Psycholog kliniczny Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz podkreśla, że przemoc nie dotyczy tylko jednej płci – zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogą być sprawcami przemocy. Zauważa także, że przemoc skierowana w stronę mężczyzn, wiąże się z poważniejszymi konsekwencjami emocjonalnymi i społecznymi niż wtedy, gdy to kobieta jest ofiarą przemocy.
Przemoc w rodzinie dotyczy wszystkich jej członków, nawet jeśli jest skierowana tylko wobec jednej osoby. Psycholog kliniczny Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz w rozmowie z PAP, że przemocowe zachowanie może pojawić się w związku między osobami, które kiedyś się kochały. Wskazuje, że duże predyspozycje do bycia przemocowcem mają osoby narcystyczne, które mogą traktować drugiego człowieka w sposób egoistyczny i manipulacyjny.
Według Bibiany Muszyńskiej-Czerewkiewicz, to jak rodzice traktują siebie nawzajem, ma ogromny wpływ na to, jak ich dziecko będzie postrzegać związki w przyszłości. Jeśli dziecko dorasta w domu, gdzie obecna jest przemoc, może to wpłynąć na jego przyszłe zachowania w relacjach z innymi.
Z kolei jeśli chodzi o samą przemoc, psycholog wyjaśnia, że nie zawsze musi ona być fizyczna. Czasami przemoc w rodzinie może przybierać formę emocjonalną lub psychologiczną, co jest mniej zauważalne, ale równie szkodliwe.
- Powszechnymi formami przemocy są fizyczna, psychiczna, ekonomiczna i seksualna. Najbardziej subtelnym rodzajem przemocy jest tzw. gaslighiting - przygaszanie płomienia. W latach 30. ub. w. miała swoją premierę sztuka teatralna "Gas Light", opowiadająca historię mężczyzny próbującego zmanipulować swoją żoną tak, by ta uwierzyła, że doświadcza choroby psychicznej. Bohaterka ufa mężowi i staje się coraz bardziej niepewna siebie – powiedziała psycholog Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz.
Reklama
Gaslighting to jedna z najbardziej niepozornych, a zarazem bardzo skutecznych form przemocy psychicznej. Ekspertka Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz tłumaczy, że partner stosujący tę metodę manipulacji, ma na celu zdobycie przewagi nad drugą osobą. Robi to poprzez podważanie jej opinii, wspomnień, a nawet poglądów.
- Partner stosuje gaslighiting, aby "wychować" drugą osobę, osiągnąć nad nią przewagę. Manipuluje nią, podważa jej opinie, poglądy, nawet wspomnienia. Co ważne, robi to "w grzeczny sposób" i w publicznej sferze życia. Np. podczas spotkania towarzyskiego, mówi: "kochanie, to nie tak było, jak mówisz, wszystko ci się pomyliło, głuptasku". Osoba, której to dotyczy, nie bardzo może się bronić, wszak wszystko jest miłe, pełne troski, ale jeśli się powtarza, powoduje brak pewności siebie, utratę poczucia stabilności i własnej wartości. Człowiek przestaje ufać swoim osądom, staje się zdezorientowany i zalękniony - uważa psycholog Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz.
Reklama
Zdaniem psycholog Bibiany Muszyńskiej-Czerewkiewicz, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, mogą być przemocowcami.
- Jedni i drudzy to robią. Jednak przemoc wobec mężczyzn skutkuje większymi obciążeniami niż wtedy, kiedy ofiarą przemocy jest kobieta. Bierze się to ze stereotypów społecznych, zgodnie z którymi mężczyzna musi być silny, ma radzić sobie z problemami. Jeśli tak nie jest, rodzi się wstyd, poniżenie, poczucie osłabienia męskości. Dlatego mężczyzna rzadziej niż kobieta, przyzna się do bycia ofiarą przemocy – twierdzi ekspertka.
Reklama
Ekspertka twierdzi, że często dzieje się to w rodzinach z problemem alkoholowym, ale nie zawsze tak jest.
- Zazwyczaj tam, gdzie jest jakieś uzależnienie - np. alkoholik często bywa agresywny fizycznie i psychicznie wobec swoich bliskich. Ale to nie jest regułą, bo zdarza się, że to właśnie osoba uzależniona jest poniżana. Wyobraźmy sobie sytuację, w której to mąż-alkoholik przychodzi pijany i kładzie się spać, a żona stoi nad nim, wyzywa go od najgorszych. (...) Ma prawo być zdenerwowana, ale w tym momencie to ona stosuje przemoc. Dodatkowo - jeśli świadkami tej sytuacji są dzieci - to one są obciążone niezrozumiałymi dla nich tematami – twierdzi psycholog.
Reklama
Niektórzy rodzice, w chwilach zdenerwowania, mówią źle o swoim współmałżonku przy dzieciach. Psycholog Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz zwraca uwagę, że takie zachowanie jest formą przemocy emocjonalnej, choć nie jest to przemoc fizyczna. Ekspertka wyjaśnia, że dzieci, będąc świadkami negatywnych uwag o jednym z rodziców, mogą czuć się zdezorientowane, winne lub bezradne.
- Dzieci mają prawo mieć z każdym rodzicem dobrą relację, to jest im potrzebne do rozwoju. Wciąganie w ocenianie drugiego rodzica, niszczy relacje dziecka z nim i stawia je w sytuacji tzw. krzywej lojalności. Dziecko ma poczucie, że powinno być lojalne wobec tego rodzica, który mu się zwierza i jeżeli ta osoba jest fajnym rodzicem, ale niekoniecznie udanym partnerem, to dziecko ma problem: z jednej strony go kocha, ale zdaje sobie sprawę, że kieruje miłość do "nie tego" człowieka. Może przestać wierzyć swoim uczuciom, przestać ufać ludziom. Poza tym wciąganie dziecka w dorosłe problemy, stawia je w poczuciu, że musi pomóc swojemu rodzicowi, co prowadzi do parentyfikacji, czyli przyjmowania przez dziecko roli opiekuna, do wejścia w rolę rodzica własnych rodziców – twierdzi psycholog Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz.
Reklama
Ekspertka radzi, kiedy należy szukać pomocy. Punktem zwrotnym według niej, jest moment, w którym któraś ze stron zaczyna odczuwać, że przekroczono jej granice.
- W sytuacjach, w których czują dyskomfort, poczucie przekraczania granic. Obecność podczas terapii trzeciej osoby - terapeuty - pacyfikuje skłonność do skakania sobie do gardeł. Niemniej jednak, czasem okazuje się, że nie da się odbudować związku, bo te dwie konkretne osoby nie powinny go nigdy stworzyć - zaznacza specjalistka.
Czy trwanie w przemocowych związkach "dla dobra dzieci", rzeczywiście jest dobre? Zdaniem psycholog, nie jest to niestety korzystne rozwiązanie.
- Jeżeli dzieci wychowują się w związku, w którym nie widzą miłości, wspierania się, to rosną w przekonaniu, że tak wygląda małżeństwo. Mogą później tworzyć związki chłodne, nie rozumiejąc, że oprócz bliskości i miłości, naturalne w związku jest gniewanie się na siebie czy nierozmawianie ze sobą przez jakiś czas. Natomiast tam, gdzie jest przemoc, to nie ma myślenia o dobru dziecka, nawet jeśli nie jest ono jej bezpośrednią ofiarą. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem będzie rozstanie się jego rodziców – uważa psycholog Bibiana Muszyńska-Czerewkiewicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze