Reklama

Obietnice likwidacji kolejek do specjalistów są bez pokrycia

Polityka Zdrowotna
18/05/2021 12:46

Rząd w zamian za drastyczną podwyżkę składki zdrowotnej nie będzie w stanie szybko poprawić obywatelom jakości i dostępu do leczenia. Nie ma na razie wystarczającej liczby specjalistów, aby zlikwidować kolejki. Poza tym nie chcą oni często pracować w publicznym systemie, gdyż jest niekonkurencyjny.

Rząd PiS podczas prezentacji Nowego Ładu zapowiedział, że podnosi składkę zdrowotną dla przedsiębiorców, samozatrudnionych, a w zamian za to zagwarantuje wyższą jakość ochrony zdrowia.

- Najważniejsza jest służba zdrowia. I tutaj oprzemy się na nowych źródłach finansowania z nowej składki liniowej, bez możliwości odpisania jej od podatku - powiedział premier Mateusz Morawiecki w ostatnią sobotę. Premier podkreślił też, że nowa składka wpłynie do Narodowego Funduszu Zdrowia wyłącznie po to, by poprawiać jakość służby zdrowia.

Reklama

Żadnego projektu przepisów na razie jednak nie ma, bo rząd ma je przedstawić na przełomie czerwca i lipca, a Rada Ministrów przyjąć we wrześniu 2021 roku. Na str. 25. Polskiego Ładu jest napisane, że będzie to liczone liniowo od dochodu, a na str. 46 - że proporcjonalnie.

 

Mamy 30 proc. mniej medyków niż średnia unijna

Rodzi się pytanie czym jest ta jakość, o której tak enigmatycznie mówią premier Morawiecki i Jarosław Kaczyński? Zapowiedzieli bowiem tylko, że chodzi o polepszenie dostępu do opieki zdrowotnej i zagwarantowanie badań profilaktycznym osobom 40+.

Reklama

Dziś największą zmorą polskiego systemu ochrony zdrowia są kolejki do specjalistów. Do endokrynologa trzeba czekać w wielu miastach od kilku miesięcy do roku. W  mniejszych miastach czasem w ogóle nie ma takich specjalistów. 

- Jeśli rząd chce umożliwić osobom 40+ wykonywanie regularnych badań, to będzie potrzeba faktycznie więcej lekarzy do pracy. Tymczasem my dziś mamy o 30 proc. mniej medyków niż średnia europejska. Oni nie wykształcą się szybko. Trzeba na to lat. Toteż nie ma szans na to, że wraz z podniesieniem składki zdrowotnej, rząd zagwarantuje lepszy dostęp do świadczeń - wskazuje Marcin Pakulski, były prezes NFZ. 

Reklama

W Polsce brakuje lekarzy. Ci, którzy pracują, są często w mocno zaawansowanym wieku. Niektóre ośrodki zdrowia w miastach powiatowych i na wsiach funkcjonują tylko dlatego, że przyjmują w nich lekarze rodzinni - emeryci. Średnia wieku dla specjalistów to ok. 55 lat. Kluczowe by lekarzy było więcej, jest m.in. zwiększenie limitów przyjęć na studia. Faktycznie w ciągu ostatnich lat rząd PiS systematycznie zwiększa liczbę przyjęć na studia lekarskie. W ciągu ostatnich lat miejsc dla adeptów medycyny jest więcej o ok. 20 proc. 

Na trwający obecnie rok akademicki przybyło w skali kraju 130 dodatkowych miejsc na uczelniach medycznych. Niemniej jednak, przyszłego lekarza trzeba kształcić ok. 12 lat. Musi on odbyć sześć lat studiów, rok stażu i pięć lat specjalizacji. 

Reklama

Ze specjalistami jest jeszcze inny problem. Oni często nie chcą pracować w publicznym systemie. Nie są zainteresowani realizacją kontraktu z NFZ. Ten trend obnażają sprawozdania z działalności NFZ. Otóż jeszcze w 2017 r. umowy z Funduszem miało podpisanych 6054 poradni specjalistycznych. W 2019 r. ta liczba spadała do 5815. 

 

Nie ma gdzie przyjmować pacjentów

- Publiczny system nie jest konkurencyjny finansowo dla lekarzy. Kolejki nie zmniejszą się po zniesieniu limitów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Za tym musi iść motywacja finansowa - wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego. 

Reklama

Zaś Marcin Pakulski dodaje, że nie tylko o motywację finansową chodzi. 

- Wiele poradni przyszpitalnych czy ośrodków zdrowia jest zwyczajnie infrastrukturalnie nie przystosowanych do tego, aby zacząć przyjmować rzesze chorych bez limitów i ustawiać ich w kolejki - wskazuje Marcin Pakulski.

 



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości