Reklama

Wyjątkowe wyzwania polskiego systemu zdrowotnego - analiza problemów i przyszłości opieki medycznej

Polityka Zdrowotna
05/01/2026 20:02

Kolejny rok w ochronie zdrowia kończymy z nowymi twarzami w resorcie i niezmiennym zestawem problemów systemowych. Brak strategii, chaos decyzyjny, narastające koszty prywatne pacjentów i coraz słabsze zaufanie społeczne pokazują, że personalne zmiany nie przekładają się na realną reformę - pisze w felietonie Anna Gołębicka, ekonomistka Centrum Adama Smitha, członkini Rady NFZ.

No i skończyliśmy kolejny rok w „zdrowiu”. Z nową Panią minister, nową wiceminister i nowym wiceministrem, oraz zestawem innych „nowych”. Mamy też „starych”, a dobrych oraz starych, a dobrze się mających. Ci ostatni spoglądając na świat z churchillowską pewnością siebie i strzepując popiół z cygara, wprawiają się w tym jak kochać ministrów, którzy tak szybko odchodzą i betonować świat, w którym jakoś tam się już umeblowali. I tyle u nich z Churchilla.

Jesteśmy po dwóch nowych szczytach i wciąż ze starymi problemami. W kasie ciągle za mało, ale za to bardzo intensywnie rośnie nam ilość chaotycznych i zewsząd płynących „pomysłów na”.

Reklama

Zagubiony w systemie pacjent i sfrustrowana rodzina dowiedziały się w tym roku jednie, że to lekarze są winni tej zapaści, więc rów braku zaufania mamy większy, mity i przekłamania latają i konszą niewinnych jak komary w letni wieczór nad jeziorem, a kolejka jak stała tak stoi.

Segment prywatny zaciera łapki ze szczęścia jak ładnie ktoś mu grunt przygotował, a nawet rzec można, że i obsiał. W Narodowym Rachunku Zdrowia z 2025 roku policzono, że w 2024 na segment niepubliczny wydaliśmy 64,5 mld zł.  W 2025 będzie więcej. Gdy idąc do specjalisty nam pacjentom wydaje się, że w ten sposób bierzemy sprawy w swoje ręce to jest to z naciskiem na wydaje się. Prywatny portfel obywatela udźwignie kilka wizyt, ale największe koszty zaczynają się na poziomie szpitala. No i tego już portfel nie udźwignie. Dlatego tu płacimy nie na siebie, ale na wszelki wypadek. Niestety solidaryzm to jakoś mało popularne słowo w świecie, gdzie „obchodzenie” wciąż świadczy o sprycie obchodzącego, a nie o jego o nieuczciwości. 

Reklama

Podobnie „Magiczne wrota” u czarodzieja, co w koszcie wizyty intencjonalnie zabierze na skróty do publicznej placówki niby bulwersują, a ciągle działają. Dlaczego? To proste. Jak udowodnisz intencję, skoro wielu z tych pacjentów ma wskazania i jak ich przekonasz, żeby nie korzystać z tego typu mechanizmu – jak czasem to najkrótsza droga?

Dalej leczymy jedną chorobę, a nie jednego pacjenta. Jak pacjent jest wielochorobowy – ma pecha. Tuła się jak piłka wyrzucana po odbiciu na inne boisko. Jak mawiał klasyk – taki mamy… system. Płaci się placówce za jedno najdroższe, a nie za wszystko.

Reklama

POZ niby pacjentom jest znany, ale jakoś bez zrozumienia jego funkcji i możliwości (tak mówią badania). A i on sam rozpędził się, aby zaciągnąć hamulec. Stanął nie spełniwszy optymistycznie zapowiadanych obietnic o powszechnej koordynacji, co byłoby realnym światełkiem w tunelu kolejki i pogubienia. 

Porad, badań i recept za to mamy, że ho, ho. Porady 300 milionów plus, recepty wystawione dawno przekroczyły 500 milionów plus. 

Szpital w każdej miejscowości przestaje być synonimem gwarancji zdrowia, bo same mury i sprzęt nie wyleczą. Potrzeba jeszcze adekwatnie wykwalifikowanej kadry, dobrych lekarzy, diagnostów, zaangażowania, a nie gonienia za procedurami. Ale przecież szpital w powiecie to kiełbasa wyborcza i miejsca pracy więc, warto jednak go mieć? I tu od razu przepraszam tych samorządowców, którzy chcą faktycznie reformy, nowego podejścia i efektywnej opieki dla swoich mieszkańców, ale na przykład inny właściciel podobnej placówki  z okolicy lub lokalny organ wiadomo czego jest jak ściana albo „Miś”. Na miarę naszych czasów.

Reklama

O polskim API jak nie było mowy tak i nie ma, bo w sumie po co komu myślenie strategiczne.  

Leki to u nas kiełbasa wyborcza, a nie infrastruktura krytyczna. 

Nauka. No właśnie co mamy dla publicznego pacjenta z wydatków publicznych na naukę w zdrowiu? Wiem. Rozdanie nagród!

A i na koniec -jak można było zilustrować powiedzenie o słoniu w składzie porcelany, to się udało resortowi idealnie w kontekście relacji z zawodami medycznymi i słynnej ustawy „pijarowo” nazwanej podwyżkową. Gdyby się kiedyś coś tak dało szybko naprawić, jak to jeszcze bardziej zepsuć, to byłoby fajnie.  

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości