W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Rzeczpospolita”, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przyznaje, że przez lata w Polsce unikało się rozmów o finansach w ochronie zdrowia. „To był błąd” – mówi wprost. Szefowa resortu zapewnia, że prowadzi intensywne rozmowy z Ministerstwem Finansów, by do Narodowego Funduszu Zdrowia trafiły dodatkowe środki – nawet 14 miliardów złotych.
Nowa minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda mówi otwarcie, że polski system ochrony zdrowia wymaga uczciwej dyskusji o pieniądzach.
Nie możemy udawać, że wyzwania stojące przed sektorem ochrony zdrowia są takie same jak kilkanaście lat temu – podkreśla.
Jej zdaniem to właśnie brak szczerości w mówieniu o finansach doprowadził do obecnych problemów systemu.
Minister zwraca uwagę, że wpływy ze składki zdrowotnej nie są już w stanie pokryć wszystkich potrzeb.
Myślę, że wszyscy, którzy pracujemy od lat w sektorze ochrony zdrowia, spodziewaliśmy się, że system w którymś momencie nie będzie wydolny – zaznacza Sobierańska-Grenda.
Reklama
Według szacunków, w finansach Narodowego Funduszu Zdrowia brakuje około 14 miliardów złotych. Minister potwierdza, że prowadzi rozmowy z ministrem finansów Andrzejem Domańskim i że „resort finansów wykazuje zrozumienie dla sytuacji”. Ma nadzieję, że środki będą wystarczające. W prognozach widać już, że pieniądze to problem nie tylko tego roku, ale i przyszłego.
Minister zdrowia nie wyklucza jednak, że ostatecznie do NFZ trafi mniej niż brakujące 14 miliardów złotych.
Te 14 mld zł to są prognozy; są oparte na podstawie aktualnego poziomu wykonania świadczeń w szpitalach, natomiast dzisiaj nie wiemy na pewno, czy to będzie 14 mld zł, czy może trochę mniej. Ja akurat zakładam, że być może uda się tę kwotę zmniejszyć, natomiast już teraz uruchamiane są pierwsze środki w wysokości niemal 1 mld zł, dzięki czemu to, co było prognozowane jeszcze niedawno, czyli obniżanie w październiku wysokości kontraktów szczególnie na Mazowszu, nie będzie miało miejsca – tłumaczy.
Reklama
Część środków ma zostać uruchomiona jeszcze w tym roku. Jak zapowiada Sobierańska-Grenda, niemal 1 miliard złotych trafi do NFZ z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Dzięki temu, jak podkreśla, nie będzie konieczności obniżania wysokości kontraktów z placówkami medycznymi. Jak wynika ze słów minister zdrowia, to, co było prognozowane jeszcze niedawno, czyli obniżanie w październiku wysokości kontraktów, szczególnie na Mazowszu, nie będzie miało miejsca.
Nowa szefowa resortu zapewnia, że pacjenci nie odczują skutków problemów finansowych.
Na pewno musimy zapłacić za świadczenia nielimitowane, więc pacjenci nie muszą się martwić. Musimy też zapłacić za to, co jest zakontraktowane w limitach – i tu również nie ma obaw, ponieważ do tych płatności będziemy przygotowani w oddziałach NFZ. Zresztą, zgodnie z tym, co zapowiedział minister finansów, na to pieniądze będą – podkreśla Sobierańska-Grenda.
Sobierańska-Grenda zapowiedziała także rozpoczęcie prac nad nową ustawą podwyżkową dla pracowników ochrony zdrowia. Jak zaznaczyła, resort zebrał już stanowiska Związku Powiatów Polskich i Związku Województw RP, a do dialogu zostaną zaproszeni wszyscy kluczowi interesariusze.
Minister dodaje, że nadrzędnym celem jest stworzenie systemu zorientowanego na pacjenta.
Tak jak mówił premier – system ma być zorientowany na pacjenta. Mnie też na tym zależy – zaznacza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ma takiej sumy pieniędzy, której ten system zdrowia (celowo nie piszę "ochrony") nie przeputa. Rząd przeznaczy 14 mld i skutek bedzie taki, że część doktorków zamiast 80.000 zł miesięcznie, bedzie zarabiać 120.000,00 zł. Przedsiębiorcy na jdg dostaną jeszcze wyższą składkę zdrowotną, kosztem możliwości odkładania na własne emerytury. Minister wywodzący się z "klienta NFZ", myśli po swojemu. Tylko taka perspektywa - z punktu widzenia "podmiotu leczniczego", jest jej znana. System ochrony zdrowia w Polsce jest skrajnie nieefektywnym durszlakiem, a jedynym pomysłem każdej władzy, ministra, pacjentów, samorządowców i tzw. "menedżerów ochrony zdrowia" jest wlać więcej. To nie zadziała. Ale system nie zostanie zmieniony, bo opór społeczny i lobby zmiecie każdego, kto się tego podejmie, a ponadto byłaby to tytaniczna praca, której nie ma kto wykonać.
Nie ma takiej sumy pieniędzy, której ten system zdrowia (celowo nie piszę "ochrony") nie przeputa. Rząd przeznaczy 14 mld i skutek bedzie taki, że część doktorków zamiast 80.000 zł miesięcznie, bedzie zarabiać 120.000,00 zł. Przedsiębiorcy na jdg dostaną jeszcze wyższą składkę zdrowotną, kosztem możliwości odkładania na własne emerytury. Minister wywodzący się z "klienta NFZ", myśli po swojemu. Tylko taka perspektywa - z punktu widzenia "podmiotu leczniczego", jest jej znana. System ochrony zdrowia w Polsce jest skrajnie nieefektywnym durszlakiem, a jedynym pomysłem każdej władzy, ministra, pacjentów, samorządowców i tzw. "menedżerów ochrony zdrowia" jest wlać więcej. To nie zadziała. Ale system nie zostanie zmieniony, bo opór społeczny i lobby zmiecie każdego, kto się tego podejmie, a ponadto byłaby to tytaniczna praca, której nie ma kto wykonać.