Kilka dni temu opinię publiczną zelektryzowała informacja o śmierci 74-letniego mieszkańca Niemiec, u którego po kąpieli w Bałtyku doszło do zakażenia bakterią Vibrio vulnificus, określaną potocznie jako bakteria „mięsożerna”.
Co prawda eksperci podkreślają, że zakażenia bakterią Vibrio vulnificus (ta sama grupa patogenów, co przecinkowiec cholery) występują rzadko, ale niestety bywają bardzo niebezpieczne. Do tego samo leczenie zakażenia generuje dużo wyzwań, a ryzyko, że choroba może zakończyć się śmiercią jest duże.
Należy zaznaczyć, że obecność tej bakterii w Morzu Bałtyckim nie jest niczym nowym, jednak przypadki zakażeń są tak rzadkie, że za każdym razem ich wystąpienie może budzić niepokój.
Niemiecki incydent nie jest pierwszy, a przypadki zakażeń były także w Polsce – powiedziała PAP dr Monika Kurpas, specjalistka z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zajmująca się tą bakterią.
ReklamaW Polsce brakuje dokładnych danych epidemiologicznych, jednak w Stanach Zjednoczonych co roku odnotowuje się 150-200 przypadków, z czego blisko 20 proc. pacjentów umiera
– dodała jeszcze specjalistka dla PAP.
Okazuje się, że gram-ujemna bakteria bytuje głównie w słonych i ciepłych zbiornikach, a fakt, że spotykamy ją już w naszej szerokości geograficznej może być wynikiem zmian klimatycznych, dlatego prawdopodobnie coraz częściej będziemy mieli z nią do czynienia.
W przypadku Vibrio vulnificus nie mamy oficjalnego monitoringu całego wybrzeża. W ramach badań prowadzonych w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, przez Zakład Immunobiologii i Mikrobiologii Środowiska (Wydział Nauk o Zdrowiu z IMMIT), od ponad 3 lat poszukuję tej bakterii w regionie Zatoki Gdańskiej i Półwyspu Helskiego. Już w 2021 roku ukazała się nasza pierwsza publikacja dotycząca potwierdzenia obecności tego patogenu w Zatoce Gdańskiej
Reklama
– wyjaśnia dr Monika Kurpas.
Do grupy osób szczególnie narażonych na zagrożenie, jakie niesie za sobą choroba należą osoby starsze, z otwartymi ranami, borykające się z chorobami takimi jak np. cukrzyca. Do innych czynników zwiększających ryzyko zaliczamy:
Władze kraju związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie potwierdziły, że mężczyzna był przewlekle chory, a na jego ciele znajdowały się otwarte rany.
Bakteria przede wszystkim atakuje osoby starsze, które dodatkowo mają zranienia. Mowa też o osobach z osłabioną odpornością czy leczonych z powodu chorób współistniejących (cukrzyca, nowotwory, choroby nerek czy zapalenie wątroby). Na podstawie dostępnej literatury wiadomo, że zakażenie może rozwinąć się w otwartych skaleczeniach, ranach pooperacyjnych czy świeżych tatuażach i przekłuciach”
Reklama
– wyjaśniła badaczka.
Zakażenie może przyczynić się do rozwoju martwiczego zapalenia powięzi lub sepsy. W takich przypadkach niezwykle ważny jest czas i szybko podjęta interwencja.
Terapia jest skomplikowana. Bakterie mogą wniknąć do rany i spowodować martwicze zakażenie tkanek miękkich. Leczenie trwa długo, często trzeba podawać jednocześnie kilka różnych antybiotyków i stosować inne metody, takie jak właśnie terapia hiperbaryczna czy leczenie chirurgiczne
– podsumowała dr Kurpas.
Źródło: PAP
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze