Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów alarmuje, że od początku epidemii konsumenci mogą łatwo paść ofiarą nieuczciwych ofert dot. produktów rzekomo chroniących przed koronawirusem. Mowa zarówno o suplementach diety, testach diagnostycznych jak i środkach ochrony osobistej. Zdaniem Gazety Wyborczej, ofiarą takiego oszustwa mogła paść spółka KGHM, która w ubiegłym tygodniu zamówiła 7 mln maseczek. Z doniesień dziennika wynika, że mogą one nie spełniać wymogów UE. Pozostaje pytanie, czy KGHM sprawdził odpowiednio uprawnienia firmy certyfikującej
W ubiegłym tygodnii do Polski największym samolotem świata dotarł z Chin sprzęt ochrony osobistej dla personelu medycznego, m.in. 7 mln masek. W innych krajach okazało się, że sprowadzony z Chin sprzęt, mimo certyfikatów, nie spełniał norm. Dziś wiele wskazuje na to, że certyfikat zgodności wyrobów z regulacjami UE mogły zostać sfałszowane przez hurtownika.
Jak zapewniał Prezes KGHM Polska miedź, Marcin Chludziński na swoim Twitterze, "maski ochronne i kombinezony (...) mają wszystkie niezbędne certyfikaty i sprawdzają się w szpitalach".
Dla potwierdzenia swoich słów, załączył zdjęcia certyfikatów wydanych przez Food and Drug Administration oraz włoską firmę Entre Certificazione Macchine (ECM).
Ta druga wzbudza najwięcej wątpliwości. 3 kwietnia, włoska firma ECM opublikowała taki komunikat:
"Nie jesteśmy jednostką notyfikowaną w zakresie środków ochrony osobistej, dlatego też nie możemy i nie wydajemy żadnych certyfikatów CE (...) Używanie naszej nazwy i numeru w maskach jest oszustwem i nadużyciem, a my podejmujemy kroki w celu śledzenia i zgłaszania wszystkich fałszywych certyfikatów w obiegu."
Brak uprawnień ECM do wystawiania certyfikatów badania typu UE potwierdza Państwowy Instytut Ochrony Pracy, który sprawuje piecze nad zgodnością sprowadzanych towarów z normami UE.
Tym samym komunikat ten może stanowić dowód dot. niezgodności części sprowadzonych przez polską spółkę środków ochrony osobistej z normami określonymi w dyrektywach UE, dot. m.in. znakowania "CE".
Przepisy złagodzone na czas pandemii
Przypomnijmy, że dotychczas każdy towar wprowadzony na teren UE, musi być zgodny z jej dyrektywami. M.in. środki ochrony osobistej muszą być oznakowane znakiem CE (który w tym przypadku, miała wystawić rzekomo firma ECM).
Od ubiegłego miesiąca Minister Zdrowia ma jednak możliwość importowania produktów, które nie są dopuszczone do obrotu na terenie UE.
Przypomnijmy, że uchwała Rady Ministrów w sprawie szczególnych rozwiązań w zakresie zaopatrzenia w środki ochrony indywidualnej, które są niezbędne do przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2, przewiduje m.in. możliwość dopuszczenia do obrotu środków ochrony indywidualnej oraz wyrobów medycznych, które nie są dopuszczone do obrotu na terenie Unii Europejskiej, a są dopuszczone w innych państwach. Jak uzasadnia rząd, podobne regulacje zostały wprowadzone na terenie Republiki Federalnej Niemiec. Takie rozwiązanie ujęte jest w zaleceniu Komisji (UE) 2020/403 z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie oceny zgodności i procedur nadzoru rynku w kontekście zagrożenia związanego z COVID-19.
Tym samym, gdyby okazało się, że wspomniane maseczki w tym czasie, były dopuszczone do stosowania np. w Chinach, nie byłoby to wystarczającą przesłanką prawną do wycofania produktu z obrotu w Polsce. Z drugiej strony pozostaje zarzut dot. fałszywej certyfikacji przez hurtownika. Jeśli zarzuty okażą się prawdziwe spółka KGHM będzie podejmować stosowne kroki prawne - potwierdza rzecznik KGHM dla "GW".
Nasza redakcja wysłała już zapytanie do Państwowego Instytutu Ochrony Pracy oraz Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, by dowiedzieć się czy istnieje potrzeba walidacji wskazanych produktów i jakie ryzyko niesie wprowadzenie na rynek produktu niezgodnego z wymogami UE. Kiedy otrzymamy odpowiedź artykuł zostanie zaktualizowany.
//AKTUALIZACJA 10:00
Spółka KGHM wypowiedziała się na temat publikacji na swoim koncie twitter:
Cały sprzęt medyczny sprowadzony przez KGHM posiada oryginalne dokumenty. W związku z publikacją "Gazety Wyborczej" w ciągu najbliższych godzin wystosujemy wezwanie do sprostowania.
źródło: Gazeta Wyborcza, Twitter
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!