Od wielu miesięcy Ministerstwo Zdrowia pracuje nad koncepcją specjalnego funduszu na leczenie ratunkowe. W połowie kwietnia zakończyły się konsultacje społeczne do projektu ustawy wprowadzającej nowe możliwości leczenia dla pacjentów, którzy wyczerpali już wszystkie ścieżki terapii refundowanych przez NFZ. Po tym, jak zielone światło dla projektu dało Ministerstwo Finansów, nowa koncepcja ma szansę wejścia w życie od początku 2017 roku. Jak pomysł utworzenia funduszu na ratunkowy dostęp do technologii medycznych oceniają pacjenci? Pytamy o to prezesa Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych Szymona Chrostowskiego.
Środowisko pacjentów pokładało wielkie nadzieje w tym rozwiązaniu – mówi Szymon Chrostowski. Problem pojawił się jednak w szczegółach, po tym jak do konsultacji trafił projekt ustawy. Szereg uwag i zastrzeżeń zgłosili zarówno eksperci jak i organizacje pacjenckie. Niestety zabrakło publicznej debaty na ten temat, i obawiamy się, że ustawa, która wejdzie nie spełni pokładanych w niej nadziei, a co najważniejsze nie pomoże najbardziej potrzebującym – pacjentom – w dostępie do ratującego zdrowie i życie leczenia.
W ocenie prezesa PKPO projekt ustawy zawiera wiele wykluczeń i obwarowań w dostępie do ratunkowego leczenia. Trudno jest sobie wyobrazić jego stosowanie w praktyce – mówi Szymon Chrostowski. Przede wszystkim nasze zastrzeżenia budzi procedura uzyskiwania zgody na sfinansowanie leczenia w ramach dostępu ratunkowego. Zasadniczym warunkiem uzyskania zgody było wyczerpanie wszystkich możliwych do zastosowania, w danym wskazaniu, technologii medycznych finansowanych w tym wskazaniu, nawet jeśli z góry wiadomo, że nie będą one skuteczne. Warunkiem wymienionym w projekcie jest także przesłanka zastosowania ratunkowej terapii tylko dla ratowania życia i zdrowia (łącznie). Pacjenci cierpiący z powodu ciężkich chorób przewlekłych – w tym chorzy onkologicznie – zostają tym zapisem wykluczeni z możliwości starania się o dostęp do leczenia ratunkowego – wskazuje szef PKPO.
Ponadto wskazano też, że zgodę na finansowanie terapii można uzyskać tylko na jeden miesiąc lub jeden cykl leczenia. Czyli niełatwa procedura uzyskania dostępu do leczenia będzie musiała być powtarzana wielokrotnie i za każdym razem możliwość odmowy jej kontynuacji jest zagrożeniem dla procesu leczenia. Nie wspominając już o obciążeniu administracyjnym. Warunkiem jest też wykazanie skuteczności leczenia, co po miesiącu może nie być możliwe. Zgoda na leczenie w ramach procedury ratunkowej wymagać ma także opinii właściwego konsultanta krajowego lub wojewódzkiego, o którą ma występować szpital. Konsultant nie ma jednak wyznaczonego terminu na przesłanie takiej opinii, co może przeciągać w czasie procedurę.
Po raz kolejny pacjent nie jest podmiotem swoich praw, nie może wystąpić w swojej sprawie, bo do składania wniosku uprawniony jest wyłącznie szpital. Minister Zdrowia ma 14 dni na rozpatrzenie wniosku. Dodatkowym utrudnieniem dla pacjentów jest wymóg mówiący o tym, aby wnioskowany lek był dostępny w obrocie w Polsce. Projekt nakładał też wiele obostrzeń na producentów, którzy w przypadku, gdy o taką samą terapię ubiegają się już dwaj pacjenci, muszą rozpocząć ścieżkę refundacyjną. A drugi pacjent musi czekać na jej wynik. Dobrze wiemy, że proces refundacyjny trwa miesiącami, dlatego poszkodowanym będzie każdy kolejny pacjent, wykluczony z dostępu ratunkowego, po rozpoczęciu tego procesu.
Liczymy na to, że Ministerstwo Zdrowia uwzględniło uwagi zgłaszane na etapie konsultacji społecznych, i ostateczny kształt ustawy nie będzie budził tylu kontrowersji, a budżet przeznaczony na ten cel, będzie wykorzystany z myślą i w trosce o los pacjentów – mówi Szymon Chrostowski.
Rozmawiała Aleksandra Smolińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!