Reklama

Powszechne szczepienie przeciwko rotawirusom, czyli jak zaoszczędzić 100 mln zł

Polityka Zdrowotna
05/04/2019 10:09

Śmierć, podatki i zakażenie rotawirusem - to w życiu rzeczy pewne, ale szczepiąc wszystkie dzieci przeciwko rotawirusom, możemy uchronić je przed groźnym odwodnieniem i koniecznością hospitalizacji – mówił w czwartek na konferencji pediatra dr hab. Ernest Kuchar, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego. Równocześnie, oszczędności wynikające z unikniętych hospitalizacji mogą wynieść nawet 100 mln zł rocznie. Odejmując koszt finansowania szczepionek, roczny zysk netto NFZ może sięgnąć 30 mln zł a ZUS mógłby oszczędzić dodatkowo 40 mln zł rocznie wskutek unikniętych zwolnień lekarskich rodziców opiekujących się chorymi dziećmi – wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez HealthQuest.

 Wprowadzenie obowiązkowego szczepienia przeciwko rotawirusom do Programu Szczepień Ochronnych (PSO) pozwoliłoby m.in. zaoszczędzić środki, które obecnie wydawane są na hospitalizację dzieci chorujących na nieżyt żołądkowo-jelitowy powodowany przez te wirusy – przekonują eksperci. Oszczędności wynikające z wprowadzenia powszechnych szczepień przewyższają koszty ich finansowania przez Państwo – potwierdzają to dane z krajów europejskich, które już zdecydowały się na takie rozwiązanie.

Jak wynika z zaprezentowanego w czwartek raportu „Nieżyt żołądkowo-jelitowy wywołany przez rotawirusy: kliniczne i ekonomiczne korzyści wynikające z wprowadzenia powszechnych, obowiązkowych szczepień profilaktycznych”, obecnie roczny koszt ok. 55 tys. hospitalizacji wynikających z zakażeń rotawirusowych to ponad 140 mln zł rocznie. Rozszerzenie PSO pozwoliłoby zmniejszyć te koszty o 100 mln zł jak również zaoszczędzić rocznie ok. 50 mln zł wskutek uniknięcia kosztów pośrednich wynikających z utraty produktywności rodziców (nieobecności w pracy z powodu opieki) dzieci chorujących na rotawirusy. Autorzy raportu skalkulowali przy tym same koszty absencji w czasie hospitalizacji dzieci.

Reklama

 

Zwrot inwestycji w szczepienia przeciwko rotawirusom już w 2. roku od wprowadzenia

Dr hab. Maciej Niewada, prezes Zarządu HealthQuest i prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego podkreślił, że inwestycja w szczepienie przeciwko rotawirusom wszystkich zdrowych niemowląt zwróciłaby się już w drugim roku po ich wprowadzeniu.

Jak mówił, wyniki badań prowadzonych na terenie Europy wskazują, że profilaktyka zakażeń rotawirusowych za pomocą 5-walentnej szczepionki przeciwko rotawirusom jest wysoce skuteczna i wiąże się z zapobieganiem występowaniu rotawirusowego zapalenia żołądka i jelit o ciężkim przebiegu (o 97 proc. w pierwszym roku i o 88 proc. w drugim roku od zaszczepienia). Ochrona, objawiająca się w znacznej redukcji liczby hospitalizacji i wizyt ambulatoryjnych z powodu rotawirusa utrzymuje się nawet do 7. roku życia dziecka.

Reklama

- W Belgii już w trzecim roku po wprowadzeniu powszechnego szczepienia, odnotowano 75 proc. redukcję liczby zakażeń oraz 85 proc. redukcję wewnątrzszpitalnych zakażeń, a także skrócenie czasu hospitalizacji z 7,6 do 5,8 dni - dodał.

Jak wyjaśniali podczas konferencji klinicyści, istotne są również korzyści, gdy  np. w sytuacji, gdy dziecko w powodu wady serca, zapalenia płuc czy wypadku trafia do szpitala, a tam zaraża się rotawirusem i wydłuża to hospitalizację.

Dr M. Niewada wskazał, że szczepienie przeciwko rotawirusom jest powszechne w wielu krajach europejskich. W Polsce to szczepienie zalecane, więc rodzice muszą za nie sami zapłacić.

Reklama

 

Ponad 50 tys. hospitalizacji dzieci rocznie z powodu rotawirusów

- Obecnie wyszczepialność w Polsce jest na poziomie kilkunastu proc. – mówił dr M. Niewada. Według szacunków, jeżeli szczepienie przeciwko rotawirusom weszłoby do kalendarza szczepień obowiązkowych, wyszczepialność szybko wyniosłaby ok. 80-85 proc., a liczba hospitalizacji z powodu zakażeń rotawirusowych dzieci spadłaby z obecnego poziomu ok. 50 tys. do kilkunastu tysięcy rocznie. Dodał, że oszczędności z tego tytułu wyniosłyby ok. 100 mln zł. Dodatkowe oszczędności wynikałyby z uniknięcia absencji rodziców w pracy, a byłoby to ok. 40 mln zł rocznie.

Reklama

Z kolei dr hab. Ernest Kuchar, kierownik kliniki pediatrii z oddziałem obserwacyjnym WUM, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego, zwracał uwagę, że przy zakażeniu rotawirusem dziecko odwadnia się na trzy sposoby, czyli poprzez wymioty, biegunkę oraz gorączkę – tzw. triada objawów związanych z zakażeniem rotawirusem. Jak mówił, każde dziecko do 5. roku życia będzie miało kontakt z rotawirusem, a wiele dzieci do 2. roku życia trafi z tego powodu do szpitala, zaś w trakcie pobytu w szpitalu zarażają się również matki i opiekunowie. Zwrócił uwagę, że dziecko z rotawirusem oznacza ryzyko rozprzestrzenienia się infekcji na całym oddziale szpitalnym. Co ważne, nasilenie infekcji rotawirusowych następuje w sezonie jesienno-zimowym, gdy do szpitala trafia też wiele dzieci z infekcjami dróg oddechowych. Dla część dzieci, braku je miejsca, leżą wtedy wręcz na łóżkach dostawionych na korytarzach.

Dr hab. Kuchar wskazywał, że jedyny sposób, aby łatwo i bezpiecznie ochronić dzieci przed zachorowaniem, a przy okazji – przed kosztami hospitalizacji, to włączenie szczepienia przeciwko rotawirusom jako obowiązkowego do Programu Szczepień Ochronnych.  Zapewniał, że jest to szczepienie skuteczne i bezpieczne, a jednocześnie unikalne, ponieważ doustne w formie łatwej do podania dziecku (kropelki o słodkim smaku).

Reklama

Według dr. E. Kuchara, jedyną  trudnością do pokonania jest „krótkie okienko” na podanie szczepienia u małego dziecka, brak informacji na ten temat wśród przyszłych lub świeżo upieczonych rodziców, a także koszt szczepionki - biorąc pod uwagę liczne wydatki rodziny po urodzeniu się dziecka. - Te szczepienia powinny zostać sfinansowane przez Państwo, jako obowiązkowe dla wszystkich dzieci w ramach  Programu Szczepień Ochronnych, co pozwala zakładać, że szczepienie byłoby bezpłatne dla rodziców, a koszt szczepionki mógłby być wynegocjowany na poziomie niższym niż obecnie  - mówił.

Dr E. Kuchar zwrócił także uwagę, że na rotawirusy nie ma lekarstwa. - Możemy działać tylko objawowo i czekać, aż objawy przejdą, więc jedyną możliwością zmniejszenia skutków obecności rotawirusów jest szczepienie, jako profilaktyka – podkreślił.

Reklama

 

Szczepienie przeciwko rotawirusom także dla wcześniaków

Także prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego podkreślała, że szczepienie to najlepsza inwestycja w zdrowie, jako profilaktyka pierwotna. Szczepienia są podawane wcześniakom, co potwierdza fakt, że są bezpieczne nawet w tej szczególnie wrażliwej populacji. Znalazły się dlatego w najnowszych „Standardach neonatologicznych” opracowanych w marcu br.

Według profesor, szczepienie przeciwko rotawirusom powinno być w obowiązkowe dla wszystkich nowo narodzonych dzieci w Programie  Szczepień Ochronnych, ponieważ to gwarantuje ochronę populacyjną wszystkich dzieci, również przedwcześnie urodzonych, których szczepienie  należałoby rozważyć, tam gdzie jest to możliwe, jeszcze na oddziale noworodkowym przed wypisem ze szpitala.

Reklama

- Szczepienia przeciwko rotawirusom są skuteczne i bezpieczne u wszystkich dzieci, w zasadzie jest bardzo niewiele dzieci, które maja przeciwwskazanie do szczepienia.  Te szczepienia muszą się znaleźć w programie szczepień obowiązkowych jak najszybciej - przekonywała. – Nie zdarzyło mi się, by rodzice, nawet rodzice wcześniaków odmówili tego szczepienia, a wręcz przeciwnie: czasem upominali się o to, że wiedzą, że inne dziecko już je dostało, a ich dziecko jeszcze nie – mówiła prof. M. Borszewska-Kornacka.

Beata Pieniążek-Osińska

Reklama

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości