Reklama

Problemy w ośrodku bariatrycznym w Szczecinie: krajowe przepisy antykorupcyjne w Polsce powinny być przejrzyste i spójne - analiza prawna

Polityka Zdrowotna
07/01/2024 19:00

Oskarżenia w sprawie lekarzy bariatrycznych w Szczecinie podnoszą pytania o krajowe regulacje antykorupcyjne i ich praktyczne zastosowanie. Polskie przepisy są niespójne i wymagają precyzyjnej interpretacji. Art. 228 Kodeksu karnego karze przyjmowanie korzyści przez osoby pełniące funkcje publiczne, ale definicje i zakres tego pojęcia są niejasne - pisze dla politykazdrowotna.com prawnik Oskar Luty.

Opinią publiczną wstrząsnęła ostatnia informacja o skierowaniu kilkudziesięciu aktów oskarżenia w sprawie lekarzy jednego z polskich ośrodków leczenia bariatrycznego. W sprawie oskarżonych rozstrzygnięcia podejmować będzie niezawisły sąd, natomiast sprawa ta może być przyczynkiem do istotnych rozważań o krajowych regulacjach antykorupcyjnych, o ich jakości oraz komplikacjach praktycznych, które wiążą się z ich stosowaniem.

Polskie przepisy antykorupcyjne są ze sobą niespójne i rozrzucone po kilku aktach prawnych. Kluczową rolę w praktyce odgrywa art. 228 Kodeksu karnego przewiduje karę do 8 lat więzienia dla osoby pełniącej funkcję publiczną za przyjęcie korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy w związku z pełnieniem tej funkcji. Definicja osoby pełniącej funkcję publiczną wyrażona w Kodeksie karnym jest równie lapidarna i stanowi, że osobą taką jest funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową.

Reklama

Problemów z praktycznym stosowaniem art. 228 K.k. jest wiele. Przepis nie poddaje się łatwej, literalnej interpretacji. Aby to sprawdzić, proszę przeczytać ww. przepis raz jeszcze i spróbować samodzielnie odpowiedzieć na pytanie: czy zapłacenie lekarzowi zatrudnionemu w SP ZOZ miesięcznej pensji przez kierownika wyczerpuje znamiona określone w przepisie? Ten krótki eksperyment pokazuje, że w drodze wykładni należy „dookreślać” znaczenie słowa „w związku z pełnieniem funkcji publicznej” – tak, aby zakresem kryminalizacji obejmować wyłącznie społecznie niepożądane sytuacje.

Analogicznie jest w przypadku rozumienia pojęcia „osoby pełniącej funkcje publiczne”. Pojęcie to jest bardzo istotne – jeżeli bowiem uzna się, że konkretna osoba takich funkcji nie pełni lub też nie przyjmuje korzyści „w związku” z takimi funkcjami, to w ogóle nie podlega ona normie antykorupcyjnej i nie może być ukarana za przyjęcie korzyści lub jej obietnicy. Definicja zawarta w art. 115 pkt 19 Kodeksu karnego wskazuje, że funkcje publiczne pełni zawsze funkcjonariusz (np. lekarz-żołnierz w szpitalu wojskowym lub lekarz-urzędnik), ale pozostałe kategorie są już mniej klarowne. Osobą podlegającą karaniu za korupcję będzie również lekarz zatrudniony (jako lekarz) w jednostce dysponującej środkami publicznymi – zgodnie z prawem są to jednostki budżetowe (np. przychodnie lub poradnie samorządów terytorialnych) oraz SP ZOZ. Szpitale prowadzone jako spółki prawa handlowego nie spełniają tej definicji, ponieważ nie dysponują środkami – pozyskują finansowanie za wykonane usługi na podstawie rozliczeń z NFZ.

Reklama

Najtrudniej zrozumieć jednak ostatnią kategorię, przewidzianą w art. 115 pkt 19 K.k. – osoby, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone przez ustawę. Z perspektywy intencji legislacyjnych, ta część przepisu miała służyć zupełnie innym celom, natomiast literalnie nadaje się do objęcia zakresem kryminalizacji tych przejawów działalności medycznej, które wiążą się z wykonywaniem kompetencji ustawowych, które oddziałują na interesy podmiotów trzecich (NFZ, ZUS, pracodawców, innych pacjentów itp.). To trudna konstrukcja, ale umożliwia np. postawienie zarzutu korupcyjnego lekarzowi niezatrudnionemu w podmiocie dysponującym środkami publicznymi, który za łapówkę wystawia np. niezasadne zwolnienia z pracy, czym powoduje uszczerbek dla interesów ZUS lub pracodawców.

Analogicznie, za objętego regulacją antykorupcyjną uznać można lekarza, który w zamian za płatność lokalizuje pacjenta w korzystnym miejscu w kolejce oczekujących na zabieg. Takie działanie wymaga wykonania (w nielegalnym celu) kompetencji lekarskich, dotyczących oceny stanu zdrowia pacjenta oraz powoduje uszczerbek na interesie zdrowotnym (życiowym!) wszystkich innych oczekujących pacjentów. Można uznać, że takie działanie uprawnionego lekarza stanowi właśnie przejaw wykonania specyficznej funkcji publicznej, jaką jest „działalność publiczna” – rozumiana nie jako występ na scenie kongresie partii politycznej, ale specyficznie, jako oddziaływania na prawnie chronione interesy podmiotów trzecich (stąd „publiczny” charakter), w oparciu o zapewnione przez ustawę kompetencje do podejmowania decyzji medycznych.

Reklama

Powyższe oznacza, że lekarz odbierający od pacjenta płatność za przyjęcie do szpitala lub przyspieszenie zabiegu podlega odpowiedzialności z art. 228 K.k. Należy jednak bardzo ostrożnie postępować przy ocenie, czy w danym stanie faktycznym spełnione są znamiona ustawowe. Najważniejsza kwestia, to przypisanie danej kwoty do bezprawnego celu. Czym innym jest bowiem zapłacenie lekarzowi określonej kwoty za „ruch w kolejce”, a czym innym zapłata rynkowego wynagrodzenia za konsultację w gabinecie prywatnym, nawet jeżeli jej skutkiem będzie następcza zmiana rozstrzygnięcia co do stanu zdrowia pacjenta, wymuszająca zmianę decyzji co do miejsca w kolejce. Brak jest ustawowych zakazów, aby łączyć role lekarza w placówce finansowanej przez NFZ oraz prywatnie. Mało tego, brak jest obecnie jakichkolwiek twardych lub miękkich przepisów lub rekomendacji, aby tych ról nie łączyć w stosunku do tego samego pacjenta (być może byłoby to wskazane, dla zapewnienia transparentności relacji lekarz-pacjent oraz bezpieczeństwa prawnego lekarzy).

Oprócz omawianego kontekstu warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo wrażliwy temat, jakim jest dopłata do wyrobów medycznych. Jeżeli w realiach omawianej sprawy bądź jakichkolwiek innych ujawnione zostałoby, że lekarz pobiera od pacjentów opłaty, z których finansowane są (bez narzutu marżowego) zakupy wyrobów medycznych wyższej, oczekiwanej przez pacjenta jakości, to takiej sytuacji absolutnie nie kwalifikowałbym jako korupcji. Od wielu lat NFZ i MZ stoją na stanowisku, że tego rodzaju operacje finansowe są niedopuszczalne. Wielu prawników, w tym ja, ma co do tego istotne wątpliwości, ponieważ prawidłowa wykładnia przepisów, w tym art. 35 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, pozwala dojść do odmiennego wniosku. Tym niemniej, pomijając ewentualny spór rozliczeniowy z NFZ, opisany model nie wyczerpuje moim zdaniem znamion przestępstwa łapownictwa, ponieważ brak jest transferu korzyści (w istocie korzyść pozostaje przy pacjencie, który uzyskuje wyrób medyczny o tej samej wartości netto). Najlepiej jednak, aby takie rozważania pozostały abstrakcyjne, a polskie prawo dostosowano do potrzeb pacjentów, którzy marzą np. o soczewkach multifokalnych bądź też endoprotezach określonej jakości, do których chcą dopłacić, nie naruszając przy tym niczyich praw i interesów.

Reklama

 

Autor: Oskar Luty, Partner - adwokat, ekspert z zakresu Life Sciences, Partner w kancelarii FAIRFIELD Law Firm. Ombudsman (Rzecznik Akademicki) Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: https://fairfield.pl/teams/oskar-luty/oskar-luty/ https://www.wum.edu.pl/ombudsman
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości