Reklama

Polacy coraz częściej nie szczepią dzieci. Do czego to może doprowadzić?

Szczepionki ratują życie pięciu milionom ludzi rocznie – szacuje Światowa Organizacja Zdrowia. Tymczasem polskie statystyki tylko za trzy kwartały ubiegłego roku już pokazują wzrost liczby niezaszczepionych dzieci w stosunku do 2021 roku. Dlaczego Polacy przestają ufać nauce i coraz częściej uchylają się od szczepień?

Na początku warto sobie uświadomić do czego może doprowadzić brak odporności populacyjnej.

 

Wzrost liczby dzieci niezaszczepionych będzie skutkował w przyszłości epidemiami wyrównawczymi – przestrzega prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

 

Takie epidemie już się zdarzały, np. w przypadku różyczki, kiedy szczepionka ta była przeznaczona tylko dla dziewcząt. W pewnym okresie pojawiła się znacząca liczba zachorowań wśród chłopców. Podobna sytuacja może pojawić się w przypadku odry. Rośnie grupa osób niezaszczepionych, a zatem, jeśli wirus transmitujący się tak szybko jak odra trafi do tej grupy, to będzie się wśród tych dzieci łatwo rozprzestrzeniał. Liczba zachorowań będzie wówczas znacząco większa – dodaje prof. Szuster-Ciesielska.

Reklama

 

Właśnie dlatego grozi nam powrót chorób, które zdarzały się już bardzo rzadko, jak odra czy krztusiec. Powód? Liczba dzieci nie poddawanych szczepieniom rośnie z roku na rok. Już trzy lata temu UNICEF bił na alarm, że w przypadku szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce odsetek dzieci zaszczepionych w Polsce spadł z 98 proc. w 2010 roku do 93 proc. w roku 2018.

 

Zapomnieliśmy o czasach, kiedy odra zabijała

Odra, zanim na początku lat 70-tych XX wieku pojawiła się w Polsce szczepionka, była bardzo powszechna. W latach 1965-1969 zachorowało na nią ponad 131 tysięcy osób! Była też śmiertelnie groźna – we wspomnianym okresie zmarło 168 osób. Pod koniec lat 80-tych odra zaczęła być znacznie rzadsza. Dzięki masowym szczepieniom doszło do sytuacji, kiedy w 2005 roku zachorowało zaledwie 13 osób. Wszystko zaczęło się zmieniać w miarę coraz aktywniejszego działania ruchów antyszczepionkowych. W roku 2018 liczba zachorowań wzrosła do 1502 przypadków. W pandemicznych latach 2020 i 2021 te liczby spadły, ale tylko przez znacznie niższą dostępność do lekarzy i diagnozowania z powodu lockdownów.

Reklama

 

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia obecnie używane szczepionki zapobiegają ponad 20 różnym chorobom zagrażającym życiu. Z danych WHO wynika, że szczepienia zapobiegają obecnie 3,5-5 milionom zgonów rocznie z powodu chorób takich jak błonica, tężec, krztusiec, grypa i odra.

– To, że dzieci chorują to jedno, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę z późniejszych konsekwencji. Na przykład w przypadku odry nawet do dwóch lat osłabieniu ulega odporność komórkowa, czego następstwem jest zwiększona wrażliwość takiego dziecka na różne infekcje, zarówno wirusowe jak i bakteryjne – przestrzega prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Reklama

 

W 2022 roku wzrosła liczba uchyleń od szczepień

Jak informuje Główny Inspektorat Sanitarny, dane statystyczne za 2022 rok dopiero spływają do organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej i będą dopiero poddawane analizie oraz weryfikacji. Całościowe dane będą dostępne na przełomie maja i czerwca. Już wiadomo jednak na pewno, że liczba uchyleń znacznie wzrośnie, bo według statystyk Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-PIB tylko od stycznia do końca września 2022 roku odnotowano aż 68 789 takich przypadków. Dla porównania, jak podaje GIS, w 2021 roku nie zostało poddanych szczepieniom ochronnym 60 620 dzieci. W 2020 roku 53 530 dzieci, w 2019 roku 47 790 dzieci oraz 38 416 dzieci w 2018 roku.

Reklama

 

Największy przyrost odsetka dzieci nieszczepionych w następstwie uchylania się rodziców od obowiązku poddawania dzieci szczepieniom dotyczył województwa małopolskiego (wzrost o 24,8 proc.) oraz województwa łódzkiego (wzrost o 20,5 proc.) – informuje Szymon Cienki, rzecznik GIS. Ale we wszystkich regionach liczby rosną.

 

Dlaczego rodzice nie szczepią dzieci?

Liczba osób uchylających się od szczepień niestety wzrasta i jest to spowodowane przede wszystkim czerpaniem wiedzy medycznej z nierzetelnych źródeł oraz działalnością ruchów antyszczepionkowych – komentuje Szymon Cienki.

Reklama

 

Duży wpływ na wzrost liczby osób uchylających się od szczepień swoich dzieci ma z pewnością obecna formuła mediów, które są dostępne nawet dla najbardziej szkodliwych treści.

 

W miarę rozwoju metod komunikacji i dowolności umieszczania różnych informacji w mediach, także zniechęcających do szczepień czy antynaukowych, rodzice którzy mają mniejszą wiedzę, czują się zaniepokojeni tymi rzekomymi, długoterminowymi skutkami szczepionek. I podejmują decyzje, żeby jednak swoich dzieci nie szczepić – uważa wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Reklama

 

Sposób działania mediów ma wpływ na rozwój ruchów antyszczepionkowych i antynaukowych. Jako przykład Agnieszka Szuster-Ciesielska podaje działalność fundacji Ordo Medicus.

– To organizacja paranaukowa, która, jak sama twierdzi, zrzesza naukowców i lekarzy. W mediach społecznościowych Ordo Medicus rozpowszechnia informacje o szkodliwości szczepień, a nawet ich związku z autyzmem. Ze względu na duże zasięgi fundacja ta dociera do wielu rodziców, którzy po przeczytaniu takich informacji zwyczajnie boją się zaszczepić swoje dzieci. Oczywiście dla mnie taki lęk rodziców jest absolutnie zrozumiały, ale powiązanie autyzmu ze szczepionkami jest w ogóle bezpodstawne. Ten brak związku został już wielokrotnie udowodniony, a wyniki badań opublikowane w czasopismach naukowych – przekonuje prof. Szuster-Ciesielska.

Reklama

 

Ruch antyszczepionkowy ma przynajmniej 100 lat, ale ostatnie lata przybrał na sile również przez internet – uważa psycholog społeczny prof. Wojciech Kulesze z SWPS. – Ludzie, którzy wątpią w szczepienia mogą się skrzyknąć na forach i zaczynają uważać, że ludzi, którzy nie chcą się szczepić jest bardzo dużo, co nie jest prawdą na szczęście, ale jest to trend absolutnie niepokojący, ponieważ spada nam procent osób, który jest potrzebny, żeby właśnie jakieś choroby nie wróciły – przestrzega Wojciech Kulesza.

Reklama

 

Rodzice ryzykują życiem dzieci

Jak tłumaczy prof. Wojciech Kulesza problem uchylania się od szczepień wynika z kilku mechanizmów. Jednym z nich jest konformizm.

 

Jeżeli ja szczepię dzieci, to najczęściej większość moich znajomych też szczepi. Ale jeżeli moje otoczenie nie szczepi dzieci, to ja pewnie też zacznę wątpić w szczepienia i niekoniecznie z nich skorzystam. Czyli dotyczy to pewnych norm grupowych, które się zmieniają – tłumaczy prof. Wojciech Kulesza.

 

Drugą przyczyną jest populizm i manipulacja.

Reklama

Przeciwnik szczepień może zapytać: czemu mam szczepić na odrę, różyczkę i świnkę? Czy zna pan kogoś kto na to zachorował? Oczywiście, że nie. No to po co szczepić na choroby, które wymarły? Ale to, że np. polio praktycznie nie istnieje, jest przecież właśnie skutkiem szczepień – przekonuje prof. Wojciech Kulesza. – Istnieje też inna manipulacja. Ktoś uważa, że przez lata zmieniły się zasady higieny, przez co dużo trudniej jest się czymś zarazić. A przecież wcale nie jest trudniej, po prostu nie ma od kogo – dodaje.

 

Reklama

W przypadku szczepień na COVID-19 osoby unikające szczepień zazwyczaj robiły to w swoim imieniu. Co powoduje ludźmi, że ryzykują zdrowie i życie swoich dzieci? – Ale te osoby mówią przecież, że to wzięcie szczepionki jest dużo bardziej ryzykowne. Te osoby mówią do lekarza: „proszę mi dać gwarancję, że mojemu dziecku nic od szczepień się nie stanie”. Lekarz oczywiście, że nie jest w stanie wystawić takiego zaświadczenia gdyż nawet przyjmowanie wody, na przykład w nadmiarze, może zaszkodzić – dodaje Wojciech Kulesza.

 

Innym argumentem osób uchylających się od szczepień jest to, że „nieznane są długofalowe skutki szczepień”. – Tylko jaka jest wartość graniczna? Na polio szczepimy od lat 50-tych XX wieku. To kiedy poznamy długofalowe skutki szczepień? Czy 60 lat szczepień już wystarczy, czy jeszcze nie? – dodaje prof. Kulesza.

 

Pandemia podkopała zaufanie do szczepień

Zdaniem specjalistów znaczenie ma również spadające w społeczeństwie zaufanie do lekarzy i systemu ochrony zdrowia. Z jednej strony jest podejrzliwość co do intencji lekarzy, którzy czasami blisko współpracują z przedstawicielami firm farmaceutycznych. Z drugiej strony zaufanie do systemu zmalało szczególnie w okresie pandemicznym, kiedy znacznie trudniej było się dostać do lekarza osobiście, a wiele wizyt odbywało się zdalnie.

 

Tutaj pojawia się taka skłonność do generalizowania. Jeżeli komuś nie udało się dostać do lekarza z różnych powodów, albo leczenie nie było skuteczne, to taką opinię przenosi na całe środowisko lekarskie. To jest bardzo krzywdzące – uważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

 

Z tego właśnie powodu wiele osób odwraca się od medycyny popartej badaniami naukowymi do niepotwierdzonych metod leczniczych.

 

Czyli do tak zwanych szarlatanów, którzy oferują różne praktyki i obiecują jakieś wymierne korzyści w leczeniu nawet chorób nieuleczalnych, jak nowotwory, cukrzyca, stwardnienie rozsiane. Są to choroby, z którymi konwencjonalna medycyna, jak na razie, nie jest wstanie sobie poradzić, czyli usunąć ich przyczyn. Ale współczesne nauki medyczne mogą zaoferować terapie spowalniające rozwój choroby, łagodzące jej objawy I to już jest wymierna korzyść dla pacjenta – móc poprawić jego komfort życia, a nawet go wydłużyć. Na przykład przed odkryciem insuliny cukrzycy mieli bardzo ograniczony czas życia. Obecne leki powodują, że osoby cierpiące na cukrzycę mogą prowadzić właściwie normalny tryb życia do późnej starości – przekonuje wirusolog.

 

Uzupełnieniem opinii ekspertów są dane GIS. W swoim ostatnim Raporcie o Stanie Sanitarnym Kraju sanepid wylicza, że najszybszy wzrost liczby osób uchylających się od szczepień w 2021 r. dotyczył osób, u których (lub u ich bliskich) wcześniej wystąpiły odczyny poszczepienne (wzrost o 10,8 proc.) oraz osób nieuzasadniających powodów niezaszczepienia dziecka – najczęściej w wyniku zaniedbań (wzrost o 13,5 proc.). W znikomym stopniu wzrost ten dotyczył osób motywowanych względami odrębności kulturowej, etnicznej lub religijnej, lub osób pozostających pod wpływami środowisk propagujących tzw. medycynę alternatywną.

 

Fundusz Kompensacyjny także dla NOP po szczepieniach obowiązkowych

Już blisko od roku działa Fundusz Kompensacyjny Szczepień Ochronnych, który pozwala zaszczepionym, hospitalizowanym z powodu niepożądanych odczynów poszczepiennych, ubiegać się o świadczenia kompensacyjne bez konieczności walki w sądzie. Początkowo fundusz obowiązywał jedynie w przypadku problemów po szczepieniach przeciw COVID-19. Ale od 1 stycznia tego roku do Rzecznika Praw Pacjenta można również składać wnioski w związku z działaniami niepożądanymi po szczepieniach obowiązkowych.

 

Od początku działalności do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło 1351 wniosków o przyznanie świadczenia. Spośród rozpatrzonych 1191 spraw w 182 przypadkach wydana została decyzja o przyznaniu świadczenia – informował w połowie stycznia Rzecznik Praw Pacjenta. Łącznie pacjentom przyznano 3,6 mln złotych. Pięciu pacjentów dostało świadczenie w wysokości 100 tys. złotych, ale średnia wysokość wyniosła blisko 20 tys. złotych. Prawie połowa przypadków dotyczyła wstrząsu anafilaktycznego, który wymagał hospitalizacji lub obserwacji w szpitalu.

 

Kary dla rodziców uchylających się od szczepień

Jak podaje GIS, warunkiem osiągnięcia odporności w skali populacji jest wysoki odsetek zaszczepionych osób. Odporność populacyjną zwykle osiąga się przy zaszczepieniu co najmniej ok. 95 proc. populacji, co skutecznie zapobiega szerzeniu się zachorowań na choroby zakaźne. Chronione są bowiem nie tylko osoby zaszczepione, ale również te, które ze względu na przeciwwskazania zdrowotne nie mogą być szczepione, noworodki i najmłodsze niemowlęta, a także osoby, które nie wykształciły odporności immunologicznej pomimo prawidłowego przeprowadzonego szczepienia (np. osoby z niedoborami odporności immunologicznej oraz w trakcie leczenia immunosupresyjnego po przeszczepie).

 

W Polsce szczepienia objęte Narodowym Programem Szczepień Ochronnych są obowiązkowe. Ich wymóg określa ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

 

Na osoby uchylające się od szczepień może zostać nałożona kara pieniężna – informuje Szymon Cienki, rzecznik GIS. – Postępowanie wszczyna i nadzoruje powiatowy państwowy inspektor sanitarny. Miejscowy wojewoda może także nałożyć na rodziców grzywnę. Co więcej może być ona nakładana wielokrotnie. Jeszcze inną konsekwencją jest kontrola sądu opiekuńczego, który ma za zadanie sprawdzić, czy odmowa szczepień nie godzi w dobro dzieci. Uchylanie się od zaszczepienia może być bowiem uznane za działanie z pokrzywdzeniem dziecka. Sąd rodzinny ma też prawo wszcząć postępowanie o ograniczenie praw rodzicielskich – dodaje.

 

W 2021 r. państwowi powiatowi inspektorzy sanitarni wystosowali do osób uchylających się od wykonania obowiązku poddania dzieci szczepieniom ochronnym 2 186 upomnień zawierających wezwanie do wykonania obowiązku szczepień ochronnych. To nieco więcej niż rok wcześniej, w 2020 roku kiedy takich wezwań było 1 471. Ale ze statystyk łatwo stwierdzić, że mimo wzrostu liczby uchyleń od szczepień, w okresie pandemii koronawirusa powiatowe sanepidy miały co innego na głowie, a rzadziej wzywały rodziców do zaszczepienia dziecka. Podobny trend w statystykach widać w przypadku wydanych tytułów wykonawczych. Ostateczną możliwością działania sanepidu jest wniosek do wojewody o egzekucję administracyjną obowiązku szczepienia.

 

Rok Upomnienia wysłane do rodziców Tytuły wykonawcze Wnioski do wojewody o egzekucję

2021

2020

2019

2018

2017

2016

2015

2014

2186

1 471

6 183

4 478

4 405

4 081

4 411

4 081

1 134

696

3 397

2 677

2 519

2 002

1 661

1 090

1 066

704

3 301

2 557

2 287

1 851

1 604

901

 

Szymon Cienki dodaje, że oprócz upominania, zarówno GIS, jak i terenowe organy Inspekcji Sanitarnej stale podejmują działania dotyczące promocji szczepień ochronnych oraz edukacji związanej z korzyściami z nich wynikającymi. – W planach na 2023 rok promocja szczepień ochronnych jest jednym z priorytetów GIS i będzie sukcesywnie kontynuowana – dodaje rzecznik GIS.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości