W szpitalach specjalistycznych zaczyna ubywać pediatrów, bo ci uciekają do atrakcyjniejszej pracy w przychodniach czy mniejszych jednostkach. Zaś duże leczą najcięższe przypadki, mają poniżej kosztów wycenione procedury i nie stać ich często na podwyżkę wynagrodzeń.
Szpital Uniwersytecki w Krakowie przeżywa obecnie kryzys kadrowy. Z końcem września 26 lekarzy złożyło wypowiedzenia z różnych oddziałów, m.in pulmonologii, alergologii, endokrynologii, pediatrii.
- Już dwie osoby cofnęły je. Z pozostałymi szpital prowadzi rozmowy. Poszukujemy też pediatrów na zewnątrz. Bo i tak cały czas cierpimy na niedobór kadr- mówi rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego Katarzyna Pokorna-Hryniszyn. Zapytana o to co jest główną kością niezgody pomiędzy lekarzami a dyrekcją, odpowiedziała, że chodzi o wynagrodzenia, ale i o warunki pracy, które wymagają zmian systemowych.
- Nie jesteśmy w stanie konkurować nimi z innymi podmiotami. Jedyne co możemy zaoferować lekarzom to możliwość pracy przy wysokospecjalistycznych procedurach i skomplikowanych przypadkach pacjenckich- wskazuje Katarzyna Pokorna-Hryniszyn.
15 tyś. pediatrów w kraju
W krakowskim szpitalu jak w soczewce odbijają się współczesne problemy pediatrii. Brakuje pediatrów, bo w kraju jak wynika z danych Naczelnej Izby Lekarskiej, jest ich 15 tys. Chodzi o tych czynnych zawodowo. A są potrzebni i w szpitalach specjalistycznych, uniwersyteckich, powiatowych, a także w przychodniach POZ. Te jednostki konkurują o lekarzy wynagrodzeniami.
Najbardziej tracą na tej walce szpitale specjalistyczne, wykonujące wysokospecjalistycze procedury.
- Wyceny świadczeń są niedoszacowane. Neonatologia boryka się z podobnymi problemami jak pediatria. Może i 4-5 lat temu zapłata ze strony NFZ była adekwatna, dziś jest poniżej kosztów. W Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) wycenami zajmują się niekompetentne osoby - zauważa prof. Ryszard Lauterbach, p.o. ordynatora Oddziału Neonatologii w Uniwersyteckim Szpitalu w Krakowie.
Wskazuje, że 60 proc. dzieci jakimi zajmuje się szpital, pochodzi z ciąż patologicznych i m.in. badania genetyczne są kosztochłonne - Część szpital robi we własnym zakresie a część zleca podwykonawcom. Kilka lat temu AOTMiT miał pomysł aby zredukować wyceny oddziałów intensywnej terapii noworodków. Tyle tylko, że agencja wzięła pod uwagę średnie wycen z 12 szpitali w kraju, których działalność ma się nijak do tego co robimy w specjalistycznej jednostce - dodaje prof. Lauterbach.
Konkurencja o specjalistów
Pediatrzy odchodzą zatem z oddziałów szpitali klinicznych i mają gdzie. Szpitale powiatowe, w których często brakuje specjalistów, a chcą utrzymać oddziały i nie zamykać ich, kuszą lekarzy od dzieci wysokimi wynagrodzeniami. Szkopuł w tym, że często oddziały pediatryczne w powiatach bywają puste. W Wielkopolsce np. w pierwszej połowie 2021 r. szpitale miały problemy z wykonaniem kontraktów na leczenie dzieci i młodzieży. Od początku roku do końca lipca łączna wartość umów na tę grupę świadczeń sięgała ponad 200 mln złotych, tymczasem placówki zrealizowały je na niewiele ponad 170 mln zł. Nadwykonania odnotowały jedynie cztery szpitale w województwie – najwyższe ma wartość blisko 800 tys. zł, ale pozostałe mają mniejsze lub większe problemy. 15 szpitali wykazało niedowykonania kontraktów na poziomie ponad miliona złotych, w tym najwyższe na wartość 2,5 mln zł.
- Duża część z nich, to szpitale powiatowe, co też może być punktem wyjścia do dyskusji i analizy na temat tego, czy każdy z nich powinien posiadać oddziały dziecięce (a tak jest w Wielkopolsce), czy może lepiej podążyć w kierunku profilowania placówek - wskazuje Agnieszka Pachciarz, dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ.
Puste oddziały w powiatach
Obecnie sytuacja wygląda tak, że hospitalizacje są krótkie. Szpitale nie hospitalizują najmłodszych pacjentów dłużej na oddziałach, bo najczęstszy czas pobytu nadal wynosi od jednego do czterech dni. To średnie dane z całej Polski podane przez centralę NFZ. A oddział trzeba utrzymać
- Dziś pediatry za mniej niż 200 zł za godzinę nie da się znaleźć. Za przyjazd na dyżur 24 godzinny pediatrzy żądają 3,5 tys. zł.
- Faktem jest, że pediatria już od początku powstania jednorodnych grup pacjentów była niedofinansowana i dziś odczuwa się tego skutki - wskazuje Ewa Książek-Bator, wiceszefowa Polskiej Federacji Szpitali.
Jej zdaniem ogromnym błędem w polskim systemie specjalizacji lekarskich, a co za tym idzie wycen, jest rozdrobnienie
- Podział na endokrynologię dziecięcą, diabetologię dziecięcą. To nie służy pacjentowi ani racjonalnemu wydatkowaniu pieniędzy na leczenie młodych pacjentów- wskazuje Ewa Książek-Bator.
Zaś senator Agnieszka Gorgoń-Komor, na ostatniej senackiej Komisji Zdrowia, wskazała, że nie dziwne, iż pediatrzy odchodzą ze szpitali skoro pensja specjalisty po wprowadzeniu ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, jest taka sama jak wynagrodzenie rezydenta. Pediatria to też sfeminizowana dziedzina. Często zajmują się nią kobiety również mające małe dzieci, które niekoniecznie chcą brać dodatkowe dyżury. Być może jednak, gdyby na siłę nie utrzymywać niektórych oddziałów pediatrycznych w małych miejscowościach, to okazałoby się, że pediatrów wcale tak nie brakuje. Zresztą i tak rodzi cię coraz mniej dzieci. Na niektórych powiatowych porodówkach ma miejsce jeden poród na dobę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!