Opierane systemu na pielęgniarkach, które osiągnęły wiek emerytalny jest drogą do katastrofy – mówi Krzysztof Zdobylak, omawiający najnowszy raport o sytuacji pielęgniarek. Brakuje młodszych, w pracy zostają które mogą już pracę zakończyć. Jednak to one właśnie utrzymują system. Z raportu wynika, że pielęgniarek przybywa, ale w zbyt wolnym tempie.
To już drugi taki raport dotyczący sytuacji pielęgniarek i położonych i tak jak w ubiegłorocznym sytuacja nie wygląda dobrze. Choć jak zwraca uwagę Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położonych, patrząc tylko na główne liczby, można odnieść wrażenie, że sytuacja się poprawiła.
Krystyna Ptok, Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych:
- Liczba pielęgniarek wzrosła z 216 tys. do ponad 219 tys., ale też wzrasta liczba kadr, które nabyły prawa emerytalne. Dzięki tym pielęgniarkom poprawiła się sytuacja w ochronie zdrowia – mówi, ale zaznacza, że to pozorny wzrost.
Reklama
- To nie młode pielęgniarki ratują system, tylko te pracujące na emeryturze – dodaje.
Wzrost liczby osób kończących studia to nadal dwa razy mniej, niż planowano w polityce oświatowej. I trzeba pamiętać o tym, że liczba pielęgniarek po 60. roku życia wzrosła o 3,7 tys. Efektywny wiek odejścia z zawodu wynosi już 64,5 roku.
Krzysztof Zdobylak też mówi o „pozornym” wzroście liczby pracujących pielęgniarek.
- Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach – zaznacza.
Ponad 3 tys. pielęgniarek to jednak za mało w stosunku do liczby pacjentów i mieszkańców Polski.
- Nadal jesteśmy daleko w tyle i ciężko powiedzieć, że zamykamy tę lukę w rosnącym tempie – ocenia.
Zgodnie z planami rządu ten wzrost miał być 2–2,5 raza szybszy, niż okazało się w rzeczywistości. Tymczasem społeczeństwo się starzeje. I to samo dotyczy kadry pielęgniarskiej.
Już teraz pielęgniarki nie odchodzą na emeryturę po osiągnięciu odpowiedniego wieku. Widać to zwłaszcza w szpitalach powiatowych, ale Zdobylak zwraca uwagę, że to nie jest wyjątek, bo tak jest w każdym szpitalu w Polsce.
- Opieranie systemu na pielęgniarkach, które mają prawa emerytalne, jest drogą do katastrofy – mówi.
Reklama
Zwraca też uwagę, że o ile inne kraje próbują takim problemom przeciwdziałać, to w Polsce tak się nie dzieje. A zmiany, które są teraz proponowane, nie są zgodne z oczekiwaniami pielęgniarek.
29 maja w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Pielęgniarek i Położnych zajmie się ministerialnym projektem ustawy o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej.
Jednym z najważniejszych elementów projektu jest formalne uznanie pracy pielęgniarek wykonywanej w miejscach dotychczas nieuwzględnianych przez ustawę. Resort wskazuje przede wszystkim na domy pomocy społecznej.
- To jest duża kwestia, ponieważ od lat pielęgniarki pracowały w domach pomocy społecznej, a nie podlegały regulacjom, jeśli chodzi o wykonywanie świadczeń podstawowych w zakresie ich kompetencji – mówiła niedawno Katarzyna Kęcka.
Ministerstwo Zdrowia chce również wprowadzić trzy poziomy kompetencyjne dla pielęgniarek. Podział ma być uzależniony od doświadczenia zawodowego i kwalifikacji.
Projekt zakłada także głęboką reformę kształcenia podyplomowego i przeddyplomowego. Resort uważa, że obecny system kursów specjalistycznych w wielu obszarach przestał odpowiadać rzeczywistym potrzebom, ponieważ część efektów kształcenia została już przeniesiona na etap studiów.
Pielęgniarka Jolanta Januszak zwraca uwagę, że te wszystkie kłopoty środowiska przekładają się na codzienną pracę pielęgniarek. Zwłaszcza na oddziałach psychiatrycznych, gdzie trzeba zapewnić bezpieczeństwo i pacjentom i samym pielęgniarkom.
- Oczekujemy, że będzie w stanie zapewnić pacjentom właściwe warunki, mówiąc głównie o bezpieczeństwie – zaznacza, że chodzi i o pielęgniarki, i pacjentów.
Katarzyna Tymińska, także pielęgniarka z 35-letnim doświadczeniem na pediatrii mówi, że nadal normy pracy nie są dostosowane do aktualnej sytuacji w medycynie – chodzi m.in. o obsługę skomplikowanej aparatury medycznej. To procedury, które wymagają więcej pracy, ale wykonanej przez bardziej wykształcony i doświadczony personel.
- Jedna pielęgniarka więcej na dyżurze rozładowuje całą sytuację – mówi i wskazuje, że wówczas pielęgniarki mają więcej czasu na dokładniejsze i skomplikowane procedury oraz mogą się lepiej poświęcić choremu dziecku i jego rodzinie.
Co do położnych, to sytuacja także nie jest dobra. Spada dzietność a prognozy okazały się mylne, bo trend postępuje szybciej niż przewidywano.
- Oznacza to dla nas utratę pracy a to duża grupa zawodowa – mówi o położnych Agata Semik.
Zwraca uwagę, że praca położnej nie kończy się na porodzie, ale jest potrzebna kobiecie w każdym wieku.
- Już dziewczynki mają problemy – dodaje i tłumaczy, że położna jest potrzebna także w okresie pokwitania czy menopauzy.
Ten potencjał, w dobie zamykania porodówek, ten potencjał nie zostaje wykorzystany. Dlatego położne cały czas apelują, żeby umożliwić im pracować jak pielęgniarkom. Te działania jednak nie przynoszą skutku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze