Rządowy projekt ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, którym dziś zajmuje się sejmowa Komisja Zdrowia wprowadza kilka istotnych zmian. Ale najwięcej emocji wśród posłów i gości Komisji wywołał temat wprowadzenia recepty na tzw. antykoncepcję awaryjną.
- Czy podtrzymuje Pan swoje stanowisko, że nie wypisałby Pan recepty na antykoncepcję awaryjną zgwałconej kobiecie, która zgodnie z polskim prawem w takiej sytuacji ma prawo do aborcji i czy uważa Pan, że lepiej byłoby gdyby ta kobieta takiej aborcji dokonała zamiast skorzystać z tabletki „dzień po” – pytała dziś w Sejmie ministra zdrowia K. Radziwiłła posłanka PO Agnieszka Pomaska. – Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że wprowadzenie recept sprawi, że antykoncepcja awaryjna będzie droższa?
Decyzja już zapadła, ellaOne będzie na receptę
- Ta debata do jakaś iluzja. Rozmawiamy przecież o rzeczach, które już są dawno ustalone – mówił poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski. Odbieracie Polkom prawa społeczne. Kobiety są traktowane jak osoby jak niepełnosprawne społecznie. Nie rozumiem jak można uprawiać taką kołtuńską politykę. Macie przed sobą wizję Polski, która jest kompletnie niegodna z duchem europejskim. Jesteśmy troglodytami społecznymi, którzy ustalają prawa cofając się wstecz. To nie ma nic wspólnego z nowoczesnym rozumienia świata. Jesteście poważnym zagrożeniem dla wolności demograficznych.
- Dziś dyskutujemy o prawach człowieka. O tym czy Państwo będzie mogło decydować o tym jak żyjemy. Chce Pan decydować za miliony kobiet i otwiera Pan furtkę do bardzo niedobrej praktyki. Chodzi o to czy decydować o naszym życiu będzie decydowała ideologia czy nie. Najgorsze jest to, że jest Pan skrajnym hipokrytom, bo zdaje Pan sobie sprawę, że ta ustawa nie spowoduje, że tabletki znikną, ale będą droższe i dostępne na czarnym rynku – mówił poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej.
- Powiedział Pan publicznie, że nie podałby Pan tabletki ellaOne zgwałconej kobiecie. To zdanie wykopało między nami cywilizacyjny rów - powiedział szef sejmowej Komisji Zdrowia Bartosz Arłukowicz zwracając się do ministra Radziwiłła. - Zupełnie inaczej patrzymy na prawa człowieka. Mam nadzieję że kiedyś przeprosi Pan za te słowa. Ta ustawa przejdzie bez żadnej poprawki, bo taka jest matematyka. Ale w pierwszym dniu kiedy odsuniemy PiS od władzy przywrócimy in vitro, standardy okołoporodowe, a Polki będą miały możliwość wyboru i to nie minister zdrowia będzie decydował jak maja żyć - dodał.
Posłowie PiS murem za ministrem zdrowia
- Dziękuje ministrowi zdrowia za działania ograniczające młodym dziewczynom dostęp do tabletki dzień po. To co się dzieje teraz, to jakaś parodia – podkreślała poseł Bernadeta Krynicka z PiS. - Jestem Polką i zdecydowanie popieram działania ministra zdrowia. Nie czuję się jak kołtun czy osoba ograniczona, a Panu jak nie pasuje, może się Pan wynieść z kraju – powiedziała odnosząc się do wypowiedzi posła Mieszkowskiego.
- Patrząc na dzisiejszą frekwencję i obecność posłów nawet z innych komisji miałem nadzieję, że wszyscy przyszli dlatego, że pacjenci skarżyli się na brak dostępu do niektórych technologii medycznych. Spodziewałem się burzliwej dyskusji w jaki sposób pomóc tym pacjentom. A my dyskutujemy o czymś co stanowi tylko 5 proc. tej ustawy - mówił wiceszef sejmowej Komisji Zdrowia z PiS Tomasz Latos.
- Nieprawdą jest to, że tabletka "dzień po" na receptę jest odebraniem możliwości kobietom decydowania o sobie. Eksperci zwracają uwagę na konieczność konsultacji lekarskiej przed przyjęciem tej tabletki. Można próbować mnie zagłuszyć, ale we wszystkim powinno się zachować podstawowy obiektywizm. Nie można robić polityki na zdrowiu - mówiła poseł Joanna Kopcińska, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia.
Radziwiłł: nie widzę żadnych okoliczności, żeby zabić dziecko
- Ustawa, która wprowadza rozwiązanie dla pacjentów, którzy nie wpisują się w standard leczenia, a my wprowadzamy dla nich ratunek - to, że tu nikt o tym nie dyskutuje jest niesłychane - podkreślił minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. - Wezwania do podania się do dymisji z powodu ellaOne są nie na miejscu - dodał Radziwiłł. - To nie należy do kompetencji Komisji. O tym decydują wyborcy - podkreślił. Dlaczego my uważamy, że preparaty hormonalne mogą być niebezpieczne? Dokumenty zawierające różnego rodzaju ostrzeżenia np.: o niebezpiecznych interakcjach z innymi lekami, w przypadku tabletek "dzień po" zajmuje dziesięć stron. Trudno sobie wyobrazić, że nastolatka przeczyta te ostrzeżenia przed zażyciem tabletki. Receptę może wystawić każdy lekarz. Jest wiele leków, które trzeba podać natychmiast i też są wydawane na receptę.
K. Radziwiłł odniósł się też do licznych wypowiedzi, w których posłowie przypominali poglądy ministra na podawanie tabletek "dzień po" zgwałconym kobietom - Nie widzę żadnych okoliczności, żeby zabić dziecko. Mam cztery córki i gdyby doszło do takiego strasznego nieszczęścia, o jakim państwo mówią, to z całą pewnością otoczyłbym miłością swoje dziecko i swojego wnuka. Mam prawo kierować się swoim sumieniem - podkreślił minister Radziwiłł.
Przerwa w pracach Komisji
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia zostało przerwane po trzech godzinach gorącej dyskusji. Posiedzenie będzie kontynuowane, ale prawdopodobnie już nie dzisiaj. Póki co, dyskusja o wprowadzeniu recept na tzw. antykoncepcję awaryjną całkowicie zdominowała dzisiejsze posiedzenie KZ. Posłowie poświecili niewiele czasu na dyskusję o przepisach wprowadzających tzw. fundusz na leczenie ratunkowe albo umożliwiających zmiany w technologiach lekowych.
Aleksandra Smolińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!