W 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wspominamy medyków walczącej Warszawy – lekarzy, sanitariuszki i studentów medycyny, którzy operowali w piwnicach pod ostrzałem, ratując życie rannym. Wśród nich – dr Mieczysław Buczkowski „Buk” i dr Halina Jędrzejewska „Sławka”, których powstańcze doświadczenia wpisały się w historię polskiej ochrony zdrowia.
Szacuje się, że w Powstaniu Warszawskim służyło ponad 1200 lekarzy i blisko 7000 pielęgniarek, sanitariuszek oraz studentów medycyny. Byli nie tylko opiekunami rannych – stali się ostatnią linią obrony życia w mieście zamienionym w ruinę. Takim powstańczym medykiem był Mieczysław Antoni Buczkowski „Buk”, który jako młody student medycyny uczestniczył w walkach na Żoliborzu, niosąc pomoc w szpitalach powstańczych i salach kinowych zamienionych w bloki operacyjne. Drugą postacią jest Halina Jędrzejewska „Sławka” – sanitariuszka liniowa, która przeszła cały szlak bojowy Batalionu „Miotła” od Woli po Czerniaków, a po wojnie została uznaną ortopedką.
Na początku sierpnia 1944 roku szpitale powstańcze działały niemal bez przerwy. „Szpital szedł pełną parą, były operacje, były zabiegi. W sali kinowej też się odbywały” – wspominał dr Buczkowski w relacji dla Muzeum Powstania Warszawskiego. Warunki były dramatyczne: brakowało narzędzi, leków, środków znieczulających, a mimo to operowano bez wytchnienia, czasem przez kilkadziesiąt godzin.
Zespoły medyczne składały się z lekarzy i studentów medycyny, takich jak „Buk”, którzy – jak sam mówił – „zostali rzuceni na głęboką wodę” i musieli działać w warunkach ekstremalnych. Ich zapleczem były m.in. siostry zmartwychwstanki, które organizowały logistykę i zaopatrzenie. Gdy opadali z sił, siostry „przez rękaw i koszulę wstrzykiwały kofeinę, żeby jakoś jeszcze działać”.
Najtragiczniejsze dni przyszły pod koniec sierpnia, gdy niemieckie ostrzały minami zapalającymi trafiły m.in. w szpital przy ulicy Krasińskiego. „Zaczęło nas w powietrzu rzucać. (…) Widziałem, że oko [sanitariuszki] wisi na pęczku naczyniowym” – wspominał dr Buczkowski. Lekarze i sanitariusze, mimo odniesionych ran, kontynuowali pracę, ewakuując rannych do Szklanego Domu i innych prowizorycznych szpitali. Buczkowski, mimo zakażenia czerwonką, opiekował się rannymi do końca powstania.
Halina Jędrzejewska, sanitariuszka liniowa, była z oddziałem „tam, gdzie szli żołnierze”. Jej torba sanitarna była jedyną nadzieją dla rannych na froncie. Jak wspominała, podczas jednej z akcji ratunkowych trafiła na oddział, gdzie było wielu zabitych i ciężko rannych. „To była taka sytuacja, że na rozkaz dowódcy szło się na określoną placówkę” – mówiła w rozmowie z MPW.
Po wojnie medycy Powstania Warszawskiego nie zrezygnowali ze swojego powołania. Dr Buczkowski skończył studia, został ordynatorem w Gliwicach i dyrektorem szpitala. Służył też jako lekarz wojskowy, a później wykładowca akademicki. Dr Jędrzejewska, która jako 14-latka włączyła się w działalność konspiracyjną, po wojnie ukończyła medycynę w Poznaniu i Warszawie, specjalizowała się w ortopedii i chirurgii urazowej, a w 1966 roku obroniła doktorat. Przez całe życie pracowała jako lekarz, angażując się w działalność kombatancką.
Źródła: NIL/Miasto Stołeczne Warszawa/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze