- Nasze propozycje związane z kształceniem osób, które wsparłyby pracę pielęgniarek nie spotkały się do tej pory z pozytywnym odzewem ze strony Ministerstwa Zdrowia – mówiła dziś Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. W trakcie konferencji rozpoczynającej XIII Kongres Pielęgniarek Polskich mówiono przede wszystkim o głównych problemach pracy pielęgniarek w Polsce: płacach, warunkach pracy i planowanych zmianach w systemie kształcenia.
- Wielokrotnie zgłaszałyśmy potrzebę nowelizacji rozporządzenia o minimalnych normach zatrudnienia pielęgniarek i położnych na oddziałach szpitalnych, zaproponowałyśmy przy tym dobry wskaźnik - ok. 5- 6 pacjentów przypadających na jedną pielęgniarkę. Ministerstwo Zdrowia jednak ciągle takich rozwiązań nie przyjęło i w rozporządzeniach koszykowych nie ma odpowiedniego zapisu. Gdyby był, NFZ sprawdzałby w trakcie kontraktowania czy szpital spełnia normy zatrudnienia – mówiła Zofia Małas, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. – Nie możemy przecież mówić o jakości opieki pielęgniarskiej, jeżeli na oddziałach szpitalnych z 40 pacjentami, zamiast pięciu pielęgniarek pracują w trakcie dyżuru dwie lub nawet tylko jedna.
Dlaczego sytuacja z jest taka zła, wyjaśniała Lucyna Dargiewicz. – Niezbędnym elementem zachęcającym młode osoby, aby chciały wykonywać ten zawód są płace. Takie płace, aby osoby te mogły założyć i utrzymać rodziny. – Płace pielęgniarek w Polsce kształtują się na poziomie od 2 do 3 tysięcy złotych – mówiła Dargiewicz. – Dla porównania w Niemczech jest to około 8 tysięcy złotych, w Norwegii 13 tysięcy złotych, a w Szwajcarii około 20 tysięcy złotych. Dargiewicz podkreślała paradoks tej sytuacji w momencie, kiedy Polska ma największe na tle innych krajów potrzeby w zatrudnianiu nowych osób w zawodzie. Kolejnym elementem na który zwracała uwagę szefowa OZZPiP jest obłożenie pracą. – Jesteśmy na samym końcu Europy, jeżeli chodzi o liczbę pielęgniarek na 1000 mieszkańców – w Polsce wskaźnik ten wynosi 5,2 wobec nawet kilkunastu pielęgniarek w innych krajach Europy.
Jednym z głównych postulatów wszystkich środowisk pielęgniarskich jest odciążenie pielęgniarek od wszelkich czynności, które nie są czynnościami czysto pielęgniarskimi. – W Wielkiej Brytanii funkcjonuje system, który pozwala w ciągu kilku miesięcy przeszkolić pracowników, którzy potem wykonują czynności sanitarno – higieniczne odciążając w ten sposób pielęgniarki. Między innymi takie rozwiązanie przedstawiałyśmy w Ministerstwie Zdrowia, ale nie spotkało się ono ze zrozumieniem - mówiła Dargiewicz.
Grażyna Wójcik, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego negatywnie oceniała płynące z Ministerstwa Zdrowia propozycje o powrocie do kształcenia pielęgniarek w liceach i technikach medycznych. - Nie ma obecnie powodów, aby dokonywać tak rewolucyjnych zmian w sposobie kształcenia - przekonywała Wójcik.
O ewentualnych planach wprowadzenia w Polsce kształcenia pielęgniarskiego na niższym szczeblu mówił gość konferencji Paul De Raeve, dyrektor zarządzający Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Pielęgniarskich. – Nie byłoby to zgodne z przepisami europejskimi dotyczącymi tego, jak takie kształcenie powinno wyglądać – mówił De Raeve. – Poza tym dysponujemy badaniami, które jasno pokazują, że im wyższy jest poziom wykształcenia pielęgniarek, tym niższa umieralność pacjentów.
Agnieszka Kramza
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!