Reklama

Opieka wytchnieniowa, która może uratować zdrowie a nawet życie - chorego i opiekuna

W Polsce opieka nad nieuleczalnie chorym dzieckiem to często samotna walka rodziny – wyczerpująca, wyniszczająca i prowadzona w milczeniu. W cieniu dramatycznych diagnoz, poświęconych karier, pękających więzi rodzinnych i bezsennych nocy, z trudem przebija się pojęcie „opieki wytchnieniowej”. Ale to właśnie ona może zadecydować, czy rodzic przetrwa. Opieka wytchnieniowa musi być nie tylko standardem, ale i świadczeniem gwarantowanym – porównywalnym z terapią, rehabilitacją czy opieką psychologiczną - temat ten został szeroko omówiony podczas spotkania Zespołu Parlamentarnego ds. Chorób Rzadkich oraz ds. Dzieci.

Rodzic jako pacjent systemu

Beata Hernik-Janiszewska, prezeska Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci, wskazuje jasno – opieka wytchnieniowa to nie luksus, lecz konieczność.

- Beneficjentem tej opieki nie jest dziecko. Jest nim rodzic – podkreślała.

To rodzic w systemie domowej opieki hospicyjnej staje się głównym wykonawcą planu leczenia, a jego psychofizyczna kondycja decyduje o komforcie i jakości życia małego pacjenta.

Hospicjum, które od lat działa na Dolnym Śląsku, w 2023 roku uruchomiło pierwsze w regionie stacjonarne centrum opieki wytchnieniowej – „Kokoszkę”. Miejsce, które pozwala rodzinom choć na chwilę złapać oddech. Jak mówi Hernik-Janiszewska, taka forma opieki powinna zostać uznana za wyspecjalizowaną usługę finansowaną ze środków Funduszu Solidarnościowego. Dziś, mimo dostępności programów, ich realna użyteczność jest znikoma – wycena opieki w wysokości 50 zł za godzinę brutto nie pokrywa kosztów wyspecjalizowanego personelu ani nie zachęca instytucji do tworzenia podobnych placówek.

Reklama

Kiedy matka choruje z dzieckiem

- Rodzic dziecka terminalnie chorego jest najlepszym, najtańszym i najbardziej zaangażowanym opiekunem. Ale to nie znaczy, że niezniszczalnym – mówi Katarzyna Turczyńska, psycholożka koordynująca opiekę wytchnieniową we Wrocławiu.

Od siedmiu lat obserwuje rodziny, które spędzają całe tygodnie, miesiące, lata w napięciu, w strachu, w fizycznym wyczerpaniu. PTSD, depresja, choroby somatyczne, rozpad relacji rodzinnych – to nie są wyjątki. To norma.

Z jej opowieści wyłania się obraz rodziny jako systemu naczyń połączonych. Choruje dziecko, cierpią rodzice, odczuwa to rodzeństwo, a często i dziadkowie. Opieka wytchnieniowa daje szansę, by ten łańcuch przerwać – przynajmniej na chwilę. Rodzice mogą wyspać się, pójść do lekarza, czasem po raz pierwszy od lat – na urlop. Zdrowe rodzeństwo zyskuje rodziców mniej zmęczonych, bardziej obecnych. Chorujące dziecko – opiekę profesjonalną i empatyczną, nie wynikającą z desperacji.

Reklama

Nie asystent, tylko specjalista

Turczyńska stanowczo odcina się od prób łączenia opieki wytchnieniowej z usługą asystencji osób z niepełnosprawnościami, którą promuje Ministerstwo Rodziny. „To nie może być osoba z podstawowym przeszkoleniem. Potrzebujemy opiekunów medycznych, fizjoterapeutów, pielęgniarek anestezjologicznych – bo dzieci, którymi się zajmujemy, to często pacjenci pod respiratorami” – tłumaczy. Powierzenie dziecka w ręce nieprzygotowanej osoby nie tylko nie przynosi ulgi, ale potęguje lęk i stres.

Fundusz Solidarnościowy – szansa niewykorzystana

Choć Fundusz Solidarnościowy daje teoretyczną możliwość realizacji opieki wytchnieniowej, skala i jakość tej pomocy pozostawia wiele do życzenia. Na 2025 rok usługę realizuje ok. 180 podmiotów, z czego znaczna większość adresowana jest do osób starszych. Nie wiadomo, ile dzieci objęto pomocą, bo nie prowadzi się statystyk.

Reklama

Co więcej, ograniczenia w ilości godzin (np. 20 miesięcznie w opiece domowej), nieregularność finansowania i brak rozpoznania rzeczywistych potrzeb rodzin czynią usługę mało skuteczną. Organizacje pozarządowe, które niosą pomoc, często muszą przerywać działania z końcem roku, czekając na nową pulę środków.

Czas na standardy i stabilność

Eksperci apelują o stworzenie ogólnopolskich standardów opieki wytchnieniowej – z wyspecjalizowaną kadrą, rzetelną wyceną i realnym dostępem dla rodzin dzieci nieuleczalnie chorych. Postulują również odejście od sztywnego kryterium orzeczenia o niepełnosprawności – bo procedury trwają zbyt długo, a czas w przypadku choroby terminalnej bywa dosłownie na wagę życia.

Reklama

Hospicjum we Wrocławiu zdołało już objąć pomocą ponad 400 rodzin. Ale potrzebujących są tysiące. W kraju, gdzie o opiekunach mówi się wiele, ale robi się wciąż za mało, słowa „opieka wytchnieniowa” nie powinny być jedynie konferencyjnym hasłem. Powinny być obietnicą, której państwo nie ma prawa złamać.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/05/2025 17:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości