Czy administracyjna kara finansowa wystarczy, by powstrzymać pseudomedyczne praktyki, które mogą kosztować pacjenta zdrowie – a czasem życie? Naczelna Rada Lekarska (NRL) ma co do tego poważne wątpliwości. W najnowszym stanowisku apeluje: tylko odpowiedzialność karna zdoła realnie powstrzymać falę szarlatanerii podszywającej się pod medycynę.
Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia. Zakłada on m.in. zdefiniowanie i zakazanie praktyk pseudomedycznych jako działalności szkodliwej dla zdrowia publicznego. Projekt daje Rzecznikowi Praw Pacjenta (RPP) nowe uprawnienia: możliwość uznania praktyki za pseudomedyczną, nakazania jej zaniechania oraz nałożenia grzywny – nawet do miliona złotych.
To jednak, zdaniem lekarzy, za mało.
– Kara administracyjna to tylko plaster na otwartą ranę – komentują członkowie NRL. – Potrzebujemy chirurgicznej precyzji prawa karnego.
Reklama
W swoim stanowisku NRL jasno podkreśla, że osoby prowadzące pseudomedyczne praktyki powinny ponosić pełną odpowiedzialność karną – szczególnie gdy skutkiem ich działań jest rezygnacja pacjenta z właściwego leczenia, diagnostyki lub kontaktu z wykwalifikowanym personelem medycznym.
Obawy NRL nie są bezpodstawne. Wskazują na lukę w projekcie: administracyjna kara dotyczy firm i podmiotów gospodarczych, które w razie problemów mogą po prostu zniknąć z rynku… i odrodzić się pod nową nazwą. Odpowiedzialność karna działa inaczej – przykleja się do konkretnej osoby i nie znika wraz z nowym szyldem.
Projekt zakłada, że pseudomedycyną będzie m.in. udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osoby bez kwalifikacji, stosowanie niezweryfikowanych metod „terapeutycznych”, a także szerzenie medycznej dezinformacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowych lub osobistych.
– To realne zagrożenie – ostrzega środowisko medyczne. – Pacjenci często nie są w stanie odróżnić rzetelnej porady od szarlatanerii. A skutki bywają tragiczne.
Konsultacje społeczne nad projektem trwają.
Lekarze apelują: czas przestać traktować pseudomedycynę jak niewinną alternatywę. To biznes, który żeruje na ludzkim cierpieniu i niewiedzy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To wszystko idzie w bardzo złym kierunku. zupełnie nie rozumiem podejścia do medycyny komplementarnej przez NRL i Rzecznika Praw Pacjenta. Już nawet RPP i lekarze nie liczą się z pacjentami, nikomu nie przeszkadza, że pacjenci dostają abonamenty na leki do końca życia na choroby, które najczęściej można wyleczyć właściwą dietą. Lekarze I firmy farmaceutyczne żerują na pacjentach wyciągając od nich pieniądze bez skrupułów. Obecnie głównie maskuje się objawy a nie leczy przyczyny chorób. Niedługo zielona herbata lub rumianek będą zabronione bo są zbyt zdrowe i mogą pomóc... czy to chęć zysków lekarzy i firm farmaceutycznych czy też całkowita ignorancja?
A co konkretnie nazywane jest w tym przypadku "szarlatanerią"?
To wszystko idzie w bardzo złym kierunku. zupełnie nie rozumiem podejścia do medycyny komplementarnej przez NRL i Rzecznika Praw Pacjenta. Już nawet RPP i lekarze nie liczą się z pacjentami, nikomu nie przeszkadza, że pacjenci dostają abonamenty na leki do końca życia na choroby, które najczęściej można wyleczyć właściwą dietą. Lekarze I firmy farmaceutyczne żerują na pacjentach wyciągając od nich pieniądze bez skrupułów. Obecnie głównie maskuje się objawy a nie leczy przyczyny chorób. Niedługo zielona herbata lub rumianek będą zabronione bo są zbyt zdrowe i mogą pomóc... czy to chęć zysków lekarzy i firm farmaceutycznych czy też całkowita ignorancja?
A co konkretnie nazywane jest w tym przypadku "szarlatanerią"?