Czas upomnieć się o swoje! - ocenia Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych i pisze do ministra zdrowia z żądaniami dotyczącymi ich grupy zawodowej.
- W obecnej sytuacji można jednoznacznie stwierdzić, że pracownicy ochrony zdrowia to swojego rodzaju skarby narodowe, o które jak widać aktualna władza nie dba, pokazując brutalnie miejsce w szeregu poprzez ignorowanie potrzeb sprzętowych, zapewnienia bezpieczeństwa i stabilności zatrudnienia oraz wsparcia psychicznego i finansowego w czasie epidemii, ratowników medycznych pomijając praktycznie całkowicie - wskazał w piśmie do ministra zdrowia Przewodniczący Komitetu Piotr Dymon.
Jak podkreślił, aktualna sytuacja, czas pandemii pokazuje, że ratownictwo medyczne jest "perłą w koronie". - To my, ratownicy medyczni, którzy jako jedni z pierwszych mamy kontakt z pacjentami podejrzanymi o zarażenie koronawirusem oraz z tymi, którzy nas potrzebują w innych stanach chorobowych, a którzy na czas epidemii nie zniknęli. To my, o których z dumą wspominacie, że są najlepiej wyszkoleni i wykształceni w Europie – wciąż jesteśmy na końcu ogona uwzględnianych potrzeb - dodał. Przypomniał, że mimo wielu obietnic, wciąż nie została uchwalona ustawa o samorządzie i zawodzie ratownika medycznego.
Czego żądają ratownicy medyczni?
P.Dymon zaznaczył, że ratownicy medyczni już nie oczekują, ale żądają natychmiastowego wprowadzenia:
- ubezpieczenia wszystkich ratowników medycznych pracujących z osobami narażonymi na potencjalne zarażenie lub zarażonych koronawriusem bez względu na miejsce zatrudnienia i rodzaj umowy;
- wypracowania zasad mających na celu jasne i klarowne możliwości zabezpieczenia finansowego ratowników medycznych pozostających w odosobnieniu, izolacji lub kwarantannie nałożonych przez kontakt z osobą zarażoną lub potencjalnie zarażoną, bez względu na miejsce zatrudnienia i rodzaj umowy z pracodawcą;
- ujednolicenia zasad zatrudniania ratowników medycznych w skali kraju, z jednolitymi stawkami wynagrodzenia, które nie będą uwłaczały godności ratowników medycznych oraz zapewnią standard życia pozwalający na pracę na jednym etacie lub przy chęci pracy na kontrakcie, pozwalając na pracę w wymiarze odpowiadającym wymiarowi godzinowemu etatu;
- wprowadzenia do formuły przyjmowania zgłoszeń stałego punktu „Lekarz POZ, NiŚPL odmówił przyjęcia wizyty", co będzie wiązało się z automatycznym zgłoszeniem braku realizacji umowy podmiotu z NFZ;
- wprowadzenia do katalogu chorób zawodowych ratowników medycznych zakażenia i i powikłań COVID-19;
P. Dymon zwrócił uwagę, że 7 kwietnia w Światowym Dniu Zdrowia, pracownicy medyczni otrzymali oklaski, gdy tymczasem "według doniesień medialnych listonosze otrzymają po 700 zł miesięcznie, górnicy 600 zł miesięcznie, a policjanci zapewne też coś dostaną jako wsparcie w czasach epidemii(...)".
- Wsparcie wieloprofilowe należy się każdemu, kto cierpi z powodu epidemii, a w szczególności tym, którzy walczą o życie obywateli na pierwszej linii frontu. Pracownicy ochrony zdrowia (nie służby zdrowia jak określa nas znamienita większość polityków, bo tej w naszym kraju nie ma od 1999 r.) otrzymali oklaski. Oklaski…. - zaznaczył.
- Szanujemy Pana jako Ministra, jest Pan jak dotąd jedynym Ministrem Zdrowia, który traktuje nas jako partnerów w rozmowie o naszych problemach i chcemy żeby tak pozostało, ma Pan nasze pełne wsparcie, ale to powinno być obustronne - zakończył Przewodniczący Komitetu.
Źródło: Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych
BPO
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!