Wczesna interwencja ratuje rozwój dziecka, ale ośrodki, które ją prowadzą, alarmują o niedoszacowaniu wyceny i odpływie specjalistów. Na posiedzeniu Komisji Zdrowia 8 września 2025 r. padły konkretne liczby, zapowiedzi i mocne głosy z praktyki. Co dokładnie zmienia NFZ i AOTMiT od lipca, a czego wciąż brakuje w finansowaniu OWI?
Z perspektywy zdrowia publicznego wczesna interwencja zmniejsza ryzyko trwałej niepełnosprawności, ogranicza potrzebę kosztownych zabiegów i ułatwia aktywizację rodziców. Tak ujęła to posłanka Joanna Mucha, akcentując długofalowe skutki:
Wczesna interwencja to jest najlepsza inwestycja, jaką sobie można wyobrazić w systemie opieki zdrowotnej, bo dziecko będzie potrzebowało mniej świadczeń zdrowotnych i być może pójdzie do szkoły masowej. To się nam wszystkim opłaca.
W drugiej części dyskusji dodała też wymiar równościowy:
Brak właściwego finansowania będzie dodatkowo dyskryminował dzieci w rodzinach biednych. Rodzic w zamożniejszej rodzinie zapłaci prywatnie, inni zostaną bez pomocy.
Od 1 lipca 2025 r. NFZ wdrożył podwyższenia wycen w rehabilitacji stacjonarnej i rozpoczął aneksowanie umów tak, by dodatkowe środki trafiły do placówek już w rozliczeniach od lipca. Zmiany mają ułatwić wdrożenie rekomendacji taryfowych i zredukować napięcia płynnościowe po podwyżkach płac.
Przedstawicielka AOTMiT podkreśliła, że świadczenia dziecięce są od kilku lat wyodrębniane i waloryzowane szybciej niż świadczenia dla dorosłych, wskazując na różnice w cenie punktu:
W rehabilitacji ambulatoryjnej wzrost od lipca to 12 groszy, natomiast dla dzieci z zaburzeniami rozwoju to 23 grosze. Średnia cena punktu w rehabilitacji dziennej dla dzieci wynosi 2,44 zł, podczas gdy w rehabilitacji ambulatoryjnej 1,74 zł. Wydzieliliśmy też grupę dla ośrodków dziennych, gdzie średnia to 2,07 zł.
Jednocześnie AOTMiT zapowiedział kolejny etap prac taryfikacyjnych po zakończeniu prac nad nowym koszykiem świadczeń gwarantowanych w rehabilitacji.
Z relacji przedstawicieli NGO i OWI wynika, że podwyżki nie pokrywają złożoności świadczeń wczesnodziecięcych i kosztów zespołów wielospecjalistycznych. Grażyna Bałza-Walbetuza (Stowarzyszenie „Krasnal”) rozłożyła stawkę na konkretne godziny i etaty:
Te 187 zł dla dzieci do siódmego roku życia to są co najmniej dwie godziny rehabilitacji. Musimy mieć co najmniej dwóch terapeutów, a po podziale wychodzi niecałe 90 zł za godzinę. Do tego trzeba wliczyć utrzymanie lekarzy, sprzętu, lokali i mediów. Żaden lekarz nie przyjdzie za 90 zł za godzinę, te ośrodki upadną.
Zwróciła też uwagę na konieczność zachowania medycznego charakteru wczesnej interwencji:
Zostawmy dzieci z wczesnej interwencji pod opieką medyczną. W oświacie WWR to co innego, tam nie ma obowiązku diagnozy lekarskiej, a my pracujemy z wcześniakami i dziećmi z uszkodzeniami OUN.
Reklama
Mariusz Mituś (PSONI) wskazał na paradoks różnicowania stawek i czasu terapii według wieku:
Potrzeby determinuje nie wiek, tylko niepełnosprawność. Dziecko powyżej siódmego roku ma być ‘obsłużone’ jeszcze taniej, choć bywa bardziej wymagające. Chcemy po prostu móc spokojnie planować rok, a dziś to żonglowanie kosztami.
Dorota Szumbarska (OWI) przypomniała, że finansowanie „za wykonaną godzinę” nie uwzględnia sezonowej absencji chorych dzieci:
W NFZ dostajemy pieniądze tylko wtedy, gdy pacjent przyjdzie. W okresie infekcyjnym wypracowanie kontraktu spada do zera, a kadry i budynek trzeba utrzymać. W 2018 r. po konkursach obcięto nam ⅓ kontraktu, to pokazuje, jak kruche jest finansowanie.
Reklama
O skali kosztów kształcenia kadr mówiła Iwona Gałka-Bieńkiewicz (MSPDiON):
Kurs NDT Bobath to prawie 20 tysięcy, metoda Vojty kilkanaście tysięcy. Żeby utrzymać wyspecjalizowanych terapeutów, wyceny muszą pokrywać realne koszty szkolenia i pracy zespołowej.
Wiceminister zdrowia Marek Kos nie ukrywał, że obecne zmiany nie rozwiązują wszystkich problemów:
To, co proponujemy, może jest niewystarczające. Są też obiektywne ograniczenia. Dlatego poprosiłem NFZ o doprecyzowanie bazy danych i uwarunkowań wyceny.
Reklama
Pełnomocnik prezesa NFZ Michał Dzięgielski wskazał na kluczową barierę po stronie danych kosztowych:
Tylko 20% podmiotów raportuje swoje koszty do AOTMiT. Apelujemy o szerszy udział, bo bez pełniejszej bazy trudno skonstruować wycenę adekwatnie do rzeczywistych potrzeb. Chcemy tę wycenę oprzeć na rzetelnych kosztach.
Lipcowe aneksy i korekty taryf mogą poprawić płynność placówek oraz złagodzić skutki podwyżek płac, ale ośrodki wczesnej interwencji nadal oczekują urealnienia wyceny wobec kosztów zespołów lekarsko-terapeutycznych i specjalistycznych szkoleń. Realny test przyjdzie wraz z wdrożeniem nowego koszyka rehabilitacji, dalszą waloryzacją stawek dedykowanych dzieciom oraz stabilniejszym modelem kontraktowania, który nie karze ośrodków za nieobecności chorych pacjentów. W przeciwnym razie, jak pokazują relacje z terenu, ryzyko ograniczania działalności OWI pozostanie wysokie, a system straci najtańszą i najskuteczniejszą „polisę rozwojową” dla najmłodszych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze