Reklama

Mniejsze kolejki do specjalistów dzięki 75+

Polityka Zdrowotna
09/12/2016 14:05

Czy dzięki programowi darmowych leków dla seniorów, uda się zmniejszyć kolejki do specjalistów? Na pewno może to być pierwszy krok do zacieśnienia współpracy między lekarzami rodzinnymi i specjalistami. A resort zdrowia zapowiada kolejne.

Poza tym, że część leków seniorzy mogą dziś dostawać za darmo, rządowy program 75 plus ma jeszcze inne pozytywne konsekwencje – twierdzą lekarze. Być może dzięki programowi darmowych leków dla seniorów, uda się zmniejszyć kolejki do specjalistów. Tak uważa część lekarzy POZ, którzy jako jedyni w tej chwili mają prawo do wypisywania recept na bezpłatne medykamenty.

Do lekarzy rodzinnych wracają pacjenci, którzy powinni być leczeni w POZ

- Na pewno odkąd program 75 plus wszedł w życie, pacjenci do POZ przychodzą częściej – mówi dr Wojciech Perekitko, specjalista medycyny rodzinnej. Najbardziej zwiększyła się liczba tzw. wizyt recepturowych. Pacjenci lub ich rodziny często trafiają do nas zaraz po wyjściu ze szpitala, z prośbą o wypisanie leków z listy „S”. Moim zdaniem ten problem wymaga pilnego rozwiązania. Mam nadzieję, że resort zdrowia rozważy to przy najbliższych zmianach w programie.

Reklama

Jednak według dra Perekitko program nie powoduje nieuzasadnionego „odpływu” pacjentów od lekarzy specjalistów, jak twierdzą niektórzy eksperci. - Do lekarzy rodzinnych wracają ci pacjenci, którzy powinni być leczeni w POZ, a nie u specjalistów, bo nie ma takiej potrzeby – twierdzi. Lekarze rodzinni są świetnie przygotowani do leczenia chorych z cukrzycą czy nadciśnieniem. Konsultacji ze specjalistą potrzebujemy tylko, gdy jest konieczność potwierdzenia diagnozy, wykonania specjalistycznych badań czy ustawienia leków. Moi pacjenci byli leczeni w ten sposób od zawsze, więc nie widzę w swojej przychodni większych tłumów, niż zwykle. Ale – w ocenie doktora – jeśli w innych przychodniach było inaczej, to „powrót” pacjentów do POZ jest pozytywną konsekwencją programu 75 plus.

Dr Jarosław Kowal z poradni kardiologii Wojskowego Instytutu Medycznego przyjmuje mniej pacjentów niż wcześniej. Spośród kilkudziesięciu nie zgłasza się kilku, głównie tych po 75. roku życia, których pod opieką ma od dłuższego czasu i którym wypisywał leki, jakie znalazły się na liście „S" (leków darmowych dla seniorów). Ponieważ jednak jako specjalista nie ma prawa do przepisywania ich nieodpłatnie, kilku pacjentów mogło po nie pójść do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) – podaje przykład Rzeczpospolita. Lekarz ich rozumie, bo dla starszego człowieka wydanie nawet kilkudziesięciu złotych może być wydatkiem nie do przeskoczenia.

Reklama

Kolejki do lekarzy są coraz dłuższe

Dostęp do świadczeń finansowanych prze NFZ niedawno skontrolował NIK. Wnioski nie napawają optymizmem. Kolejki do lekarzy są coraz dłuższe. Nie wpływa na to nawet zwiększająca się systematycznie kwota, którą Fundusz przeznacza na finansowanie świadczeń zdrowotnych. Dla przykładu w 2015 roku w poradniach endokrynologicznych średni czas oczekiwania wzrósł w stosunku do 2014 r. o 21 dni (z 143 do 164 dni, tj. o 14,7 proc.). We Wrocławiu, gdzie w ostatnich miesiącach zamknięto kilka poradni specjalistycznych, sytuacja jest szczególnie trudna. Kolejka oczekujących na wizytę do endokrynologa sięga 2024 r.

Reklama

Podobnie jest w wielu innych miejscach w Polsce. Najnowsze wyniki Barometru Fundacji Watch Health Care potwierdzają, że nie poprawia się dostęp do świadczeń zdrowotnych. Średni czas oczekiwania do lekarza specjalisty wynosi 2,5 miesiąca, jednak  w przypadku niektórych specjalności kolejki są znacznie dłuższe. Na wizytę u endokrynologa we Wrocławiu trzeba czekać nawet 4 lata. W Warszawie termin oczekiwania wynosi 14 miesięcy, w Krakowie nieco ponad 9 miesięcy, a w Katowicach 8.

Część pacjentów zamiast u specjalistów powinna być leczona w POZ

Reklama

Co ciekawe sami endokrynolodzy uważają, że część pacjentów z chorobami tarczycy mogłaby być leczona przez lekarzy rodzinnych. Lekarze pracujący w POZ mieliby przejąć opiekę nad wcześniej zdiagnozowanymi pacjentami, którzy mają już ustawione leczenie. Szczegółowe kryteria kwalifikacji pacjentów do leczenia w POZ byłyby najpierw konsultowane ze środowiskiem lekarzy rodzinnych. To rozwiązanie miałoby się przyczynić do skrócenia kolejek do specjalistów.

Ale do propozycji endokrynologów lekarze rodzinni odnoszą się sceptycznie. Wprawdzie przyznają, że ich kompetencje są wystarczające by prowadzić takich pacjentów, ale mają już i tak zbyt wiele obowiązków. - Lekarze rodzinni mają wystarczające kompetencje, by prowadzić pacjentów z wieloma chorobami endokrynologicznymi - komentuje wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Wojciech Pacholicki. - Już teraz wielu z nich z powodzeniem leczą, nie odsyłając do specjalistów. W POZ mamy jednak ograniczenia w diagnostyce, np. nie możemy zlecać badań na przeciwciała przeciwtarczycowe. - Jest nas zbyt mało, by przyjmować na siebie kolejne zadania – podkreśla Wojciech Pacholicki z Porozumienia Zielonogórskiego. - Generalnie idea przejęcia części pacjentów AOS przez POZ nie jest nowa i w rozsądnym wymiarze może być realizowana. Jednak musi się to odbywać stopniowo, w początkowej fazie w pilotażach. Niezbędne jest także zapewnienie dodatkowego finansowania (przekazania części środków z AOS na POZ) - podkreśla.

Reklama

Kolejki to nie tylko brak pieniędzy ale też błędy organizacyjne

Zgodnie z Barometrem Fundacji WHC nie ma obecnie dziedziny medycyny, w której nie odnotowano by kolejki do uzyskania świadczeń. - Trudno jednak dać jednoznaczną odpowiedź, czy problem leży w niewystarczającej ilości środków finansowych, złej organizacji leczenia i braku zarządzania kolejkami, czy może gdzie indziej – ocenia WHC. Chętnie zacieśnilibyśmy współpracę ze specjalistami, ale w świetle dzisiejszych przepisów możemy jedynie liczyć na wyniki badań, które przyniesie nam pacjent. Walczymy o wymóg wymiany informacji między specjalistą, a lekarzem POZ – powiedział Rzeczypospolitej Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Reklama

- Przez całe dziesięciolecia media i decydenci z Miodowej wbijali do głowy naszym pacjentom, że leczyć należy się u specjalistów i w szpitalach, a lekarz POZ jest od wypisywania skierowań i powtarzania leków – podkreśla w rozmowie z nami Marek Twardowski i dodaje, że przywrócenie prawidłowej świadomości społecznej będzie niezwykle trudne. Dobrze wykształceni polscy lekarze rodzinni świetnie sprawdzają się w krajach Unii Europejskiej, gdyż tam nikt nigdy nie podważał ich wiedzy i umiejętności. Bez przeprowadzenia dużej kampanii społecznej nie ma mowy o przywróceniu zaufania zarówno pacjentów, jak i innych uczestników systemu ochrony zdrowia do wiedzy i umiejętności lekarza rodzinnego w Polsce – ocenia wiceprezes PZ.

Być może program darmowych leków dla seniorów będzie pierwszym bodźcem do zacieśnienia współpracy lekarzy rodzinnych ze specjalistami. A przed nami kolejne zmiany. Zgodnie z założeniami do ustawy o POZ wkrótce lekarze rodzinni będą też dysponować specjalnym budżetem na badania diagnostyczne oraz pulą na konsultacje specjalistyczne. W tej chwili miedzy lekarzami rodzinnymi i resortem zdrowia trwają rozmowy na temat kalendarza wprowadzania tych zmian. 

Reklama

 

Aleksandra Smolińska

Polecamy także:

O założeniach do ustawy o POZ pisaliśmy

O programie 75+ pisaliśmy

O pomyśle endokrynologów na skrócenie kolejek pisaliśmy

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości