Reklama

„NFZ jest domem z dziurawym dachem”. Eksperci: system ochrony zdrowia nie przetrwa bez rewolucji finansowania

Postępująca automatyzacja, rozwój sztucznej inteligencji, starzenie się społeczeństwa i rosnąca erozja wpływów składkowych mogą w najbliższych dekadach doprowadzić do głębokiego kryzysu finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Takie wnioski płyną z raportu „Solidarność, która się opłaca. Nowy model finansowania ochrony zdrowia w Polsce”, zaprezentowanego podczas briefingu prasowego „System ochrony zdrowia odporny na wyzwania przyszłości” Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Eksperci alarmowali, że dalsze „łatanie dziur” nie wystarczy, a Polska stoi przed koniecznością gruntownej przebudowy sposobu finansowania i organizacji systemu ochrony zdrowia.

System ochrony zdrowia w Polsce stoi przed historycznym kryzysem

Debata poświęcona była prezentacji raportu „Solidarność, która się opłaca. Nowy model finansowania ochrony zdrowia w Polsce”, przygotowanego przez Zespół Studiów Strategicznych przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie. Dokument powstał po trzech latach analiz i konsultacji prowadzonych z przedstawicielami administracji publicznej, ekspertami zdrowia publicznego, ekonomistami, prawnikami, menedżerami ochrony zdrowia i środowiskami medycznymi.

Autorami raportu są Maria Libura, Robert Plisko, Tomasz Rowiński, Sebastian Sikorski, Marzena Tambor, Jakub Wierzbicki, Magdalena Władysiuk, Michał Zabdyr-Jamróz oraz Jan Zygmuntowski. Redakcję publikacji przygotowali dr n. med. i n. o zdr. Maria Libura, dr n. med. Tomasz Imiela oraz dr Dagmara Głód-Śliwińska.

Reklama

Spotkanie otworzyła Aleksandra Sokalska, redaktor naczelna „Pulsu Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie”, która podkreślała, że mechanizmy finansowania ochrony zdrowia przestają nadążać za gwałtownymi zmianami gospodarczymi wywołanymi przez automatyzację, robotyzację i rozwój sztucznej inteligencji.

Postępująca automatyzacja, robotyzacja, coraz bardziej rozwijająca się sztuczna inteligencja. To wszystko sprawia, że fundamenty gospodarek światowych powoli się zmieniają i to w bardzo krótkim czasie. A co za tym idzie? Mechanizmy finansowania systemu ochrony zdrowia muszą również za tymi zmianami nadążać – mówiła Aleksandra Sokalska.

Reklama

„Katastrofa demograficzna” i AI zmienią ochronę zdrowia

Dr n. med. Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, zaakcentował, że polski system ochrony zdrowia stoi wobec wyzwań o skali bezprecedensowej.

Katastrofa demograficzna, której na pewno będziemy członkami i uczestnikami za lat kilkanaście. Różne priorytety finansowania w zmieniającym się szybko świecie, czy wreszcie to, czego nadal nie wiemy, czyli jak automatyzacja i jak sztuczna inteligencja wpłynie na nasze życie. To wyzwania, przed którymi stanie też system opieki zdrowotnej – zaznaczył.

Reklama

Jak podkreślał, celem raportu było wyjście poza tradycyjne spojrzenie na ochronę zdrowia wyłącznie z perspektywy lekarzy lub pacjentów.

Eksperci pracujący z Okręgową Izbą Lekarską w Warszawie przy tworzeniu tego raportu specjalnie reprezentują różne środowiska i różne dziedziny – mówił.

Maria Libura: „NFZ nie jest dziurawym wiadrem, tylko domem z dziurawym dachem”

Jednym z najmocniejszych wystąpień briefingu była analiza Marii Libury, przewodniczącej Zespołu Studiów Strategicznych OIL w Warszawie. Ekspertka wskazywała, że debata o ochronie zdrowia od lat koncentruje się na doraźnym „łataniu dziur”, zamiast na reformie całego modelu finansowania.

Reklama

Zamiast rozmawiać o szczegółach, czy należy w tej chwili załatać dziurę w systemie, podstawiając kolejne wiaderko pod dziurawy dach, musimy w końcu zacząć remontować dach. Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest dziurawym wiadrem, jest domem, który ma dziurawy dach – mówiła Maria Libura.

Ekspertka podkreślała, że polski system stopniowo traci solidarnościowy charakter, a coraz większa część kosztów leczenia przenoszona jest bezpośrednio na pacjentów.

Na ten system, który powoli traci solidarnościową przesłankę swojego działania, nakładają się ogromne zmiany w gospodarce światowej – zaznaczała.

Reklama

Libura alarmowała również, że praca człowieka przestaje być głównym źródłem wzrostu gospodarczego.

Musimy znaleźć inne źródła finansowania systemu ochrony zdrowia niż oskładkowanie pracy ludzi – mówiła.

Próg empiryczny i „medycyna płaskiej krzywej”

Tomasz Rowiński, psycholog, ekspert w dziedzinie zdrowia psychicznego dzieci, młodzieży i dorosłych, zaangażowany w rozwój i reformę systemów wsparcia psychicznego,twórca pierwszego środowiskowego centrum zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży, zwracał uwagę, że w ekonomice zdrowia istnieje pojęcie „medycyny płaskiej krzywej”. Oznacza ono moment, w którym dalszy wzrost wydatków per capita przestaje przekładać się proporcjonalnie na poprawę zdrowia populacji.

Reklama

W pewnym momencie koszt uzyskania jednego roku życia w zdrowiu znacząco rośnie. Dokładanie pieniędzy do systemu nie powoduje już wyraźnego przyrostu zdrowia. Ten mechanizm obserwujemy we wszystkich krajach – mówił.

Jak podkreślał, do pewnego poziomu zwiększanie finansowania rzeczywiście poprawia stan zdrowia obywateli, ale po przekroczeniu określonego progu kluczowa staje się organizacja systemu.

To, co różnicuje kraje po przekroczeniu tego progu, to nie tyle wysokość wydatków, ile sposób organizacji ochrony zdrowia – zaznaczał.

Reklama

Według Rowińskiego Polska znajduje się dziś bardzo blisko tego punktu granicznego.

Jesteśmy albo tuż przed progiem, albo już lekko za nim, zależnie od przyjętej metodologii liczenia – oceniał.

Ekspert przypomniał również argumentację Trybunału Konstytucyjnego dotyczącą reformy kas chorych i tworzenia NFZ. TK ostrzegał wówczas, że nowy model może prowadzić do sytuacji, w której NFZ będzie „zarządzał deficytem zdrowia”, a nie efektami zdrowotnymi.

„Grzech pierworodny” ustawy o NFZ

Zdaniem Rowińskiego problem został wpisany już w samą konstrukcję ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Reklama

Potrzeby zdrowotne zostały zdefiniowane jako liczba i zakres świadczeń. To jest ten grzech pierworodny systemu – mówił.

Jak podkreślał, taka definicja jest wygodna administracyjnie, ponieważ łatwo rozliczać procedury i zakres usług, ale nie odpowiada na pytanie, czy system realnie poprawia zdrowie obywateli.

Łatwo policzyć liczbę świadczeń, ale trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście poprawiamy zdrowie populacji – wskazywał.

W jego ocenie właśnie dlatego system premiuje wykonywanie usług, a nie osiąganie efektów zdrowotnych.

Reklama

„Kupujemy procedury, a nie zdrowie”

Robert Plisko, prezes HTA Consulting, firmy doradczej specjalizującej się w analizach rynku ochrony zdrowia oraz badaniach efektywności kosztowej, szczegółowo analizował problem tzw. medycyny proceduralnej.

Zaczęliśmy kupować usługi medyczne, a nie zaczęliśmy kupować zdrowia – podkreślał.

Ekspert wyjaśniał, że obecny model wynagradzania świadczeń prowadzi do fragmentaryzacji leczenia i chaosu organizacyjnego.

Pacjent chodzi od lekarza do lekarza i każdy pobiera jakąś opłatę. Płacimy za każdą usługę medyczną, nieważne, czy są one ze sobą powiązane – mówił.

Reklama

Wskazywał również na zjawisko „spijania śmietanki”, czyli koncentracji placówek na najlepiej wycenianych procedurach.

Psychiatria środowiskowa jako próba zmiany filozofii systemu

Jednym z najważniejszych przykładów odejścia od logiki „fee for service” był pilotaż psychiatrii środowiskowej dorosłych.

Rowiński przypominał, że jego istotą było przekazanie podmiotom leczniczym odpowiedzialności za zdrowie określonej populacji, a nie wyłącznie za wykonywanie pojedynczych procedur.

Chodziło o to, by podmiot leczniczy wziął odpowiedzialność za populację i w ramach budżetu populacyjnego próbował ją zaopiekować – tłumaczył.

Pilotaż trwał osiem lat i – jak mówił ekspert – przez cały ten czas reformatorzy ścierali się z utrwaloną logiką administracyjną.

Średni szczebel urzędniczy cały czas pozostaje przy wizji, że trzeba płacić za usługi. My mówiliśmy: nie za usługi, tylko za efekt zdrowotny – podkreślał.

Jego zdaniem zakończenie pilotażu nastąpiło w momencie, gdy system był blisko pełnego wdrożenia.

Prawie dopłynęliśmy do lądu, ale właśnie teraz toniemy – oceniał.

Dlaczego psychiatria dziecięca nie przyniosła oczekiwanych efektów

Zdaniem Rowińskiego psychiatria dziecięca została zorganizowana w modelu kompromisowym, który nie opierał się na pełnej odpowiedzialności populacyjnej.

Do psychiatrii dziecięcej dołożyliśmy pięć razy więcej pieniędzy. Wydajemy ponad miliard złotych, a kolejki się wydłużyły – mówił.

Jak wskazywał, system nie zatrzymuje dziś przechodzenia młodych pacjentów do psychiatrii dorosłych.

Obserwujemy pas transmisyjny. Pacjent kończy 18 lat i trafia do psychiatrii dorosłych – podkreślał.

Ekspert zaznaczał, że zdrowie psychiczne wymaga działań wykraczających poza klasyczne leczenie medyczne.

Ogromna część pracy dotyczy szkoły, społeczności lokalnej, pomocy społecznej. Tego nie da się łatwo wycenić jako pojedynczego świadczenia – mówił.

„Egoizm strukturalny” niszczy współpracę w ochronie zdrowia

Dr Michał Zabdyr-Jamróz, adiunkt w Instytucie Zdrowia Publicznego UJ CM, współpracownik Europejskiego Obserwatorium Systemów i Polityk Zdrowotnych w Brukseli, zwracał uwagę, że wiele patologii systemu wynika nie ze złej woli uczestników, ale z konstrukcji reguł gry.

Problem nie jest w graczach. Problem jest w regułach gry – podkreślał.

Jak wskazywał, obecny system premiuje maksymalizowanie własnych korzyści i przerzucanie kosztów na innych uczestników.

W tym systemie frajerem jest ten, kto płaci składki na etacie i nie wykorzystuje swojej przewagi przetargowej, żeby wyciągnąć z systemu tyle, ile się da – mówił.

Zdaniem eksperta właśnie z tego powodu powstaje społeczne przekonanie, że niezależnie od poziomu finansowania pieniądze „wyciekają” z systemu.

To są dziury w konstrukcji systemu – oceniał.

Podatek zdrowotny zamiast składki

Jedną z najbardziej kompleksowych propozycji reformy finansowania ochrony zdrowia przedstawił dr Jan Zygmuntowski z Polskiej Sieci Ekonomii (PLSE).

Eksperci PLSE proponują odejście od klasycznej składki zdrowotnej i przekształcenie jej w pełnoprawny podatek zdrowotny.

Skoro składka zdrowotna stała się de facto quasi-podatkiem, to powinniśmy pójść w tym kierunku konsekwentnie – argumentował.

Model zakłada, że podstawą naliczania podatku zdrowotnego byłaby ta sama podstawa co w przypadku PIT.

Dla 90 proc. pracujących Polaków oznaczałoby to niższą daninę niż obecnie – wskazywał.

Według autorów reformy pozwoliłoby to przesunąć ciężar finansowania ochrony zdrowia z pracy na kapitał.

Podatek od niezdrowej żywności i przesunięcie akcyzy

Jakub Wierzbicki z PLSE zwracał uwagę na nierówności obecnego systemu składkowego.

Emeryci płacą 9 proc. składki bez kwoty wolnej, podczas gdy liniowcy płacą 4,9 proc. To nie jest sprawiedliwe – mówił.

Eksperci proponują również stworzenie dodatkowych filarów finansowania ochrony zdrowia, w tym podatku od wysoko przetworzonej żywności.

Zniechęcanie do konsumpcji niezdrowego jedzenia wzmacnia zdrowie populacji i jednocześnie zwiększa wpływy do systemu – argumentował Wierzbicki.

Drugim rozwiązaniem miałoby być skierowanie wpływów z akcyzy bezpośrednio do NFZ.

Według wyliczeń PLSE połączenie podatku zdrowotnego, nowych podatków prozdrowotnych i przesunięcia wpływów z akcyzy mogłoby w ciągu pięciu lat zwiększyć publiczne wydatki na zdrowie do poziomu 9 proc. PKB.

Zadłużanie szpitali bez realnej restrukturyzacji

Do problemu strukturalnych słabości systemu odwoływał się również prof. Sebastian Sikorski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Wiceprezes PTCMiF.

Przypominał, że uczestniczył w pracach nad ustawą restrukturyzacyjną dla szpitali w 2005 roku.

Wówczas mieliśmy kilkanaście miliardów długu. Dziś mamy ponad 20 miliardów. Pytanie brzmi: czy wtedy popełniliśmy błąd? – mówił.

Jego zdaniem kolejne reformy były w praktyce jedynie oddłużaniem, a nie rzeczywistą restrukturyzacją.

Nie mieliśmy narzędzi do prawdziwej restrukturyzacji. To było po prostu oddłużanie – podkreślał.

Ekspert zwracał uwagę na fundamentalne napięcie pomiędzy NFZ jako płatnikiem a samorządami jako organami tworzącymi większość szpitali.

Czy składkę można zastąpić podatkiem?

W trakcie debaty pojawiło się również pytanie o konstytucyjne możliwości zastąpienia składki zdrowotnej podatkiem.

Prof. Sikorski podkreślał, że Konstytucja pozostawia w tym zakresie dużą swobodę.

Konstytucja nie przesądza, czy finansowanie ma odbywać się przez składkę czy podatek – wyjaśniał.

Jego zdaniem zmiana wymagałaby jednak gruntownej przebudowy ustaw dotyczących finansowania ochrony zdrowia i systemu podatkowego.

To byłoby dużo pracy legislacyjnej, ale z punktu widzenia prawa jest to wykonalne – ocenił.

Pieniądze czy organizacja?

Debata wokół raportu pokazała, że coraz większa część ekspertów nie kwestionuje już samej potrzeby zwiększania wydatków na ochronę zdrowia, ale jednocześnie uważa, że bez zmiany filozofii działania systemu dodatkowe środki mogą nie przynosić oczekiwanych rezultatów.

W centrum sporu znalazły się dwa podejścia. Pierwsze zakłada dalsze zwiększanie liczby świadczeń i procedur. Drugie koncentruje się na efektach zdrowotnych, odpowiedzialności populacyjnej, integracji usług i budowaniu value based healthcare.

Eksperci zgodnie podkreślali jednak jedno: bez zmiany reguł gry system będzie nadal reprodukował te same problemy — rosnące koszty, zadłużenie placówek, wydłużające się kolejki i narastające poczucie niesprawiedliwości.

A to oznacza, że pytanie o przyszłość polskiej ochrony zdrowia nie dotyczy już wyłącznie tego, ile pieniędzy do niej dosypać, ale przede wszystkim: jak sprawić, by system rzeczywiście produkował zdrowie, a nie jedynie kolejne świadczenia.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/05/2026 13:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości