówki medyczne, które często kupują leki w ilości znacznie przekraczającej ich potrzeby, a następnie odprzedają je hurtowniom.

Jednocześnie NIK pozytywnie ocenia działalność inspekcji farmaceutycznej w zakresie udzielania zezwoleń na prowadzenie aptek i hurtowni farmaceutycznych, a także prowadzenia rejestrów tych podmiotów i kontrolowania ich. Zdaniem NIK w inspekcji farmaceutycznej pracuje zbyt mało ludzi w porównaniu do zadań, które musi realizować. Przeciętna liczba placówek nadzorowanych przez jednego inspektora farmaceutycznego wzrosła ze 118 w 2012 roku do 134 w roku 2015. Szczególnie trudna sytuacja kadrowa panuje w szczecińskiej i gorzowskiej inspekcji, gdzie pracuje zaledwie trzech inspektorów, a liczba nadzorowanych przez nich aptek i hurtowni wynosi odpowiednio 250 i 158. Jedynie śląska inspekcja oceniła stan zatrudnienia jako wystarczający.

Reklama

Zdaniem NIK powodem kłopotów kadrowych w inspekcji farmaceutycznej są zbyt niskie zarobki oferowane farmaceutom, w porównaniu z wynagrodzeniami, które są im oferowane na rynku. Kierownik apteki, który ma takie same kwalifikacje jak inspektor farmaceutyczny, zarobi w aptece o ponad 2 tys. zł więcej niż w inspekcji. W efekcie do wielokrotnie ogłaszanych konkursów nie zgłosił się żaden kandydat.

W ocenie NIK Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna nieskutecznie przeciwdziała naruszaniu przepisów antykoncentracyjnych. W pięciu województwach przekroczony został 1 proc. limit liczby aptek prowadzonych przez jednego przedsiębiorcę. Zbyt rzadko kontrolowane były też placówki obrotu pozaaptecznego, w których również sprzedawane są leki. Poza nielicznymi przypadkami, nikt nie sprawdzał czy leki na stacjach benzynowych czy w supermarketach są przechowywane prawidłowo i czy na przykład są właściwie zabezpieczone przed dostępem dzieci. Zdaniem NIK, Ministerstwo Zdrowia powinno zweryfikować listę dostępnych w obrocie pozaaptecznym medykamentów, z uwagi na brak skutecznych mechanizmów kontroli. 

Reklama

 

Źródło: NIK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości