W czwartek na godz. 11 zaplanowano ostatnią turę rozmów między Komitetem Protestacyjno-Strajkowym Pracowników Ochrony Zdrowia a wiceministrem zdrowia Piotrem Bromberem. Wtorkowe, wielogodzinne spotkanie nie przyniosło przełomu. Obie strony deklarują nadal chęć rozmów i dojścia do porozumienia, jednak protestujący są mocno rozczarowani dotychczasowymi rozmowami.
W środę popołudniu Komitet wydał oświadczenie, w którym podsumował dotychczasowe rozmowy i to, co udało się uzgodnić
Podczas popołudniowej konferencji mowa była raczej o "byciu na środku jeziora, niż o dopływaniu do brzegu".
Ze strony ministerstwa bowiem stanowisko wydaje się dość usztywnione, a wszelskie propozycje i kompromisy mieszczą się w ramach już zaplanowanych wzrostów nakładów na ochronę zdrowia wynikających z ustawy o dojściu do 7 proc. PKB na zdrowie w 2027 r. Pojawiła się np. propozycja dotycząca wzrostu minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia w 2022 r. Na te wzrosty miałoby być przeznaczone 70 proc. środków właśnie ze wzrostu finansowania zdrowia względem PKB zaplanowanego na przyszły rok.
Oznaczałoby to zapewne dodatkowe kilka miliardów zł na podwyżki, co jak mówią medycy, przełożyłoby się na minimalne wzrosty wynagrodzeń. Tymczasem postulują znaczne i skokowe podwyżki tak, aby mogły one zatrzymać medyków w sektorze publicznym.
Resort chętniej też w trakcie dotychczasowych rozmów skupiał się na postulatach nie wymagających dodatkowych nakładów, jak np. przygotowanie projektów ustaw dotyczących niektórych zawodów czy szczegółach dotyczących urlopów zdrowotnych.
Nie wydaje się możliwe, aby przy tak odmiennych założeniach czwartkowe spotkanie nagle okazało się przełomowe i aby uzgodniono porozumienie.
Tymczasem protestw formie Białego Miasteczka przed kancelarią premiera trwa już blisko miesiąc (od 11 września), więc przedstawiciele Komitetu zapowiadają zaostrzenie protestu. Pracownicy mają ograniczać czas pracy, korzystać z urlopów, wypowiadać klauzulę opt-out, odchodzić z pracy, gdy znajdą lepszą propozycję zatrudnienia.
Coraz częstsze są doniesienia mediów z różnych regionów o wypowiadaniu umów przez większość lekarzy z danego oddziału, czego skutkiem jest konieczność zamknięcia takiego oddziału. Minister określa sytuację mianem "lokalnych konfliktów" jednak bez opanowania tego zjawiska, skala może dotyczyć za chwilę problemów z dostępem do świadczeń w cały kraju.
Ponadto w najbliższy weekend w dziesięciu największych miastach zaplanowano manifestacje solidarnościowe studentów kierunków medycznych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!