Co stanowi największe wyzwanie w diagnostyce i leczeniu chorób eozynofilowych? Jak skutecznie można dziś pomóc pacjentom? Na te i inne pytania odpowiadał w czasie Kongresu Zdrowie 360 organizowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców prof. Piotr Kuna, naukowiec, lekarz, nauczyciel akademicki i menedżer kierujący na co dzień II Katedrą Chorób Wewnętrznych Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Wszystkich chorób o podłożu eozynofilowym znamy w tej chwili kilkadziesiąt. To przede wszystkim choroby górnej i dolnej części układu oddechowego: zatok, nosa i gardła, jak również oskrzeli i płuc. Przykładem może tutaj być eozynofilowe zapalenie płuc. Jak wyjaśnia prof. Piotr Kuna, ta grupa chorób cechuje się wspólnym patomechanizmem czyli nadmierną liczbą komórek kwasochłonnych, eozynofilów, które to komórki migrują do różnych narządów i tam uwalniają swoje toksyczne ziarnistości niszcząc te narządy. Wywołują przeróżne objawy: ze strony układu oddechowego, układu krwionośnego czy nerwowego.
- Mamy zatem chorobę wielonarządową, ale mechanizm jest ten sam. Dlaczego u jednych zaatakowane są płuca, u innych nerki, a jeszcze u innych serce? Tego nie wiemy. Taka jest natura chorób, a najważniejsze w diagnostyce jest wykonanie morfologii krwi, trzeba oznaczyć rozmaz i zobaczyć, czy nie jest podwyższona liczba eozynofilów. Jeśli ta liczba sięga trzystu, chory powinien być konsultowany alergologicznie – tłumaczy prof. Kuna.
- Historycznie rzecz biorąc, najczęściej były to choroby pasożytniczne. Natomiast zgodnie z wynikami naszych ustaleń, jedynie jedna osoba na tysiąc z podwyższonym wynikiem w zakresie eozynofilów ma dodatni wynik w badaniach dotyczących pasożytów. Pozostałe 999 osób to osoby z alergiami, z hypereozynofilią o przyczynie nie do końca znanej, być może wirusowej. Wtedy takiego chorego należy dodatkowo przebadać, podjąć decyzję co do optymalnego leczenia, które obniży eozynofilię, a po drugie będzie bezpieczne – podsumowuje ekspert.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze