"Z inicjatywy Koalicji Obywatelskiej, ale również z udziałem posłów z Lewicy i Trzeciej Drogi, złożyliśmy wniosek o komisję zdrowia dotyczącą zarówno Pana Niedzielskiego i Pana Pisuli, jak i również dotyczącą bezpieczeństwa danych medycznych Polaków" - powiedziała podczas konferencji prasowej Katarzyna Lubnauer. Dzień wcześniej media zaczęły donosić, że z uwagi błędu systemu, każdy lekarz jest w stanie zajrzeć do historii choroby każdego pacjenta.
- [...] natomiast słyszymy, że jest następna granda - że PiS naraża bezpieczeństwo wszystkich Polaków. Naraża Polaków na niebezpieczeństwo dostępu do ich wrażliwych danych. Nie ma bardziej drażliwych danych niż te dotyczace naszego zdrowia - recept, jakie są nam wypisywane i chorób, na jakie chorujemy - mówiła posłanka Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.
O co chodzi? O (prawdopodobnie) nowy błąd systemu, który pozwala każdemu lekarzowi w Polsce mieć dostęp do danych medycznych każdego lekarza. Jak informują posłpwie opozycji, a wczoraj informowały już media, wystarczy, że lekarz wejdzie na stronę gabinet.gov.pl, wpisze pesel dowolnego pacjenta, a wyskoczy mu cała historia leczenia tej osoby, jak równiez informacja o przepisywanych lekach.
- [...] wychodzi na to, że minster Niedzielski niepotrzebnie korzystał z bazy danych i prosił kogoś o dostęp do nich. Wystarczyło, że poprosiłby wiceministra Kraskę, który jest lekarzem, i zaraz by zajrzał i dowiedział się, jakie leki i komu przepisał Pan Pisula, i jakie leki ma przepisywane - szydziła posłanka KO.
Dlatego też, jak poinformowała, posłowie opozycji złożyli wniosek o zwołanie komisji zdrowia dotyczącej bezpieczeństwa danych medycznych Polaków. Wniosek zozstał złożony w poprzednim tygodniu, a zgodnie z regulaminem sejmowym posiedzenie komisji musi odbyć się w ciągu 30 dni.
- To, o czym dzisiaj mówimy - upublicznianie najbardziej drażliwych danych - może spotkać każdego z Polaków. Nie ma chyba nikogo, kto chociaż raz nie poprosił o lek na receptę. Każdy to czuje, tak podskórnie, jak wrażliwa jest dyskusja o takich codziennych, bardzo trudnych chorobach - dzieci, naszych bliskich, rodziców. Nikt nie dzieli się tym powszechnie. A PiS stwarza narzędzie, żeby przez szeroko otwarte bramy o tych narzędziach rozmawiać - powiedział poseł KO Arkadiusz Myrcha.
W świetle ujawnienia informacji o możliwości sprawdzenia danych zdrowotnych każdego pacjenta przez każdego lekarza, Arkadiusz Myrcha zanegował sens sloganu wyborczego PiS, jakim jest "Bezpieczna przyszłość Polaków". Nawiązując z kolei do toczącej się kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu, posłanka Katarzyna Lubanuer mówiła o obawach, że powstała luka w systemie zostanie wykorzystana przeciwko kandydatom z list opozycyjnych.
- Dostęp do najważniejszych dla nas danych, danych o naszym zdrowiu, oznacza, że którykolwiek z kandaydatów PiS-u, który jest lekarzem, będzie mógł zajrzeć do danych swoich kontrkandydatów z okręgu i dowiedzieć się, na co chorują, i na przykład ujawnić te dane wrażliwe - tłumaczyła posłanka KO.
Dodała, że odpowiedzialnym za obecną sytuację dotycząca bezpieczeństwa danych jest minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, który był kiedyś wiceministrem zdrowia.
- Minister Niedzielski podał się do dymisji. Ja bym jeszcze oczekiwała dymisji Pana Cieszyńskiego. Przypomnę, że on odpowiada za cyfryzację i odpowiada m.in. za to, żeby dane, które są w różnych systemach, były bezpieczne - podkreślała Katarzyna Lubnauer.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze