Chiny zalały świat tanimi substancjami czynnymi potrzebnymi do produkcji leków. To ma wielki plus – ceny produktów spadły a leki stały się bardziej dostępne. Minusem jest to, że w razie wojny, katastrofy, przerwania dostaw jesteśmy niemal bezradni. Takie wnioski płyną z sejmowej dyskusji o bezpieczeństwie lekowym Polski.
Nie wszystkiego o bezpieczeństwie lekowym Polski dowie się opinia publiczna, bo połączone posiedzenie sejmowych Komisji Obrony Narodowej oraz Zdrowia dotyczyło wyłącznie kwestii, które można ujawnić. Najbardziej tajne sprawy mają być omawiane na posiedzeniach niejawnych. A mowa jest nie tylko o informacji o tym, jak pod względem lekowym jesteśmy zabezpieczeni na wypadek wojny czy klęsk żywiołowych, ale także o wzmocnieniu możliwości produkcyjnych leków.
Katarzyna Kęcka, wiceministra zdrowia, tłumaczyła, że bezpieczeństwo lekowe to z jednej strony ich dostępność dla pacjentów, a z drugiej stabilna możliwość produkcji i sprzedaży. Przy czym leki mają być dostępne także cenowo.
– Obecnie nie występują systemowe problemy z dostępnością leków. Występują jedynie w przypadku jednostkowych produktów leczniczych określonych firm farmaceutycznych i często występują zaledwie lokalnie – mówiła na posiedzeniu komisji.
Tłumaczyła też, że to sytuacje niezależne od MZ. Resort cały czas monitoruje dostępność leków. Opiera się przy tym na codziennych raportach aptek i hurtowni. Przynajmniej raz na trzy miesiące sytuacja jest dokładnie analizowana, a raz na dwa miesiące powstaje lista antywywozowa.
– Jednocześnie minister zdrowia współpracuje z Agencją Rezerw Strategicznych w zapewnianiu dostępu do leków, głównie w sytuacjach kryzysowych – dodała.
Nie oznacza to, że wszystko jest w porządku. Cała Unia Europejska opiera się na dostawach surowców do produkcji leków np. z Chin, a zachwianie tym łańcuchem dostaw jest niebezpieczne i mogłoby prowadzić do niedoborów leków.
Kęcka jednak zaznacza, że za sprowadzanie substancji czynnych odpowiadają producenci leków, a ci kierują się kwestiami biznesowymi. Po prostu wyprodukowanie tych substancji w Azji jest tańsze niż w Europie.
To specjalna lista, sporządzona przez MZ, która ma wzmacniać produkcję leków krytycznych w Polsce, tak aby uniezależnić się od zagranicznych dostaw. Obecnie lista ma ponad 40 pozycji substancji czynnych.
– W 66 procentach pokrywa się z listą unijną – dodała wiceminister Kęcka.
Samo MZ nie może bezpośrednio wspierać producentów leków i dofinansowywać produkcji najważniejszych leków. Ale może – i to robi – refundować leki, wybierając do refundacji te, które powstają w Polsce.
Arkadiusz Kosowski, zastępca dyrektora Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w MON:
– Działania wojenne na Ukrainie już w pierwszych tygodniach doprowadziły do sytuacji, w której zdolność Ukrainy do samodzielnego zabezpieczenia w leki stała się olbrzymim problemem. W ciągu pierwszych dni pełnoskalowej wojny odnotowano deficyty w farmakoterapii ratującej życie – mówił.
Przyczyn było kilka: zniszczenie aptek i magazynów czy zaprzestanie dostaw. Sytuację pogarszał brak samodzielności w produkcji leków. To zadaniem wojska, także poselskiej komisji, jest zabezpieczenie logistyczne transportu leków.
Kluczowe jest wzmocnienie własnych mocy produkcyjnych, bo to „rozminowanie” ryzyk zabezpieczenia lekowego Polski. Także sił zbrojnych.
Wyjściem jest magazynowanie leków i środków opatrunkowych, jak i utrzymywanie mocy produkcyjnych.
Wiesław Szczepański, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, zapewniał, że RARS przechowuje około 400 najbardziej potrzebnych leków. To jednak mniej niż ideał, ale na większy zakres potrzebne są większe pieniądze.
Aktualnie rząd pracuje nad nową strategią i nową listą leków, jakie należy gromadzić, a lista właściwie została przygotowana przez MZ.
– Nie ukrywamy, że jeśli chodzi o leki, to mamy głównie antybiotyki, przeciwbólowe, znieczulające, insulinę, przeciwzakrzepowe, stosowane w chorobach przewlekłych – w każdej chwili Agencja Rezerw Strategicznych udostępnia je w razie potrzeby – zapewniał.
W roku 2024 i 2025 było osiem decyzji w sprawie wydania leków antytoksycznych i przekazania ich do szpitali, które ich potrzebowały.
Główny Inspektor Farmaceutyczny, Łukasz Pietrzak, powiedział wprost: aż 80 proc. substancji czynnych produkowanych jest w Chinach.
- 35 proc. antybiotyków kluczowych z perspektywy armii amerykańskiej jest też importowanych z Chin. To pokazuje, że to problem globalny i jest wynikiem 30-letniej strategii Państwa Środka, która zaczęła się od masowej produkcji tanich leków generycznych, potem – w 2015 r. – wprowadzenia leków innowacyjnych – mówił.
W 10 lat udział chińskiego talentu w innowacjach wzrósł z 2 proc. do 10.
– Ta innowacja póki co utrzymuje nas jeszcze jako Europę – dodawał.
Ale widać, że Chińczycy idą w tym tempie od przełomu.
– Ma to świadczyć, że w ciągu 20 lat UE z pozycji prawie lidera API zmalała. To nie jest kwestia tylko naszego kraju, ale zmian globalnych, których determinantą jest ekonomia - zanaczył szef GIF
- API z Chin i Indii są tańsze praktycznie dwukrotnie. Z jednej strony obniżenie cen leków podniosło ekonomiczną dostępność, z drugiej spowodowało, że nasze bezpieczeństwo oddaliśmy - diagnozował.
I mówił o otwarciu fabryk.
– W żadnej formie nie będziemy w stanie konkurować z rynkiem, który od 30 lat był centralnie sterowany przez państwo i miał zdolność do taniej produkcji leków generycznych.
Reklama
Jednak Polska jest na tle dużych i silnych rynków mniejszym terenem i można działaniami MZ zachęcać do ich produkcji i przepisywania.
– Mimo wszystko mamy w tym momencie, w całym naszym systemie refundacyjnym, 51 proc. leków oryginalnych – zaznaczył prezes GIF.
Tu trzeba wyjaśnić, że udział Chin w rynku leków gotowych to obecnie ok. 40 procent. Jednak może się to szybko zmienić i wzrosnąć.
Całoroczne polskie zapotrzebowanie na leki to 1,4 mld opakowań. Co do magazynowania produktów, to nie mamy na to szans.
- Nie ma takich magazynów, w którym można pomieścić zapas na nawet trzy miesiące – mówił prezes GiF.
Dlatego uważa, że dobrym pomysłem byłoby włączenie komercyjnych hurtowni do systemu przechowywania leków na sytuacje kryzysowe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To aktualny artykuł czy sprzed 10 lat? Podobno po plandemii produkcja przeniosła się do Indii. To kiedy kłamaliście- wtedy czy dzisiaj? I teraz niby wróci do europy? I może będzie jeszcze zeroemisyjna i ekologiczna? Pożartowaliśmy, do sedna. To ile chcecie podnieść ceny leków? 300%? 400%? Więcej? Macie społeczeństwo za debili. I słusznie. Te 5% ludzi, którzy pamiętają poprzednie brednie nic nie zmienia. Do dzieła.
To aktualny artykuł czy sprzed 10 lat? Podobno po plandemii produkcja przeniosła się do Indii. To kiedy kłamaliście- wtedy czy dzisiaj? I teraz niby wróci do europy? I może będzie jeszcze zeroemisyjna i ekologiczna? Pożartowaliśmy, do sedna. To ile chcecie podnieść ceny leków? 300%? 400%? Więcej? Macie społeczeństwo za debili. I słusznie. Te 5% ludzi, którzy pamiętają poprzednie brednie nic nie zmienia. Do dzieła.