Reklama

Pokaz siły w Warszawie nieunikniony

Polityka Zdrowotna
08/09/2021 13:19

Już w sobotę 11 września przez ulice Warszawy przejdzie wielka manifestacja medyków. Zaraz po niej, na mapę stolicy powróci Białe Miasteczko. Przy obecnym dialogu z rządem, a właściwie jego braku, jest to nieuniknione.

Przypomnijmy, że obecnie trwa protest ratowników medycznych. Medycy nie biorą dodatkowych dyżurów, składają wypowiedzenia lub przedstawiają zwolnienia lekarskie. Zastępują ich inni medycy, a także strażacy i żołnierze.

Równolegle, już w sobotę rozpocznie się protest pracowników ochrony zdrowia. 11 września o godzinie 12 w Warszawie, lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni, technicy medyczni oraz pracownicy niemedyczni wyjdą na ulice stolicy.

Po manifestacji część protestujących uda się w miejsce, gdzie zaplanowane jest tzw. białe miasteczko. W miejscu, którego lokalizacja nie została jeszcze podana do informacji publicznej, rozstawione zostaną namioty, w których przez - jak wynika z rozmów Polityki Zdrowotnej - kilka tygodni, bo na tak odległy termin zaplanowano harmonogram wydarzeń w miasteczku - odbywać będą się konferencje prasowe, ale także konferencje, panele, warsztaty czy działania profilaktyczne dla pacjentów.

Reklama

Medycy domagają się dialogu z rządem i spotkania z premierem. Wśród zaprezentowanych postulatów są takżę:

Znacznie szybszy niż planowany wzrost nakładów na system opieki zdrowotnej do wysokości nie 7 proc., a 8 proc. PKB. Zwiększenie wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia do poziomów średnich w OECD i UE względem średniej krajowej, celem zahamowania emigracji zewnętrznej (zagranicznej) i wewnętrznej (do sektora prywatnego) pracowników opieki zdrowotnej. Zwiększenie liczby finansowanych świadczeń dla pacjentów oraz poprawa dostępności pacjenta do świadczeń. Podwyższenie jakości świadczeń dla pacjentów, ponieważ “Polska jest krajem UE, a nie WNP, potrzebna jest opieka lekarska, pielęgniarska, ale też fizjoterapeutyczna, rehabilitacyjna i farmaceutyczna oraz dostęp do nowoczesnych form diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej”. Zwiększenie liczby pracowników pracujących w systemie ochrony zdrowia do poziomów średnich w krajach OECD i UE, szczególnie w sytuacji starzenia się społeczeństwa i zwiększania się zapotrzebowania na świadczenia opieki zdrowotnej.

Potrzebny dialog z resortem

Nikt nie chce dzisiaj protestować, a planowana manifestacja jest wyrazem tego, że źle dzieje się w systemie - zapewniał w poniedziałek szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski. Jak podkreślał, środowisko medyków domaga się przede wszystkim rozmowy z rządem. 

-W sobotę wyjdą na ulicę zdeterminowani i zmęczeni ludzie, którzy nie chcą odchodzić od łóżek pacjenta, ale chcą po raz kolejny zawalczyć o to, aby w systemie było lepiej. Oczekujemy od ministra zdrowia, że zamiast wysyłać na Twitterze zaproszenia na spotkania pojedynczych uczestników tego systemu, zaprosi całą reprezentację zawodów medycznych i będzie siedział, negocjował,, być może spierał się, wymieniał argumenty, tyle czasu ile potrzeba, że będzie trwał ten dialog. To jest podstawa do tego, aby wypracować kompromis - mówił dziennikarzom w poniedziałek Łukasz Jankowski.

Reklama

Przypomnijmy, że do tej pory do rozmów minister zdrowia zaprosił jedynie jedną stronę protestujących. Adam Niedzielski zaprosił przewodniczącego Porozumienia Rezydentów na spotkanie w ten poniedziałek. Ten, zaproszenie odrzucił. Wskazał, że spotka się z szefem resortu, jeśli do rozmów zaproszone zostaną także inni przedstawiciele związkowi. Zaproponował spotkanie w Karpaczu, w środę 8 września.

„Niezależnie od możliwości porozmawiania w szerszym gronie w środę będę czekał na Pana w poniedziałek o 9:00. Pozdrawiam” - odpowiedział minister Adam Niedzielski.

Reklama


- Żadnego dialogu nie było i nie ma w tym momencie. Nie otrzymaliśmy żadnego zaproszenia, ani potwierdzenia spotkania w środę. Nie widzimy także chęci do rozmów - komentuje w rozmowie z Polityką Zdrowotną lider Porozumienia Rezydentów, Wojciech Szaraniec. 

- Liderzy środowisk medycznych wybrali się do Karpacza, a pozostali dojeżdżają, ale nie mamy potwierdzenia, ani zaproszenia, by premier chciał się spotkać z kimkolwiek - mówi Dorota Kowalczyk-Cyran z Ogólnopolski Komitetu Protestacyjno-Strajkowego ,wiceprzewodnicząca OZZPDMiF.

Reklama

Oddzielne zaproszenie wystosowała prezydencka minister Bogna Janke. Zaprosiła ona wszystkich protestujących do Pałacu Prezydenckiego. "Usiądźmy przy jednym stole i porozmawiajmy o tym, ale miejmy na względzie to, że rząd nie ma fabryki pieniędzy, z której dosypuje każdemu, kto tylko wysunie żądania" -

 zaznaczając jednocześnie, że "rząd zapowiada podwyżki" jednak "nie ma fabryki pieniędzy, z której dysponuje każdemu, kto wysunie żądania". 

Jak wskazują jednak rozmówcy Polityki Zdrowotnej, oficjalnie zaproszenie zostało skierowane jedynie to kilku organizacji. 

- Kancelaria Prezydenta wystosowała zaproszenie, ale nie do wszystkich środowisk. Zaproszono organizacje sprzyjające rządowi - mówi dla Polityki Zdrowotnej Dorota Kowalczyk-Cyran.

Reklama

Czy jest miejsce na ustępstwa?


Postulaty medyków nie są nowe, a wielokrotnie do tej pory były już zbijane przez kolejnych ministrów. W lipcu znowelizowano zapisy ustawy o minimalnych wynagrodzeniu w ochronie zdrowia oraz innych ustaw, w procedowaniu jest ustawa o jakości a każdego roku zwiększana jest liczba studentów na kierunkach medycznych.

To w ocenie medyków za mało. Rząd przedstawia skalę wprowadzanych zmian w kontekście globalnym, ale gdyby rozłożyć przytaczane przez resort liczby na czynniki pierwsze, to okazuje się, że podwyżki dla lekarzy wyniosły kilkanaście złotych, a praca na kilka etatów by załatać braki kadrowe, nie jest niczym obcym.

Reklama

- Chcemy rozmawiać, ale nie chcemy rozmawiać z demagogią. Rząd przerzuca się liczbami. Ochrona zdrowia nie ma pomysłu naprawy systemowej. Zawiodłam się na wielu ministrach zdrowia (...) Pacjent płacący składkę zdrowotną powinien mieć poczucia bycia zaopiekowanym. W tym momencie, często jedyną szansą dla pacjenta pozostaje prywatny sektor ochrony zdrowia. Jeżeli chcemy mieć przyzwoity poziom ochrony zdrowia to musimy mieć prawidłowo wycenione procedury, a szpitale powinny się bilansować bez dopłat samorządów- mówi Dorota Kowalczyk-Cyran.

- Chcemy tylko, by resort zauważył, że medyk to zdrowie. Nie mamy monopolu na zdrowie, też chorujemy i przychodzimy do pracy - dodał.

Reklama

- Naszym zdaniem, zdaniem pracowników ochrony zdrowia, praktyków, proponowane przez nas rozwiązania mogą naprawić system. Czas negocjacji się skończył - dodał Wojciech Szaraniec.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości