Wieczorem odbyło się spotkanie przedstawicieli organizacji zrzeszających lekarzy z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem. Dyskutowano m.in. o opt-outach. Niestety do porozumienia nie doszło.
W Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" spotkali się minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko oraz przedstawiciele Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Porozumienia Rezydentów OZZL i Naczelnej Izby Lekarskiej.
Oczekiwania kontra działania
Lekarze oczekiwali deklaracji w trzech sprawach.
- Pierwsza dotyczyła przyspieszenia wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w stosunku do tempa zapisanego w ustawie. Niestety z wypowiedzi przedstawicieli rządu wynika, że nie ma takich planów - mówi Polityce Zdrowotnej Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
Lekarze dowiedzieli się też, że nie ma nowych planów dotyczących podwyżek dla nich.
- Trzecią ważną dla nas kwestią było to, jak rząd zamierza skłonić lekarzy do zapełniania dyżurów i pracy powyżej unijnych norm, skoro więcej pieniędzy nie ma. Nie dowiedzieliśmy się niczego nowego. Jedyny plan awaryjny to przygotowana przez ministerstwo zdrowia nowelizacja przepisów, która umożliwi szpitalom obsadzanie lekarza na kilku oddziałach równocześnie w tym samym czasie. To groźne i dla pacjentów i dla samych lekarzy - mówi wiceszef Porozumienia Rezydentów.
6 proc. w 2025 r. to za mało
Przedstawiciele innych zawodów medycznych prowadzą od października protest, domagając się m.in. zwiększenia publicznych nakładów na ochronę zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB od 2021 r. oraz wzrostu wynagrodzeń.
Lekarze zapowiedzieli, że w placówkach na terenie całego kraju będą wypowiadać klauzulę opt-out, która oznacza dobrowolną zgodę lekarza na pracę powyżej 48 godz. tygodniowo. W działania te włączyło się już kilka tysięcy medyków.
AK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!