„SOR nie jest miejscem, które daje poczucie bezpieczeństwa. Położna nie powinna być zostawiona sama z odpowiedzialnością systemu” – pisze w apelu do Donalda Tuska Strajk Kobiet i zachęca do podpisywania się pod listem. To reakcja organizacji na zmiany w szpitalach. W wielu porodówki będą zamykane, a rodzące kobiety mają trafiać na Szpitalne Oddziały Ratunkowe.
Strajk Kobiet to nieformalny, oddolny ruch społeczny i feministyczny, o którym stało się najgłośniej na przełomie 2020 i 2021 roku. Wówczas Trybunał Konstytucyjny uznał, że jedna z prawnych przesłanek do przerwania ciąży jest niezgodna z konstytucją. To wywołało falę ulicznych protestów organizowanych m.in. przez Strajk Kobiet.
Teraz organizacja wystosowała apel do premiera Donalda Tuska i w internecie list może podpisać każdy. Chodzi o zmiany w porodach.
Ministerstwo Zdrowia zmienia zasady dotyczące porodów. W szpitalach, w których rodzi się mało dzieci, mogą być likwidowane oddziały położnicze. W zamian na przyjęcie porodu ma być gotowy Szpitalny Oddział Ratunkowy. Z zastrzeżeniem, że kobieta, która zgłosi się na SOR, może zostać – w zależności od stanu pacjentki – przewieziona do innej placówki na oddział położniczy.
– W miejscach, gdzie nie działa już zakontraktowany oddział położniczo-ginekologiczny, chcemy udostępnić punkt, w którym będzie można przyjąć bezpiecznie poród. To miejsce ma być tylko miejscem doraźnym w przypadkach nagłej sytuacji, w której kobieta ciężarna transportowana przez zespół ratownictwa medycznego poszerzony o położną nie mogła bezpiecznie dojechać do szpitala położniczo-ginekologicznego – wyjaśnia na nagraniu umieszczonym w sieci Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia.
Reklama
I dodaje, że takich przypadków jest 5–9 rocznie w całym kraju.
Na te zmiany reaguje Strajk Kobiet.
„Domagamy się Pana pilnej interwencji w sprawie chorego pomysłu Ministerstwa Zdrowia – porodów na SOR-ach. Proszę zatrzymać to szaleństwo!” – czytamy w apelu do premiera.
I dalej:
„Po ponad 30 latach zakazu aborcji kobiety w ciąży wiedzą, że w sytuacji zagrożenia ich zdrowia lub życia system może zawieść. Że decyzje medyczne bywają odkładane, a kobiety przez to umierają. Ten lęk stał się częścią doświadczenia ciąży w Polsce. Zamiast go zmniejszać, Ministerstwo Zdrowia proponuje rozwiązanie, które go pogłębia: możliwość porodów na SOR-ach i w izbach przyjęć. Dla kobiet — szczególnie w ciąży zagrożonej — to jasny sygnał: nie obchodzi nas, czy i jak przeżyjecie poród”.
Reklama
Zdaniem Strajku Kobiet rodzące mają znajdować się obok pijanych czy pacjentów z zawałem. I stawia pytanie, czy tak powinno być.
„A jeśli coś idzie "nie tak", to wtedy przewóz do innego szpitala? Tak jak przewożono kobiety, które w końcu zmarły, bo nikt nie chciał podjąć decyzji?” – to kolejne pytania.
Strajk dodaje, że SOR nie jest miejscem, „które daje poczucie bezpieczeństwa”.
Położna nie powinna być zostawiona sama z odpowiedzialnością systemu. Kobieta w porodzie nie może być kolejną ofiarą państwowej prowizorki. A będzie – będzie jeszcze więcej ofiar wśród kobiet niż do tej pory.
Reklama
Strajk oczekuje od premiera interwencji i chce, aby nakazał wstrzymać prace nad tym projektem oraz przeprowadzenie „realnych” konsultacji z położnymi i pacjentkami.
Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, że nowelizacja przepisów ma się przyczynić do wzmocnienia roli położnych jako samodzielnych profesjonalistów medycznych. Chodzi w szczególności o zakres oceny stanu klinicznego kobiety w ciąży, kobiety rodzącej oraz kobiety w połogu.
Resort dodaje, że projekt rozporządzenia zakłada zorganizowanie opieki położnych w placówkach, w których nie funkcjonuje oddział ginekologiczno-położniczy, a które posiadają izbę przyjęć lub szpitalny oddział ratunkowy, wraz z zapewnieniem zabezpieczenia transportowego. Przy czym ma być dostępny też całodobowo środek transportu z odpowiednim wyposażeniem oraz z udziałem położnej i ratownika medycznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze