Założenie rejestru zdarzeń niepożądanych w medycynie, uruchomienie funduszu z którego wypłacane byłyby pacjentom odszkodowania za błędy w leczeniu oraz zmiana przepisów karnych tak, by lekarze nie bali się leczyć – to główne postulaty zgłaszane przez przedstawicieli organizacji lekarskich w trakcie prac nad projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, procedowanym obecnie w Sejmie.
Na konferencji zorganizowanej przez Naczelną Izbę Lekarską przedstawiciele organizacji lekarskich przekonywali, że wprowadzenie systemu non fault odbywa się w Polsce z ok 30 letnim opóźnieniem.
–Gdybyśmy przez ten czas zbierali dane o zdarzeniach niepożądanych w procesach leczenia, to o ile bogatszą wiedzą, analizami, statystykami byśmy teraz dysponowali – powiedział Klaudiusz Komor, wiceprezes NIL.
Dodał, że analizy zdarzeń niepożądanych powinny być dokonywane we współpracy ze środowiskami pacjenckimi i samorządami zawodowymi. Udział zarówno przedstawicieli pacjentów jak i ekspertów spowodowałby większą transparentność tego procesu.
Sebastian Goncerz, Przewodniczący Porozumienia Rezydentów podkreślił, że jest świadomy zarówno swojej nieomylności, jako człowiek, ale również zawodności sprzętu medycznego jak również pracy zespołu. Na każdy, procesie leczenia może coś się „zepsuć”.
- Zdaję sobie sprawę, że nie jestem nieomylny, że sprzęt, na którym będę pracował nie jest niezawodny, że w wieloosobowych, wielodyscyplinarnych zespołach będą niedociągnięcia, które będą się kumulować i efektem tego wszystkiego będą zdarzenia niepożądane. To jest więcej niż pewne, że będę uczestnikiem takiego zdarzenia w przyszłości. W związku z tą świadomością mam pewne oczekiwania. Chciałbym, żeby w sytuacji jak coś takiego się zdarzy, móc podejść do mojego pacjenta, wyjaśnić mu do czego doszło, jak do tego doszło - mówił.
Reklama
S. Goncerz podkreślił, że zamiast walczyć z pacjentem, chciałby podejść do niego, wyrazić żal i współczucie, a także pomóc mu w uzyskaniu odszkodowania i uzyskaniu dalszej pomocy np. we wskazaniu możliwości pozyskania koordynatora i dalszego leczenia.
– Z punktu widzenia pacjenta najważniejsze jest dokończenie leczenia, naprawienie błędów jeśli to możliwe i jak najszybszy powrót do zdrowia i do pracy, a nie zbieranie pieniędzy na prawników i wieloletnie sprawy sądowe – dodał Piotr Pawliszak, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Reklama
Jego zdaniem ważne jest przy zdarzeniu niepożądanym zachowanie zarówno dobrostanu finansowego jak i zdrowia psychicznego zarówno pacjenta jak i lekarza. Sankcji względem medyków jest dużo. Główne to uporczywe szukanie winnych, widmo więzienia, presja, atmosfera strachu - zwłaszcza w specjalizacjach zabiegowych, natomiast atmosfera prawna powinna służyć pełnej transparentności.
Zgodnie z zaleceniami Rady Unii Europejskiej z czerwca 2009 r. kraje członkowskie powinny zachęcać pracowników opieki zdrowotnej do czynnego zgłaszania zdarzeń niepożądanych przez zapewnienie atmosfery: otwartości, uczciwości i niewymierzania sankcji.
Przedstawiciele organizacji medycznej podkreślali, że w procesie leczenia mamy do czynienia z bezpośrednim kontaktem dwóch osób. Pacjent i lekarz. Nawet w prostych sytuacjach zdarza się, że dochodzi do nieporozumień. Ale nie jest istotą, żeby potencjalne konflikty nabrzmiewały, tylko żeby je jak najszybciej rozwiązać.
Populacja Polski stawią ją na 35 miejscu na świecie i 9 tym w Europie. Przed pandemią, w 2019 r. tylko w publicznych placówkach udzielono u nas 326 mln porad ambulatoryjnych i 7,5 mln hospitalizacji. Wg WHO w aż 10-proc. hospitalizacji możemy mieć do czynienia z błędami w leczeniu – dodaje. P. Pawliszak.
Reklama
Autor: Ewa Bałdyga
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze