Minister Zdrowia zleciła kontrolę w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi po doniesieniach o możliwych nieprawidłowościach w opiece nad pacjentką, u której wykryto ciężką wadę płodu. Kobieta, która zdecydowała się na terminację ciąży, trafiła na oddział psychiatryczny, gdzie – jak twierdzi – przebywała wbrew swojej woli. NFZ i Rzecznik Praw Pacjenta sprawdzają, czy w szpitalu doszło do naruszenia przepisów i praw pacjentki.
Pierwsza o sprawie potencjalnego naruszenia praw pacjentki z Łodzi pisała Gazeta Wyborcza.
- W związku z sytuacją opisaną w mediach, dotyczącą świadczeń zdrowotnych dla pacjentki CSK UM w Łodzi, u której zdiagnozowano wadę płodu, zleciłam przeprowadzenie kontroli przez NFZ i Rzecznika Praw Pacjenta – przekazała na platformie X szefowa resortu zdrowia.
Według relacji medialnych, pani Anita – pacjentka oddziału ginekologii i patologii ciąży w łódzkim szpitalu – została poinformowana o ciężkiej wadzie płodu dopiero na późnym etapie ciąży. Zdecydowała się na aborcję, jednak – jak wynika z jej relacji – nie otrzymała wystarczającego wsparcia ze strony personelu. Rodzina kobiety zwróciła się o pomoc do organizacji wspierających osoby decydujące się na terminację ciąży.
Z artykułu wynika, że po zgłoszeniu lekarzom planów przerwania ciąży, nastawienie personelu miało się zmienić. Pani Anita zgłosiła się po pomoc psychologiczną, jednak zamiast tego została skierowana na oddział psychiatryczny, gdzie przebywała trzy dni – wbrew swojej woli i bez zgody na wypis.
Po powrocie na oddział kobieta została skierowana na kolejne badania i dwa konsylia, podczas których stwierdzono istnienie przesłanek do terminacji ciąży. Szpital zaproponował zakończenie ciąży przez cesarskie cięcie, czemu pacjentka się sprzeciwiła. Nie zgodzono się natomiast na indukcję asystolii, czyli przerwanie akcji serca płodu przed porodem.
W efekcie kobieta wraz z mężem zdecydowała się na wykonanie zabiegu w innej placówce. Aborcję przeprowadzono w szpitalu w Oleśnicy, gdzie zastosowano metodę, której odmówił szpital w Łodzi.
Łódzka placówka w wydanym oświadczeniu stanowczo zaprzeczyła zarzutom, twierdząc, że personel działał zgodnie z prawem i etyką zawodową.
- Artykuł w sposób nierzetelny i wybiórczy przedstawia działania lekarzy, mijając się z prawdą i wprowadzając opinię publiczną w błąd – podkreślono.
Szpital wyjaśnił także, że proponowano pacjentce zakończenie ciąży zgodne z obowiązującymi przepisami, a odmowę wprowadzenia asystolii tłumaczono różnicą między przerwaniem ciąży a uśmierceniem płodu w zaawansowanej ciąży.
Dyrekcja szpitala zapowiedziała możliwość podjęcia kroków prawnych wobec autora publikacji za – jak wskazano – naruszenie dóbr osobistych personelu i wywołanie fali hejtu w sieci.
NFZ poinformował, że kontrola będzie dotyczyć przede wszystkim przestrzegania przepisów dotyczących dostępu pacjentki do świadczeń gwarantowanych, w tym prawa do legalnej terminacji ciąży. W zależności od wyników kontroli, szpitalowi mogą grozić kary finansowe zgodnie z przepisami rozporządzenia ministra zdrowia z 2015 r.
Rzecznik Praw Pacjenta również potwierdził, że podjął działania w tej sprawie i bada, czy w trakcie hospitalizacji pacjentki nie doszło do naruszenia jej praw.
Sprawa ma również wymiar sądowy – w jednym z łódzkich sądów toczy się postępowanie dotyczące legalności przymusowej hospitalizacji pacjentki na oddziale psychiatrycznym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze