Od nowego roku zmieniły sie stawki za testy PCR w kierunku koronawirusa i to dość istotnie, bo obniżono te kwoty o ponad połowę. Jak ostrzegali diagności, część laboratoriów zrezygnuje z ich wykonywania, bo nie będzie chciała dopłacać do kosztów. Stracą jak zawsze pacjenci, a to wszystko w obliczu V fali koronawirusa i rosnącej liczby nowych zakażeń.
Na razie liczba laboratoriów drastycznie nie spadła, ale niektóre, zwłaszcza w szpitalach, wykonują te badania mimo, że stawka nie pokrywa kosztów. Efektem może być jednak mniejsza liczba realizowanych testów PCR, a także to, że pacjent dłużej będzie czekał na wynik.
Przypomnijmy, że prezes Narodowego Funduszu Zdrowia obniżył od 1 stycznia 2022 roku stawki za testy w kierunku Covid-19. Za test PCR wykonany do 24 godzin laboratoria otrzymują już nie 280 zł, ale tylko 118 zł.
Zobacz także:
Środowisko diagnostów ostrzegało, że nowe stawki mogą wpłynąć na to, że laboratoriom nie będzie się opłacało robić testów i część zrezygnuje z ich wykonywania.
Kalkulacje AOTMiT
O nowe stawki zapytaliśmy Agencę Oceny Technologii Medycznych, która odpowiedziała, że "dokonuje okresowej weryfikacji kosztów procedur medycznych, które zmieniają się dynamicznie wraz z bieżącą sytuacją. A za taką należy uznać aktualną sytuację epidemiologiczną". W ostatnim czasie weryfikowała więc też koszty świadczenia wykonania testów RT-PCR na obecność wirusa SARS-CoV-2.
"Analiza wykazała znaczne zmiany cen jednostkowych środków ochrony osobistej, które aktualnie nie są towarem deficytowym oraz trend spadkowy w cenach testów, niezbędnych do przeprowadzenia badań. Średnia cena testów RT-PCR została obliczona na podstawie danych pochodzących z wielu źródeł: ofert Ministerstwa Zdrowia, wyników postępowań przetargowych oraz aktualnych cen komercyjnych testów. Jest to uzasadnione z uwagi na znaczny udział laboratoriów stosujących testy inne niż zakupione przez Ministerstwo Zdrowia" - wyjaśnia dyrektor biura prezesa Agencji Kamila Malinowska.
Jak wylicza, cena testu przyjęta do kalkulacji odnosi się do odczynników stosowanych w układach otwartych, które dominują w analizowanych laboratoriach; na podstawie 12 cen komercyjnych i 2 cen zakupowych MZ wyniosła ona 30,59 zł za 1 test. Ostateczna cena testu przyjęta do wyceny uwzględniała także cenę testu do izolacji – 14,25 zł (na podstawie 13 cen komercyjnych i 1 ceny zakupowej MZ) oraz współczynnik 5 proc. wynikający z konieczności wykonywania powtórzeń badań z niepewnym wynikiem, czyli łącznie 47,08 zł.
Ponadto w kalkulacji kosztów świadczenia wzięto pod uwagę efektywność wykorzystania zasobów laboratoriów, w oparciu o sprawozdawane do systemu EWP liczby wykonanych testów. Zaobserwowano w ostatnim czasie wzrost liczby laboratoriów wykonujących testy.
"Natomiast w odniesieniu do jednostkowych kosztów materiałów zużywalnych, w tym środków ochrony osobistej, podkreślić należy iż, w stosunku do cen przyjętych do obecnie obowiązującej wyceny, na przestrzeni kilkunastu miesięcy nastąpił ich spadek od 35% (gogle ochronne/ przyłbice) do nawet 84-89 % (półmaska z filtrem co najmniej FFP2 lub N95, maseczka ochronna (chirurgiczna))" - kalkuluje AOTMiT.
W analizie wykazano jednocześnie wzrost kosztów osobowych, który najprawdopodobniej utrzyma się w kolejnych okresach. Uwzględniono więc godzinowe stawki wynagrodzeń na poziomie 76,11 zł brutto brutto (ze wszystkimi kosztami pracodawcy) dla diagnosty laboratoryjnego oraz 60,41 zł brutto brutto dla sekretarki medycznej. Według wyliczeń AOTMiT, koszty pracy stanowią 40-58 proc. kosztu wykonania badania (bez kosztu wymazówki i odczynników), w zależności od metody wykonania izolacji materiału (półautomatyczna, manualna).
"Źródłem informacji o kosztach pracy personelu oraz o kosztach infrastruktury zaangażowanego w realizację świadczenia były dane finansowo-księgowe z lat 2016-2019 dotyczące laboratoriów diagnostycznych, aktualnie wykonujących testy PCR w kierunku wirusa SARS-CoV-2. Powyższe dane zostały zebrane w bazie AOTMiT, a koszty zaktualizowane o mnożniki dotyczące wzrostu wynagrodzeń do roku 2022"- wyjaśnia K.Malinowska z AOTMiT.
Jedna stawka niezależnie od metody badań
Nowa wycena wzbudziła sprzeciw w środowisku diagnostów. Jeszcze w grudniu wiceprezes Naczelnej Rady Diagnostów Laboratoryjnych Matylda Kłudkowska alarmowała, że laboratoria szpitalne, które korzystają z systemów zamkniętych dopłacą do testów.
Problem wynika z tego, że testy PCR wykonuje się w systemie zamkniętym (tzw. szybkie) oraz w systemie otwartym. Testy w systemach zamkniętych są zdecydowanie droższe, ale zapewniają wynik w znacznie krótszym czasie. Z takich korzystają w swoich laboratoriach szpitale.
Jak wyjaśnia w rozmowie z Polityką Zdrowotną Prezes KZZPMLD Karolina Bukowska-Straková, szybkie testy trwają maksymalnie do godziny i są niezbędne na SOR-ach, aby jak najszybciej potwierdzić lub wykluczyć zakażenie u pacjenta potrzebującego pilnej pomocy. Główny problem z nową wyceną mają więc szpitale i zlokalizowane tam laboratoria.
Procedura dotycząca testów w systemie otwartym trwa znacznie dłużej, bo nawet kilkanaście lub kiladziesiąt godzin. Tu można stosować jednak tańsze odczynniki, których koszty można zbilansować w ramach nowych stawek NFZ.
- Do systemów otwartych łatwiej jest "żonglować" do pewnego stopnia odczynnikami i cenami, natomiast do systemów zamkniętych jest możliwość zastosowania jednego rodzaju cartridgea, danej firmy. Cena pojedynczego cartridgea jest jedna dla całej Europy i producent nie robi wyjątku. To jest 158 zł, więc wycena 113 zł zaproponowana przez AOTMiT jest zupełnie nieprzystająca - mówi Polityce Zdrowotnej prezes związku.
Szpitalne laboratoria tracą
Część szpitali, które korzystają w laboratoriach z systemów zamkniętych, aby szybko mieć wynik testu, musi więc do badania dopłacić, bo stawka NFZ nie pokrywa kosztu. Może też - aby zmieścić się w cenie - korzystać z usług zewnętrznych laboratoriów, które mają systemy otwarte, jednak wówczas pacjent poczeka na wynik nawet 24 godziny.
- To taka oszczędnośc po Polsku, bo czy to jest oszczędność, że potrzymamy pacjenta dobę na izolatce na SOR - pyta retorycznie K. Bukowska.
Dodaje, że szpitalne laboratorium nie może też przejść w prosty sposób na system otwarty, bo wymaga to zakupu innego sprzętu, ale też są zupełnie inne wymogi sanitarne i te dotyczące organizacji pracy laboratoriów, a często fizycznie w szpitalu nie ma miejsca na wydzielenie niezbędnych stref niezbędnych do systemu otwartego czy ewentualną rozbudowę.
Zróżnicować stawki
Wyjściem z sytuacji byłoby więc zróżnicowanie stawek dla systemów otwartych i zamkniętych. Taką propozycję zgłaszało środowisko diagnostów do MZ i NFZ.
Obecnie przyjęta cena testu - jak wyjaśnił AOTMiT - "odnosi się do odczynników stosowanych w układach otwartych".
Ile laboratoriów w systemie?
Na razie nowe stawki nie wpłyneły na zmniejszenie liczby laboratoriów. Przypomnijmy, że od nowego roku, zmienił się też sposób, w jaki laboratoria mogą włączyć się w testowanie w kierunku COVID ze środków publicznych. Wcześniej musiały podpisywać umowę z NFZ. Obecnie składają tylko wniosek o wpisanie na specjalny wykaz takich laboratoriów.
O tym, które laboratorium może wykonywać testy w kierunku koronowirusa do września ubiegłego roku decydował Zespół ds. koordynacji sieci laboratoriów COVID w MZ. Laboratorium musiało m.in. złożyć wniosek, który rozpatrywał zespół, a także uzyskać zewnętrzny certyfikat jakości oraz podpisać umowę z NFZ. Zespół we wrześniu został rozwiązany i do końca ubiegłego roku nie było możliwości rozszerzenia listy laboratoriów covidowych.
Ostatni dostepny na jesieniu ub. roku wykaz liczył 321 laboratoriów uprawnionych do wykonywania testów.
Od 1 stycznia zmieniły się zasady i teraz wystarczy tylko wniosek od laboratorium o wpis do wykazu laboratoriów COVID do oddziału NFZ.
- Od 1 stycznia chcemy uwolnić rynek laboratoriów - tłumaczył minister zdrowia Adam Niedzielski. Miało to spowodować wzrost liczby laboratoriów wykonujących te testy.
Tak się jednak nie stało, bo liczba laboratoriów covidowych nie wzrosła, a spadła o ok. 10 proc.
Liczba laboratoriów funkcjonujących w styczniu - jak poinformowała Politykę Zdrowotną rzeczniczka prasowa NFZ Sylwia Wądrzyk, po pierwszym stycznia tego roku wynosiła 292.
Jak wylicza S. Wądrzyk, do tej pory NFZ przeznaczył blisko 4 miliardy złotych na sfinansowanie testów wykrywających SARS-CoV-2. Z tego na testy RT-PCR prawie 3,7 mld zł, a na testy antygenowe ponad 290 mln zł.
Rośnie za to liczba punktów wymazowych. Obecnie działa ich ponad 659.
- Tylko w ciągu ostatniego miesiąca uruchomiono blisko 50 nowych punktów pobrań. Liczba punktów oraz godziny ich funkcjonowania są na bieżąco dostosowywane do zmieniającej się sytuacji epidemicznej. Oddziały wojewódzkie NFZ oraz placówki medyczne elastycznie reagują na pojawiające się w tym zakresie potrzeby - zapewnia S. Wądrzyk.
Potrzeby jednak zarówno na punkty wymazowe, jak i na laboratoria, które przeprowadzą badania mogą znacząco wzrosnąć. W środę liczba nowych zakażeń wyniosła ponad 30 tys, a w czwartek ponad 32,5 tys., a według prognoz resortu zdrowia w najbliższych dniach można spodziewać się dalszych wzrostów. Wariant Omikron bowiem jest bardziej zakaźny.
Pewnym rozwiązaniem ma być umożliwienie farmaceutom w aptekach wykonywania testów antygenowych. Taka zapowiedź pojawiła się ze strony resortu zdrowia. Jednak testy antygenowe nie są tak czułe jak testy RT-PCR.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!