Wiele szpitali w kraju pracowało w ciągu ostatnich epidemicznych miesięcy pełną parą, nie wstrzymując realizacji świadczeń. Placówki wygenerowały nawet nadwykonania, np. w onkologii, za które od miesięcy nie mogą otrzymać zapłaty.
Koniec roku za pasem i w szpitalach trwa rachowanie co do tego, jak rozliczyć z NFZ 2020 rok.
W związku z wybuchem epidemii COVID-19 wiele placówek było zmuszonych lub także zachęcanych przez Fundusz do wstrzymania się z realizacją planowych usług medycznych. Fundusz zaś normalnie wypłacał placówkom medycznym to, co mają zagwarantowane w ryczałcie, niezależnie od tego, ile świadczeń finansowanych tym trybem wykonają. Poza tym, płacił im awansem 1/12 kontraktu za usługi medyczne finansowane w zależności od tego, w jakiej ilości szpitale je zrealizowały.
Tych drugich, jeśli nie były w stanie wykonywać w czasie izolacji, musiały później teroretycznie nadrabiać. I tak mniej więcej od półtora roku trwało odsuwanie w czasie godziny "0", do której szpitale powinny wykonać zaległe świadczenia. Tyle, że wielu dyrektorów, alarmowało, że zaległych usług medycznych nie będą w stanie nadrobić.
Zamknięci tylko na trzy dni
Z tym, że sytuacją wśród podmiotów leczniczych jest zgoła różna. Jedne pracowały na wysokich obrotach mimo pandemii, inne wstrzymywały przyjęcia.
- My jesteśmy szpitalem wysokospecjalistycznym. Normalnie działaliśmy w czasie pandemii i lockdownu. Trzy dni potrzebowaliśmy w ubiegłym roku na to, aby się przeorganizować i uruchomić laboratorium. I nie przyjmowaliśmy planowo przez ten czas. Przeprowadzamy m.in. transplantacje i tu nie ma czasu na zamknięcie. Nie mieliśmy problemu z zaległościami za 2020 r. Za to NFZ nie płaci nam i ma wobec nas zaległości na kwotę 70 mln zł nadwykonań, m.in. za świadczenia onkologiczne. Dodatkowo nie zapłacił nam jeszcze 15 mln zł za wykonane świadczenia a finansowane ryczałtem - wskazuje Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Podkreśla, że w ten sposób szpital kredytuje NFZ.
Z nadwykonaniami od dłuższego czasu nie było problemów, gdyż odkąd zaczęły obowiązywać cztery lata temu przepisy o sieci szpitali, placówki mają płaconą stałą, określoną z góry co roku kwotę w ryczałcie, a na wiele innych świadczeń, np. ortopedycznych czy okulistycznych, podpisują z Funduszem kontrakty. NFZ powinien płacić za nie w zależności od tego, ile szpital zabiegów czy usług medycznych zrealizował.
- Faktycznie za świadczenia odrębnie kontraktowane NFZ powinien rozliczyć szpital po upływie kwartału. Czasami, z niewiadomych powodów, to nie następuje i dochodzi do kredytowania Funduszu. Dla świadczeniodawcy to szalenie niekorzystna sytuacja, gdyż jego dyrektor nie ma pieniędzy i nie wie, czy może dalej działać według tego, jakie potrzeby mają pacjenci - wskazuje Katarzyna Fortak-Karasińska, radca prawny i specjalista od prawa ochrony zdrowia.
Centrala NFZ zapytana przez Politykę Zdrowotną o to, czy będą rozliczane nadwykonania i jest przewidziana zmiana planu finansowego na koniec roku, odniosła się tylko do rozliczeń zaliczek pobieranych przez NFZ w czasie pandemicznym.
- Placówki medyczne, które nie rozliczą umów za 2020 rok do 31 grudnia 2021 roku, mogą wnioskować o rozliczenie się w kolejnych okresach, nawet do końca grudnia 2023 roku. Na złożenie wniosku szpitale mają czas do 10 grudnia br. - wskazała Sylwia Wądrzyk, rzecznik prasowy NFZ.
Zamiany w rozliczeniach
Co ciekawe, 17 listopada br. Sejm uchwalił nowelę ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Ta m.in. wprowadziła zmiany do ustawy z 2 marca 2020 r o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych tzw. covidowej.
Te przepisy wprowadziły zmiany w rozliczeniach zaległych świadczeń między NFZ a placówkami medycznymi. Te ostatnie nie muszą bowiem nadrabiać wszystkich zaległości z zakresu m.in.: rehabilitacji leczniczej, opieki paliatywnej, opieki psychiatrycznej czy świadczeń pielęgnacyjnych.
Pozostałe zaś świadczenia, szpitale powinny nadrobić, ale jeśli nie są w stanie tego uczynić do końca 2021 r., to miały rozpisać plan rozliczeń na najbliższe dwa lata i przedstawić go NFZ do końca listopada 2021 r.
Nadwyżki w ortopedii
Okazuje się jednak, że są także szpitale powiatowe, które zdołały zrealizować świadczenia za 2020 r.
- Pracowaliśmy cały czas. Mamy teraz tylko zamknięte przyjęcia na rehabilitację, gdyż tam pojawiło się ognisko koronawirusa. W zakresie protezoplastyki zdołaliśmy jednak zrobić nawet pewne nadywżki, mamy też duże wykonania w chirurgii i w procedurach zabiegowych. Źle było za to na pediatrii, ale braki w jedynych obszarach zrekompensowaliśmy nadwyżkami w innych - mówi Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim.
Zaś Waldemar Malinowski, szef Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych nie ukrywa, że cieszy się z umorzenia obowiązku wykonywania części świadczeń, ale na razie w szpitalach trwa jeszcze liczenie co do tego, jakie usługi medyczne będą musiały nadrabiać w kolejnych latach.
Najlepiej na tej sytuacji finansowo zatem wyszli ci, którzy nie wykonywali umorzonych, jak się okazało później, świadczeń, bo pieniądze im zostały, a kosztów na zakup np. nici chirurgicznych nie ponieśli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!